niedziela, 17 listopada 2013

Rozdział XXIII cz. drugiej - part 2

     Taniec. Jedno słowo, a tyle wspomnień, emocji, wrażeń. Oni tańczą wciąż. Tańczą w swoich sercach, tańczą w umysłach. Trwa to od dziesięciu lat. Od dziesięciu lat ich serca biją jeden wspólny rytm, który wymierza kroki w tańcu zwanym miłością.
- Nie denerwujesz się? - szepcze, zarumieniona.
- Czym, skarbie? Przecież to nasz taniec. Inni mogą się co najwyżej popatrzeć.
     Louis uśmiecha się lekko i wpija swoje wargi w wargi Julii.
- Lou! - piszczy speszona.
- Co tam? Wszystko okej? - pyta zatroskany.
     Julia mruga okiem i nie odpowiada. Chce zatracić się w chwili, którą jej w końcu podarowano. Chce powiedzieć mężczyźnie swojego życia o niespodziance, ale ostatecznie postanawia jeszcze trochę zaczekać.
     W końcu muzyka cichnie. Goście biją brawo, a oni się kłaniają. Idą w stronę stolika, by przez chwilę odpocząć.

     Ola, zaniepokojona zniknięciem Kuby, swojego narzeczonego, szuka mężczyzny w każdym możliwym miejscu. Nie widzi go wśród tańczących, jego miejsce przy stole jest puste. Nie ma go w holu, śród innych mężczyzn, ani nawet na parkingu, palącego papierosa.
     Harry podąża za nią niczym cień. Pragnie by dziewczyna się nie martwiła. Niestety, gdy rozgląda się z tyłu, za salą bankietową, czeka go niemiła niespodzianka. Z drugiej strony, jego serce jakby ożywa.
- Jake, ty tępoto. Co ty odwalasz? - woła do swojego rówieśnika.
     Podchodzi bliżej i spostrzega twarz kobiety, pospiesznie poprawiającej suknię. Kobiety, która zabawiała się przed chwilą z Jakubem, cudzym narzeczonym. Kobiety, przez której czyny przed laty jego serce zlodowaciało.
- Iga, ty cholero... Co ty tu robisz?! - woła rozwścieczony. - Nikt, o ile mi wiadomo, cię nie zapraszał. No, co tym razem chciałaś zniszczyć? Ten dzień? On należy do Julii i Louisa, nie masz prawa zabierać im tego, na co czekali przez lata.
- Oj, Harry, Harry... - Iga potrząsa, rozbawiona, długimi pomarańczowymi włosami. - Lata mijają, a ty dalej jesteś taki niemądry. Tak samo jak Lucy. Biedaczka, nie może wciąż przeboleć waszego rozstania. Chciałam ją ze sobą zabrać. - Podchodzi do Harry'ego, uwodzicielsko kręcąc biodrami. - Ale nie chcieli wypuścić jej ze szpitala. Wiesz, z psychiatryka. - uśmiecha się kusząco.
- Zniszczyłaś ją... - Harry kręci głową. - Jak mogłaś?
- Po prostu...
- Kogo chcesz zniszczyć dziś? Chyba mogę snuć przypuszczenia, że związek Oli. Ale dlaczego?
- No, Kubuś, wyznaj prawdę. - Iga prosi osłupiałego blondyna i bawi się guzikami koszuli Harry'ego, zbyt osłupiałego, by móc zareagować.
- Bo wiesz, Harry... - zaczyna niepewnie. - Poznaliśmy się w sieci i zaiskrzyło. Spotkaliśmy się raz, drugi, szósty, no i do czegoś doszło... Harry! - Jakub woła i patrzy błagalnie w oczy Brytyjczyka. - Ja kocham Olę. Nie myśl o mnie źle, po prostu...
- Zamilcz! - krzyczy Harry, odpychając od siebie brutalnie Igę. - Oboje zamilczcie. Jesteście siebie warci. A ja wierzyłem, że jej nie zranisz. Marzyłem, żeby wam się ułożyło, choć bolało mnie serce. Kocham ją! Ale wiem, że na nią nie zasługuję. Ola powinna być z kimś lepszym niż ja, a teraz i ty.
- Nie mów Oli, proszę. - Do Kuby jakby nie docierają słowa Harry'ego. - Poprawię się, nie zranię jej. Kocham Olę!
- Och, przymknij się! - Iga uderza blondyna w policzek. - Przed chwilą mówiłeś, że kochasz mnie, a tamta lalunia jest niczym. Udowodnij to! - Iga przybliża twarz do Kuby i próbuje go pocałować.
- Zabierz ode mnie tą wariatkę!
     Harry odchodzi bez słowa. Choć wie, jak bardzo ją zrani, chce powiedzieć Oli o wszystkim.
     Na schodach, przy wejściu, ubrana w różową sukienkę z tiulową spódnicą, siedzi zapłakana Aleksandra. Harry podchodzi do niej bez słowa, siada i przytula do siebie.
- Ona to wszystko zaplanowała, prawda? - pyta cicho blondynka.
- Tak. Myślę, że tak.
- I co ja mam z tym wszystkim zrobić?
- Nie jestem tobą, Olu. Nie ja będę ci mówić, jak masz żyć. To ty musisz sama to sobie mówić.
     Harry wyciąga z kieszeni paczkę chusteczek. Podaje je dziewczynie, a po chwili namysłu otula jej ramiona swoją marynarką.
- Dziękuję. - Ola całuje Styles'a w policzek.
     Harry czuje, jak ten krótki pocałunek rozmraża jego umysł i serce. Robi mu się ciepło i przyjemnie.
- To, co mówiłeś... Że mnie kochasz... To prawda? - Blondynka patrzy prosto w oczy szatyna. Ten przytakuje.
     Ich głowy pochylają się ku sobie, usta chcą się ze sobą złączyć.
     Gdy dzieli ich kilka milimetrów, z sali rozbrzmiewa przeraźliwy krzyk. Harry i Aleksandra zrywają się ze swoich miejsc i biegną do środka. Ich uszy ranią słowa przerażonego Louisa:
- Wezwijcie karetkę! Ktoś chyba otruł Julię, ona umiera!

     Te słowa ranią. Myśl, że twojej ukochanej osobie dzieje się krzywda, jest okropna. Jak myślisz, co poczuł Louis, gdy w szpitalu powiedziano mu, że Julia jest w bardzo złym stanie? Co poczuł, gdy Harry powiedział mu o ciąży?
     Ból. Nieokrzesany, nieokiełznany ból. Cierpienie wraz ze swą ukochaną. Lęk o to, co przyniesie najbliższa przyszłość. Co z dziećmi? Co z Julią? Co z tym maleństwem, które dopiero zaczyna swoją przygodę z życiem? Ta niepewność rani najbardziej.
     Trzy słowa wypowiedziane przez lekarza burzą całe jego życie. "Ona nie żyje". Nie wierzy, chce ją zobaczyć. W sali nie wytrzymuje, z jego oczu strumieniami płyną łzy. Z bólem patrzy na Julię, właśnie odłączaną od urządzeń, które podtrzymywały jej życie.
- Mała, to nie koniec. Obiecaj mi to. Będziemy razem. - szepcze.


Boże, prawie ryczę! Miało być smutnie i jest, jak planowałam. Nie było mnie tu dawno. I... No cóż, spróbuję skombinować epilog, taki porządny. Na następną niedzielę! Bo wiecie... Za równiutko tydzień, jakoś koło 14., minie rok. Rok, odkąd założyłam tego bloga, odkąd pojawiły się pierwsze dwie notki. Wiecie, dla mnie to cholernie dużo. I dziękuję :****


Poza tym, gdy pojawi się epilog, oficjalnie pojawi się informacja o konkursie. Dopiero wtedy będzie można się zgłaszać, bo teraz z pewnych powodów (fabuła epilogu, urodziny bloga etc.) jeszcze nie ma sensu. Ale już teraz informuję, że zadaniem będzie napisanie pierwszego rozdziału części trzeciej! Najlepszy pojawi się na blogu. Kto wie, może to właśnie na jego podstawie stworzę część trzecią. Jednakże, ja również napiszę swój rozdział pierwszy. Więc... To będzie takie porównanie. Nagrodą będzie publikacja, a z racji, że konkurs zakończy się (o ile będą zgłoszenia) koło połowy grudnia, do zwycięzcy, po wcześniejszym skontaktowaniu się, wyślę mały drobiazg Gwiazdkowy. Czas pokaże, co to będzie :) Jeśli tylko czujecie, że dacie radę coś tam naskrobać (mogą to być najdziwniejsze pomysły), czekajcie w gotowości. Każda praca będzie mile widziana :)


No, to do napisania :)

9 rozdziałów - coś więcej

9 komentarze:

Rose i Lena pisze...

nie podoba mi się to. nie że jest coś nie tak, czy coś.
Ale... ale... ale jak ty mogłaś ją zabić :-(
Miało być tak pięknie...
Nie płakałam, bo strasznie szybko się to potoczyło, ale uwierz było blisko. :-(
Czekam na epilog, jestem strasznie ciekawa co wymyślisz. :-)
Buziaczki Rose
Ps. zapraszam do siebie.
ill-look-after-you.blogspot.com/

Anonimowy pisze...

Ona nie może nie żyć. Jak mogłaś ją uśmiercić ?

Anonimowy pisze...

Popłakałam się jak to przeczytałam.
Jak mogłaś zabić Julię?!

tofi pisze...

Jak mogłaś ją uśmiercić? ;c


http://all-our-life.blogspot.com/

My life:) pisze...

Boże, czmu to zrobiłaś??? WHYYYY??!!
Njjjjjjeeeeeeeeeeee!!
OMG..

Dobra, opanowałam sie.
Kocham Cb :*
Ciesze sie, że bedzie następna częśc :)
A rozdział świetny, tylko.. Prosze niech to bedzie sen, proszę 0.0
Czekam na epilog :*

tofi pisze...

Cześć! Nominowałam Cię do 'Liebster Blog Award' :)

http://all-our-life.blogspot.com/

Lou Tommo pisze...

Przyjaciółka poleciła mi tego bloga, przeczytałam wszystko w I dzień. Świetnie piszesz;) Ja nie chcę, żeby Julka umarła to nie fair. Louis się nie pozbiera on ją kocha jak Romeo Julię. :)
Zamierzam wziąć udział w konkursie :)

Pozdrawiam :***

Onedirection pisze...

Jeju, dlaczego uśmiecrciłaś Julkę? Jak mogłaś.... :( Ja bardzo chętnie napiszę rozdział 1 części trzeciej. Nie możesz jakoś odkręcić tej jej śmierci??
Błagam, uwielbiam twoje opowiadanie i nie chcę, aby ona umarła.
Joasia

Onedirection pisze...

Rozdział oczywiście świetny, zapomniałam dodać... tylko ten moment o Julce, nie najlepszy.

Prześlij komentarz

Proszę, zostaw szczery komentarz. Ja wiem, doskonale, że to, co piszę, nie jest dopracowane i zbyt ciekawe, ale to opowiadanie traktuję tylko i wyłącznie jako ćwiczenie. Dlatego proszę o wyrozumiałość :)
Pozdrawiam,
Julia :)