piątek, 3 stycznia 2014

Rozdział II. części trzeciej

     Była przy nim, gdy odezwał się po raz drugi od wybudzenia. Troszczyła się o niego, opowiadała mu o sobie i tym świecie. Oswajała go z myślą, że przez pewien okres czasu nie zobaczą reszty przyjaciół.
- Niall, nie wiesz, jak było mi bez was ciężko. - powiedziała pewnego razu. - Otaczali mnie ludzie, którzy nie mieli pojęcia o naszym świecie. Myśleli, że są mądrzy z tymi swoimi testami, badaniami całym lekarskim badaniem. A tak naprawdę nie mają o tym zielonego pojęcia. Ich projekt, który miał pomagać, częściowo nie wypalił.
     Nigdy nie pokazał, że ma dość. Nigdy nie przeszkadzał, gdy mówiła. Pozwalał jej ćwiczyć jego mięśnie. Była jego osobistą rehabilitantką. Dla siebie wciąż byli Julią i Niallem.
     Mijały miesiące. Maria mogła już normalnie chodzić, Theo stawiał pierwsze kroki.
     Dzięki możliwościom pieniężnym rodziców zamieszkała w Wielkiej Brytanii razem z ojcem, kręcącym aktualnie film na Wyspach. Miała również indywidualne nauczanie, dzięki czemu nadrabiała zaległości.
     Powoli wracała do normalności. Wiedziała, że nigdy nie będzie dokładnie tak samo, ale teraz przynajmniej była świadoma swojej sytuacji, możliwości i tego, kim najprawdopodobniej jest.

- Cześć. - mruknął Theo, gdy dziewczyna weszła do salki.
- Wesołych świąt, Nialler. - Podeszła do fotela w którym siedział i pocałowała go w policzek.
     Nie uśmiechnął się, nie odpowiedział. Był jakby nieobecny duchem. Jakby coś się stało. Dopiero po chwili spostrzegła łzy w oczach chłopaka i zmiętą kartkę w jego dłoniach.
- Co...
- Nie żyje. Próbowali ją uratować, ale ona nie żyje.
- Kto? - szepnęła przerażona.
- Katherine Logan. Sophie. Zaczęła reagować na bodźce zewnętrzne, więc postanowili odsunąć leki utrzymujące ją w śpiączce i przygotować do wybudzenia. Ale przy okazji podali złe leki, źle zareagowała. - Głos mu się załamał. - Zabili ją.
     Maria przytuliła chłopaka, pragnąc go pocieszyć.
- Ile miała lat? Skąd wiesz, że to ona?
- Miała osiemnaście lat. Podobno miała przy sobie wisiorek, który dostała ode mnie w tamtym świecie... I nikt nie wie, skąd on się tam znalazł. Poza tym... Czuję to. Czuję w sercu pustkę i wiem, że ona naprawdę odeszła.
     Milczeli przez dłuższą chwilę. Gdy wreszcie odezwał się Theo, jego głos przepełniony był bólem.
- Nie przychodź nigdy więcej. Zrobiłaś dla mnie wiele, już wystarczy. Teraz trzeba zająć się innymi. Może będą mieli więcej szczęścia niż Sophie.
- Niall... - Przeczesała gęstą blond czuprynę Horana. Przytrzymał jej rękę i odepchnął.
- Zostaw mnie! Nikt nie kazał ci mnie niańczyć! Teraz jesteś tylko zwykłą gówniarą. Zajmij się sobą, wracaj do sławnych rodziców! I nie próbuj się ze mną kontaktować. Mam cię dość! - wykrzyczał prosto w jej twarz.
     Poczuła, jak łzy wzbierają się w kącikach oczu. Nie chciała płakać, jednak on ją tak zranił. Był jedynym przyjacielem w tym świecie, rozumiał jej położenie. Z nim mogła żartować, zapominała o tym, że utraciła tamto życie. A teraz utraciła i jego.
     Cofnęła się w stronę drzwi.
- Jesteś okropny! A uważałam cię za przyjaciela! - krzyknęła i wybiegła na korytarz.
- Julia, przepraszam... - wyszeptał parę minut później.

     Maria wróciła do Polski. Przyjaciel dał jej jasno do zrozumienia, że nie chce jej widzieć.
     Była w domu na święta. Pokój był jej obcy, a jednocześnie tak znajomy. Elegancki, pełen luksusów. Cały dom wydawał się jej niezwykle znajomy, a przecież od wyjścia ze szpitala była tu po raz pierwszy.
- Mania, wszystko w porządku?
     Do pokoju weszła Wiktoria. Pogodziła się już z faktem, że córka trzyma ją na dystans, miała jednak nadzieję na choćby przyjaźń.
     Maria siedziała na brzegu wielkiego łóżka z baldachimem. Rozglądała się wciąż po sypialni, która bardziej nadawałaby się dla dojrzałej arystokratki niż do zagubionej aktualnie nastolatki. Beżowe ściany, kryształowy żyrandol, lśniący parkiet, meble jak z muzeum. Wyglądało to imponująco, ale i sztucznie. Jak pokój z eleganckiego katalogu.
- To dla mnie za dużo. Utraciłam swoje prawdziwe życie, przyjaciół, rodzinę... Jesteśmy aż tak bogaci? - zapytała cichym głosem.
- Może nie aż tak. Ale przychody z filmów i spadek po moim ojcu, kosmetycznym gigancie, nie są takie malutkie. - Uśmiechnęła się nieznacznie. - Obie mamy arystokratyczne pochodzenie, ale to ty częściej ode mnie byłaś większą damą.
- Jaką byłam córką? - Chciała wiedzieć. Musiała poznać przeszłość, jeśli chciała coś zmienić. - To zależy. Zawsze szukałaś swojego prawdziwego "ja" i chciałaś odciąć się od swojej tożsamości. Odkąd pamiętam, chciałaś być Julią z burzą czekoladowych włosów. Chciałaś być zwyczajna, jednak przeszkadzały ci w tym twoje maniery. Chciałaś też wyjechać z kraju, to było jedno z twoich największych marzeń. Chciałaś iść przez życie, tańcząc. Byłaś bardzo grzeczna i pilna. - Usiadła obok córki. - Byłaś... Jesteś naszym jedynym, najukochańszym dzieckiem.
- Chciałabym wam to jakoś wynagrodzić. - Maria spojrzała na kobietę. - Mogę... Czy mogę cię przytulić?
     Kilka kolejnych minut spędziły w objęciach. Każda przeżywała to po swojemu, każda na swój sposób odczuwała satysfakcję.

- Horan, zapomnij o niej. - poprosił.
- Nie mogę, zbyt wiele dla mnie znaczy. Za bardzo ją kocham, by o niej zapomnieć. - odpowiedział z bólem.



No i jak? :) Wczoraj wzięła mnie wena, napisałam dwa rozdziały. Następny jest naprawdę mega! <3
PS. Jutro są moje urodzinki!!

16 komentarze:

Rose i Lena pisze...

Wszystkiego Najlepszego! :) Tak wcześniej, ale co tam :D
Rozdział bardzo fajny, ale zachowania Nialla... :(
Mam nadzieję, że Julia zaprzyjaźni się za swoja mamą, no tą prawdziwą. :) I że niedługo Louis się wybudzi. Byłoby cudownie <333
Buziaki Rose xxx
Ps. Mogę mówić na nich tymi starymi imionami prawda? :)

My life:) pisze...

Rozdział :) Cieszę się, bardzo, bardzo mocnnnooo!!!
świetny oczywiście :D
czekam na 3, która jak mówisz, pewnie jest fantastyczna :)

Mey *.* pisze...

10000 latek Skarbie ;**
spełnienia marzeń i spotkania 1D ;)

Katherine Unique pisze...

Masz talent do pisania! :-* Prowadzisz naprawdę rewelacyjny blog, piszesz ciekawe tematyczne posty i jesteś przede wszystkim piękna– czego chcieć więcej? Z chęcią obserwuję (GFC) I czekam na więcej!

Pozdrawiam,
Katherine Unique


Polly Lolly pisze...

Matko i sie pobeczalam na dobre.Szlocham juz jakieś 2 godziny i przezywam to......Prosze pisz dalej.Czekam :)

Polly Lolly pisze...

I oczywiście 100 lat :)
Buziaczki :*

Polly Lolly pisze...

Ps.Dodaj następny szybko!!!!

Lusia Tomlinson pisze...

Świetny jak zawsze :) czekam na 3.
Najlepszego! :)

Anonimowy pisze...

Świetne! Oczywiście czek@m na next!
Wszystkiego najlepszego kochaniutka ;*

Anonimowy pisze...

Najlepszego :* kiedy następny rozdział? :D

Blondie. pisze...

Masz talent do pisania! Czekam na kolejne rozdziały!

Fashion Juice pisze...

Świetny wpis! Super design bloga, przyjemnie tu u Ciebie :)

Obserwujemy? Jeśli tak to zacznij i mnie powiadom a ja na pewno się odwdzięczę!
f-village.blogspot.com

Natalia Tomlinson pisze...

Hej ;)
Nominowałam Cię do Libster Award, pytania u mnie: zapomnijmy-co-bylo-kiedys.blogspot.com

Mira pisze...

https://www.facebook.com/pages/Opowiadania-z-Blogspota-i-nie-tylko/588219557918329
Hej, założyłam fanpage, żeby rozpowszechnić opowiadania z blogspota. Taka pomoc blogerom, by zdobyli więcej czytelników. Zapraszam. :P

Anonimowy pisze...

O bosz,ale żeś tym dowaliła :D Nie no się pobeczałam.Czekam nn i najlepszego ;)

Anonimowy pisze...

WOW twoje wpisy są na serio świetne. Ja dopiero zaczynam pisać bloga więc dla mnie to dużo poświęconego czasu, który dajesz dla swojego bloga. Podziwiam!!! <3
PS. Trochę późno ale WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO ;*

Prześlij komentarz

Proszę, zostaw szczery komentarz. Ja wiem, doskonale, że to, co piszę, nie jest dopracowane i zbyt ciekawe, ale to opowiadanie traktuję tylko i wyłącznie jako ćwiczenie. Dlatego proszę o wyrozumiałość :)
Pozdrawiam,
Julia :)