środa, 22 stycznia 2014

Rozdział III. części trzeciej

MIŚKI!!! Julia wróciła! Ma ferie i wkrótce planuje dodać kolejny rozdział (o ile go skończy). Wiem, że WAS zawiodłam, ale tak mną życie zakręciło, że nie miałam siły przepisywać rozdziału i poprawiać go. Wybaczycie? Przeczytacie? Skomentujecie?


Dzień 3.
     "Czasem chciałbym zapomnieć. Zapomnieć o bólu, cierpieniu, tych wszystkich uczuciach. Po prostu iść do przodu, wyssany ze wspomnień i myśli.
     Oni nie wiedzą, co czuję. Jestem jak królik doświadczalny, który poddawany jest wciąż tysiącom badań. Jakby to samo w sobie było ważniejsze ode mnie i moich pragnień."

Dzień 4.
     "Kim ja właściwie jestem? Czy jestem trzydziestoparoletnim wdowcem z gromadką dzieci, czy może dziewiętnastoletnim uczniem, który ma przed sobą całe życie i karierę piłkarską? Inaczej: miał. Oni mówią, że mój mózg jest sparaliżowany. To nieprawda! Przecież ze mną jest wszystko w porządku!
     Pytałem o innych - nie zrozumieli. Podobno tylko bełkoczę, ale to ma z czasem minąć, bo ten paraliż jest czasowy... Czy mogę im zaufać?"

Dzień 6.
     "Była tu jakaś dziewczyna, pytała o tamto życie. Próbowałem odpowiadać, ale chyba nie zrozumiała moich słów. Widziałem, że się boi. Jak wszyscy. Zupełnie, jakbym był ze szkła. Chyba boją się mojego wyglądu i zachowania. Boże, podobno się ślinię, jak małe dziecko!"

Dzień 7.
     "Ta dziewczyna znowu przyszła. Znowu przy mnie siedziała. Tym razem o nic nie pytała, po prostu trzymała mnie za rękę i pocieszała tym swoim opanowanym głosem. I opowiadała. Mówiła o projekcie, uczestnikach, powrocie do życia. Wyznała, że przez wybudzenie straciła wszystko.
     Kogoś mi przypomina z tymi swoimi rudymi lokami. Są piękne i długie, jak Jej włosy. I ten sposób mówienia, taki kojący... Jest jak Julia, ale... To nie ona, na pewno. Ma zaledwie piętnaście lat."

Dzień 10.
     "Wciąż powtarzają, że mam na imię Tom. Tommy...
     Ostatnio jest lepiej. Podobno to nie paraliż mózgu, ale porażenie mózgowe. Ale ustępuje. Tak mówią lekarze, a ja próbuję im wierzyć. Dziś jest osiemnasty maja. Wybudziłem się ósmego...
     Mam nadzieję, że dzisiaj znowu przyjdzie. Ta dziewczyna sprawia, że jestem spokojniejszy. Powiedziała kiedyś, że kogoś jej przypominam, ale nie chciała powiedzieć nic więcej. W ogóle, nie chce zbytnio mówić o jej życiu w tamtym świecie. Woli opowiadać mi o tym, co dzieje się teraz. Tłumaczy, co się dzieje na zewnątrz, jak wygląda ten prawdziwy świat. Ciekawie opowiada. Mówi też o tym, jak wyglądają różne ćwiczenia, zajęcia. Kiedyś powiedziała, że oprócz nas wybudziły się jeszcze dwie osoby. Chłopak i dziewczyna. Ta dziewczyna wkrótce potem zmarła. A jeśli to była Julia?"

Dzień 15.
     "Nie pojawiła się od dawna. Wciąż włączają mi w telewizji jakieś filmy, tylko to mi zostało, poza rehabilitacją i czekaniem.
     Podobno mam braci. Dwóch. I trzy siostry. Byli dzisiaj u mnie. Na początku bardzo się ucieszyli, ale potem było coraz dziwniej i gorzej. Szybko sobie poszli. Może to i dobrze, w niczym nie przypominają moich dziewczyn...
     Przyszedł jakiś chłopak, chyba bał się przedstawić. W każdym razie, nie wiem, jak się nazywał. Mam wrażenie, że to Niall. Opowiedział mi trochę o każdym z uczestników projektu. On sam zapadł w śpiączkę przez urazy głowy po upadku ze schodów. Ja miałem wypadek samochodowy. Tamta ruda - Marie - coś połknęła...
     Nie siedział długo. Jakby bał się, że ktoś go tu zastanie. To chyba naprawdę był Horan, jego nigdy nie szło zrozumieć."

Dzień 18.
     "Była! Przyszła po obiedzie. Przepraszała, mówiła, że była w domu, w Polsce. Właśnie skończyła lekcje indywidualne i tata ją przywiózł. Martwiła się, widziałem to w jej oczach.
     Zapytała, czy może się mną zająć. Chciała pomóc mi wykonać parę nowych ćwiczeń na mięśnie. Chyba udało mi się pokazać, że się zgadzam, bo uśmiechnęła się i zabrała do pracy.
     Cały czas tłumaczyła, co robi i po co. Ona wiedziała, że jej słucham i że rozumiem.
     Co czułem, gdy przeprowadzała ćwiczenia? To było niesamowite ukojenie, pierwsze od śmierci Juli. Jej dotyk działał na mnie lepiej niż najlepsze środki przeciwbólowe. Robiła to z taką wprawą... Czyli nie byłem jej pierwszym pacjentem.
     Gdy zamykałem oczy, miałem wrażenie, że jest przy mnie Julia. Działało to na mnie jeszcze mocniej.
     Gdybym mógł jej dotknąć, gdybym mógł coś powiedzieć...
     Jula, przepraszam cię, skarbie. Ale chyba znalazłem w tym świecie miłość..."

Dzień 26.
     "Lekarze powiedzieli, że z mojej twarzy znikają oznaki porażenia. Ale będzie potrzebna operacja, by naprawić uszkodzone elementy mózgu. Boję się."

Dzień 30.
     " Dziś operacja. Boję się, że coś pójdzie nie tak. Że umrę jak tamta dziewczyna. Z drugiej strony, mam wrażenie, że Julia nade mną czuwa.
     Wczoraj pokazał się tamten blondyn. Powiedział, że Julia na pewno nie jest naszym wymysłem i że jest uczestniczką. I w końcu się przedstawił. To naprawdę Niall, tylko ma inne imię.
     Otworzył się przede mną. Powiedział, że w przypływie złości pokłócił się z Marie. Nie odzywa się do niego od świąt, chociaż wiele razy próbował ją przeprosić. Nie powiedział jej też najważniejszego - zakochał się w niej.
     Później, tuż przed operacją, przyszła Marie. Przytuliła mnie bez odrazy, pocałowała w czoło (jak kiedyś ja Julię) i wyszeptała: <<Będzie dobrze, Lou. Pamiętasz? To nie koniec. Będziemy razem.>>. Potem się rozpłakała i wybiegła. A ja nie wiedziałem, czy się cieszyć, że to Julia... Czy złościć na Nialla za jego wyznanie.
     Potem pojechałem na blok..."

Dzień 40.
     "Nie pojawiła się od czasu operacji. Jakby zapadła się pod ziemię. Jest mi bez niej źle.
     Jestem łysy. Operacja się udała, ale jestem łysy! Może więc i lepiej, że mnie nie widzi.
     Lekarze powiedzieli, że wkrótce wszystko wróci do normy. Że zacznę poprawnie mówić, że będę mógł chodzić. Będę mógł załatwić z Niallem sprawy po męsku.
     Jula, przyjdź!"

Dzień 46.
     "Nie kłamali, naprawdę zacząłem mówić! Była u mnie Marie, gdy odezwałem się po raz pierwszy od prawie pięćdziesięciu dni. Bełkotałem, fakt. Ale potem chyba nawet zacząłem mówić dość zrozumiale. Wiem, jeszcze długa droga przede mną.
     <<Julia>>, szepnąłem do niej i uniosłem rękę w jej stronę. Zrozumiała, o co chodzi. Jeśli ktoś wtedy do nas zajrzał, mógł ujrzeć parę nastolatków wtulonych w siebie i szepczących sobie coś na ucho. Nastolatków, którzy mimo młodego wieku wiedzieli o życiu wiele. A wszystko przez niepozorny na pierwszy rzut oka projekt.
     <<Ja od początku czułam, że to ty. Jest w tobie takie coś, że to się wie>>, powiedziała. Powiedziała też, że woli mnie z dłuższymi włosami, że będzie dobrze... Nie skupiałem się na tym za bardzo. Najważniejszą i najlepszą rzeczą była możliwość trzymania Julii w ramionach. Minęło tyle lat, od kiedy uczyniłem to po raz ostatni...
     Teraz wszystko powinno być dobrze."

Dzień 80.
     "Wkrótce wychodzę ze szpitala. Lipiec już prawie się skończył. Jula pozdawała w czerwcu wszystkie egzaminy; dzięki uporowi i wytrwałości nadrobiła dwie klasy. Ma już 16 lat, ja wkrótce - 20.
     Od początku wakacji nie było dnia, żeby się nie pojawiła. Siedzieliśmy na siłowni, świetlicy, w mojej sali. Niedawno przenieśli mnie do innej sali, na inny oddział. Jest tu chłopak, mulat, który również wybudził się ze śpiączki, ale jest okropnie tajemniczy. Nie chce mówić, czy brał udział w projekcie. Odpowiada tylko, że to i tak nieważne i że liczy się teraźniejszość."

Dzień 83.
     "W końcu poznałem jego imię. Nawyad Malkcar. Niestety, nie chce ze mną rozmawiać, nie słucha mnie. To przykre...
     Po południu przyszła Julia. Mówimy do siebie po staremu, jak w tamtym świecie. Wymyśliliśmy, 
     Nawyad chyba skądś ją poznał, choć zwyczajowo milczał. Po prostu wpatrywał się w nas ze słabo ukrywanym zainteresowaniem.
     <<Malik, ty ciekawski człowieku, jak chcesz pogadać to gadaj, a nie, czaisz się!>>, nie wytrzymała Julia i odwróciła się do niego. <<Och, przepraszam. Fakt, Zayn się nie wybudził>>.
     Nie wiem, jak to się stało, ale przez moment widziałem w nim osiemnastoletniego Zayna. On też chyba kogoś w nas rozpoznał, opadła mu szczęka.
     <<O kurwa, Tomlinsony! Nie wierzę!>>, wymamrotał. <<To ja, Zayn. Nawyad Malkcar to tylko przykrywka>>."



Moi kochani, powróciłam! Szczerze? Uwielbiam ten rozdział, posiedzieliśmy w nim w glowie Tomlinsona :P
Co u Was?? Żyjecie? W takim razie komentujcie. Potem zapraszam na mojego bloga my-imperfect-mind.blogspot.com, fajnie by było, jakby ktoś coś skomentował czy zaobserwował :D Bo przecież mnie lubicie, no nie?? :P
No, nie będę się rozpisywać. Napiszę tylko, że WAS kocham, że mam ferie i że czuję się świetnie! :)

Buziaki,
Julia :************

11 komentarze:

Rose i Lena pisze...

<>
To mnie rozwaliło naprawdę!
A głowa Lou była cudowna :D
Jestem bardzo ciekawa jak rozkręcisz to dalej!
Czekam z niecierpliwością na kolejny!
Buziaki Rose xxx
Ps. Udanych ferii! :)

Onedirection pisze...

Super rozdział. Tak długo na niego czekałam! Cieszę się, że już jest.
Życzę weny i mam nadzieję, że szybko pojawi się następny :)
Joasia

Lusia Tomlinson pisze...

O ja Cię!!! Ale się cieszę, że w końcu jest rozdział :D Zaciesz na całą noc i pół dnia ;) Zmiana perspektywy :) Super, genialne i wgl. Koffam :* Ciekawa jestem czy w "prawdziwym" życiu Lou i Julia będą razem :)

Wata cukrowa ; D!! pisze...

Błagam Cię zrób jakiś dialog między Lou,a Julią,w którym wspominają dzieci,przyjaciół i ich całe życie!! Uwielbiam to czytać,czekam na następny rozdział

My life:) pisze...

Świetny rozdział! Tak się cieszę, że Zayn i Lou się obudzili..
Bardzo ciekawie się robi.
Ta na górze ma racje! Polać jej xd
Długo czekałam na ten rozdział! Dziękuję ^^

My life:) pisze...

Hej!
To znowu ja :)
Zostałaś nominowana do LBA!
Więcej na blogu http://you-live-as-we-dream.blogspot.com/
:)

Lady Blues pisze...

Nominuję Twojego blog do Liebster Award. Informacje znajdziesz pod tym linkiem: http://hope-fanfiction-louis-tomlinson.blogspot.com/2014/02/liebster-award.html

Natalia Tomlinson pisze...

Zostałaś nominowana do Libster Award!!!
Pytania u mnie http://zapomnijmy-co-bylo-kiedys.blogspot.com

Anonimowy pisze...

Swietne zapraszam do mnie just-loveme.blogspot.com/

Anonimowy pisze...

To jest świetne XDDDD Kiedy kolejna część???

Marta Wiktoria pisze...

Bardzo fajny styl pisania ;) Gratuluję weny i pomysłu ;) Obserwuję ;)

siedemserc.blogspot.com

Prześlij komentarz

Proszę, zostaw szczery komentarz. Ja wiem, doskonale, że to, co piszę, nie jest dopracowane i zbyt ciekawe, ale to opowiadanie traktuję tylko i wyłącznie jako ćwiczenie. Dlatego proszę o wyrozumiałość :)
Pozdrawiam,
Julia :)