niedziela, 2 marca 2014

Rozdział IV. części trzeciej

     Było ich coraz więcej. Coraz więcej uczestników wybudzało się ze śpiączki. Jednakże, każdy z osobna wymagał rehabilitacji, troski, towarzystwa i zrozumienia. Starali się jak mogli, by nie pominąć nikogo. Wspomagały ich różne organizacje, fundacje, prywatni darczyńcy. Ale to i tak było mało. Ludzi, którzy byli w śpiączce, były tysiące! ich - zaledwie garstka.
     Świat był pełen podziwu dla nich. Gdy tylko powracali do zdrowia i odnajdywali się w tym świecie, członkowie projektu wzmacniali swoje szeregi i coraz prężniej działali, chcąc pomagać innym. Maria Kozłowska stała się znana nie tylko w kraju nie za sprawą znanych rodziców, ale jako nastolatka pomagająca tym, którzy byli w śpiączce lub się z niej wybudzili. Wkrótce ukończy 17 lat, lecz nie planuje zaprzestać swej działalności. Jeszcze zbyt wielu przyjaciół nie powróciło z tamtego świata. Jeszcze jest tyle do zrobienia.
     Niall nie kontaktował się z nikim od paru miesięcy. Jakby czegoś się bał.
     Wyjaśniła się tajemnica Zayna, tak prawdziwego; tego samego z wyglądu, z tamtej rzeczywistości. Okazał się być synem pakistańskiego polityka, który, dla bezpieczeństwa syna pogrążonego w śpiączce, wraz z lekarzami w oficjalnych dokumentach zmienił jego dane. Zaś pod Zayna podszywał się... manekin. Spowodowane to było zagrożeniem buntu i zamachu na syna ważnego polityka. I choć bunt zgaszono w zarodku, strach pozostał.
     Wybudziły się różne osoby, jednak bez zmian pozostał stan Harry'ego, Liama czy Katyi. Niestety, nie udało im się rozpoznać wśród uczestników nikogo, kto byłby Payne'm czy Dmitrievą.

     Marysia i Tom, znani w swoim otoczeniu jako Julia i Louis, po raz drugi przeżywali swoją pierwszą miłość. Wszystko było dla nich stare, a jednocześnie takie świeże i nowe.
     Czas gnał jak szalony. Dni przemijały, ludzie pojawiali się i odchodzili. Wspomnienia umykały. Nie było sensu zatrzymywać się przy czymś, co wkrótce miało przeminąć.
- Co planujesz robić w przyszłości? - zapytała Maria w przedświąteczny wieczór, gdy wymknęli się na strych w jej domu.
     Rozłożyli koc na podłodze i, leżąc obok siebie, wpatrywali się przez okno dachowe na padający na dworze śnieg.
- Myślałem o aktorstwie i śpiewaniu, lubię to. Ale... Pamiętasz, uwielbiam też piłkę nożną, to moja miłość zaraz po tobie i całej reszcie. - Uśmiechnął się. - Myślę nad dołączeniem do jakiegoś klubu, podobno kiedyś byłem obiecującym zawodnikiem. Wypadek to przerwał. Poza tym, trenowałbym formę. W sumie, studia nie są ważne. Poza tym - ciągnął - jeśli reszta się wybudzi, a Horan się pokaże, może stworzymy nowe One Direction. Marzę o tym. A ty? Co planujesz dalej?
     Nie odpowiedziała. Wpatrzyła się w jego twarz, tak podobną do tej, którą oglądała codziennie w tamtym świecie. Trójkątna, zarośnięta twarz, głębokie spojrzenie niebieskich oczu, wąskie malinowe usta i gęste czekoladowe włosy, odrastające po operacji - tak bardzo przypominał tamtego Louisa, a jednocześnie tak bardzo się od niego różnił.
     Chłopak chwycił jej dłoń i przyłożył do swojej piersi. Spojrzał w zielone oczy ukochanej i nachylił się, by ją pocałować. Powstrzymała go; spojrzał zaskoczony. Otworzył usta, by coś powiedzieć, jednak dziewczyna szybko wybiła mu to z głowy, całując go.
- Pamiętaj, kobiety mają pierwszeństwo. - szepnęła później.
     Pochylił się nad nią, odgarnął rude loki z jej twarzy i stopił ich wargi w jedność. Na moment powrócili do poprzedniego życia. Znów leżeli na podłodze ich londyńskiego mieszkania i całowali się namiętnie.
     Chwilę prywatności przerwały im kroki na schodach prowadzących na poddasze. Do pomieszczenia wszedł ojciec nastolatki, ubrany w garnitur. Na widok wtulonej w siebie pary spuścił wzrok, odchrząknął i spojrzał na córkę oraz, na co liczył, przyszłego zięcia.
- Chcecie ubierać choinkę?
     Para spojrzała po sobie i wstała.
- Jasne.
     W trójkę ruszyli na parter trzypiętrowej willi, do salonu. W całym domu słychać było przygotowania do świąt. Sprawcą tego rozgardiaszu nie była jednak matka Marii, która szykowała się właśnie na charytatywny bal świąteczny, ale wynajęta służba.
- Mam to na co dzień. - szepnęła dziewczyna do Brytyjczyka. - Dlatego wolałam wtedy być u ciebie, niż tu, w tym "pałacu". - Skrzywiła się. - Nie lubię tego szumu wokół mnie i tego, że ktoś chce wyręczyć mnie w czymś, co mogę zrobić sama.
- Julia, okej. Pamiętasz, w One Direction bywało o wiele gorzej. - Przyciągnął do siebie dziewczynę i razem weszli do ogromnego, beżowego salonu. Podobnie jak zdecydowana większość domu, zaprojektowany i urządzony był w amerykańskim stylu.
- Ja was zostawiam, wrócimy bardzo późno. - oznajmił Michał Kozłowski. - Firma jeszcze trochę popracuje, potem zostaniecie sami. I pani Zofia. Proszę, nie narozrabiajcie.
     Po zamknięciu się podwójnych drzwi do salonu, para wybuchnęła niekontrolowanym śmiechem.
- Nie narozrabiajcie, proszę... - Zachichotała Maria. - Skąd wiedział, o czym myślisz?
- Skąd ty wiesz, o czym myślę? - Spoważniał chłopak. - Chodź, choinka sama się nie ubierze.
     Ozdabianie świątecznego drzewka sprawiło, że posmutnieli. Powróciły obrazy z poprzedniego życia, mieli wrażenie, że są z nimi Victoria, Tommy i Rosalie, ich ukochane dzieci. Oboje widzieli je inaczej. Każde tak, jak je zapamiętało.
     Julia usiadła na białym dywanie i ukryła twarz w dłoniach.
- Nie mam już siły udawać, że tamto nie miało miejsca. Dlaczego to nie było prawdziwe życie? Lou, wtedy, gdy umarłam... Byłam w ciąży, trzeci tydzień, miałam ci powiedzieć po wszystkim, nie zdążyłam. - Spojrzała przepraszająco. - Tak bardzo mi ich brak; dzieci i naszych przyjaciół...
     Louis spojrzał na nią z roztargnieniem i usiadł obok, zamykając ukochaną w żelaznym uścisku. Stracił ją już zbyt wiele razy, nie chciał tego po raz kolejny. Także utrata dzieci była okropnym przeżyciem.
- Gdy przyszła moja kolej, miałem niespełna czterdzieści lat. Vicky i Tommy przechodzili swoje okresy buntu i dorastania, Rose zaczęła dojrzewać... - zaczął. - Vicky i Tommy mieli po osiemnaście lat, Rosalie - dwanaście. A ja ich opuściłem. Przepraszam, Jula. - Wtulił się w dziewczynę jeszcze mocniej. - Nie chciałem ich opuszczać, są... Byli wciąż za młodzi. Ale ja już nie mogłem, bez ciebie było mi zbyt źle. Nie, nie obwiniałem za to dzieci. To była moja wina, że nie mogłem się pozbierać. Jula, ja... ja się zabiłem, z tęsknoty. To był niewyobrażalny ból, a ja byłem mięczakiem. Starałem się zapewnić dzieciakom wszystko, a zapomniałem o trosce i prawdziwej miłości. Zawaliłem, bez ciebie nie dałem rady.
- Lou, nie obwiniaj się. - Dziewczyna uniosła jego głowę, spojrzała mu w oczy i otarła je, mokre od łez bóli ukochanego.
- Ja wiem... - Objęła go nieporadnie i pocałowała. Długo i namiętnie. - Nikt nie mówił, że będzie kolorowo. Ale obiecuję ci, kiedyś będziemy mieli i tutaj nasze szkraby.
- Obiecujesz?
- Obiecuję.
     Wstali i wrócili do ozdabiania choinki. Jednak radość, beztroska i uśmiechy gdzieś wyparowały. W zamian pojawiły się melancholia, smutek i cisza.
     Byli zbyt młodzi i zbyt dojrzali. Utracili cenną młodość i beztroskę; w głębi duszy byli dorosłymi ludźmi. Jednak wciąż liczyli na uśmiech od losu, jeszcze większy od tego, za sprawą którego się poznali. Wciąż liczyli na wybudzenie przyjaciół i wspólną przyszłość.


Czeeść! Wiem, zawiodłam okropnie. Ponad miesiąc nic nie dodawałam. Przepraszam.
Mam nadzieję, że ten rozdział zaspokoił jednak Wasz głód i inne takie ;)
Jest... Przyzwoity ;)

Obecnie pracuję nad opowiadaniami konkursowymi i szczerze? Jestem w lesie ;d Mam nadzieję, że jakoś z tego wybrnę. Poza tym, myślę nad jakimś nowym opowiadaniem na bloga. Jeszcze nie wiem, o czym itd., ale są chęci.

Zapraszam Was na mojego bloga lifestyle'owego - my-imperfect-mind.blogspot.com ;) Mam nadzieję, że ktoś tam zostanie na dłużej. :) I mój Instagram - instagram.com/jullspl ;)

Ja już nie przedłużam, zapraszam do komentowania.

No, to do następnego.
Jakby co, możecie mnie złapać na ask.fm, mailu (something0more@gmail.com), blogu JULLS BLOG (link trochę wyżej) i fejsie (facebook.com/julia.jadwiga.j) ;)

Buziaki,
Julia ;****

12 komentarze:

Emily Tomlinson pisze...

Rozdział jest gfhsdfggf *_* Super piszesz i nie przestawaj ^^ Jestem baaaardzo ciekawa co będzie dalej. :D Nie mogę doczekać się następnego rozdziału.

Rina L. pisze...

Hej !
Bardzo ciekawy rozdział.
Mam nadzieję na szybkiego nexta :D (czytaj: pisz szybko bo uduszę !!!)
Świetnie piszesz uwierz :D
Zapraszam do mnie na:
http://bright-side-of-the-dark.blogspot.com/
Dużo weny życzę :D

Rose i Lena pisze...

No zawaliłaś, zawaliłaś. Codziennie zastanawiałam się kiedy będzie nowy rozdział. Na szczęście coś dodałaś, i to coś mi się bardzoooo podoba :D
Ta sytuacja między nimi Mrr <3
Dobra obiecuję, że następny komentarz dostaniesz taki dłuuuugi ;D Teraz lecę skoki narciarskie oglądać ;)
Buziaki Rose x

Marta Wiktoria pisze...

Rozdział jak najbardziej zaspokoił mój głód ;) Świetny, przeczytałam jednym tchem :)

siedemserc.blogspot.com - zapraszam na kolejny rozdział u mnie ;)

Onedirection pisze...

Wreszcie dodałaś coś nowego. Rozdział fajny i ciekawy. Czekam na następny i życzę weny :)

Ewa Ewusia pisze...

Świetny rozdział. Z niecierpliwością czekam na nexta. Pzdr i weny życzę :)

My life:) pisze...

Genialny, idealny, jedyny w swoim rodzaju! A Ty go kochana nazywasz przyzwoitym?! JESTEŚ OKRUTNA. Jeszcze śie z Tobą rozprawię.
Ehh... Dopiero teraz udało mi się wziąść za czytanie. W sumie mam urawanie głowy. Ugh. Przepraszam. Dodam jeszcze, że moje, życie obróciło się o 180 stopni i tak jakby to ująć.... Nie wiem jak to się stało i nic nie ogarniam co się dzieje dookoła.
Mam nadzieje, że z rozdziałem nie będziesz zwlekać tak jak ja z komentowaniem xd wybacz, taka zła ja :(
Dobra! 3maj się @@^^ Czekam co będzie dalej xx

Ewa Ewusia pisze...

Nominowałam cie do Liebster Award. Więcej szczegółów u mnie:
destiny-rebekah-1d.blogspot.com
Przepraszam za Spam

Jane Anderson pisze...

Zapraszam do mnie http://nie-zapomne-obiecuje.blogspot.com

Anonimowy pisze...

wspaniały blog! :)
czytałąm z zapartym tchem :)
zapraszam do mnie, dopiero zaczynam, ale mam nadzieje, ze ocenisz obiektywnie :)
pozdrawiam :)

Anonimowy pisze...

Jula świetny rozdział... Poptostu kocham to opowiadanie kiedyś przeczytałam całe 6razy od samego początku

Emily Tomlinson pisze...

Nominowałam cię do Liebster Awards ;) Więcej informacji znajdziesz tutaj: http://youstolemyheart-opowiadanieo1d.blogspot.com/2014/04/liebster-award.html
A rozdział genialny, po prostu dvgasbgbfadbdfbg *_*
Pozdrawiam :*

Prześlij komentarz

Proszę, zostaw szczery komentarz. Ja wiem, doskonale, że to, co piszę, nie jest dopracowane i zbyt ciekawe, ale to opowiadanie traktuję tylko i wyłącznie jako ćwiczenie. Dlatego proszę o wyrozumiałość :)
Pozdrawiam,
Julia :)