sobota, 5 października 2013

Rozdział XXII. części drugiej

     "To wszystko jest takie dziwne, pokręcone. Cały ten świat wygląda, jakby nie panowały w nim żadne wyraźne zasady. Chcesz lecieć do innego kraju i lecisz, nie zważając na koszty i możliwości. Przyjaźnisz się lub jesteś w związku z kimś popularnym w większej części świata? Spokojnie, paparazzi wcale nie będą was męczyć, wasze życie będzie sielanką, a ta osoba będzie miała dla ciebie mnóstwo czasu. Przecież to takie normalne..."
- To wcale nie jest normalne! - woła Julia, kończąc na głos swoją myśl.
     Kuli się na łóżku i rozmyśla dalej. Jakiś czas temu zauważyła, że jej życie, otoczenie i wszystko z tym związane są jak puzzle, które pasują do siebie tylko na pierwszy rzut oka. Zdarzenia, które są po prostu bez sensu, ale każdy, prócz niej, uważa je za normalne. Dlaczego Harry tak łatwo uwierzył w kłamstwa Igi na temat Łucji? Jak to się stało, że chociaż ją widział, niczego nie zrozumiał i dalej nie chce wierzyć Lucy?
     Zastanawiających jest wiele rzeczy. Także to, że Louis rozpoczął naukę polskiego i natychmiast widać postępy. Ale jak długo będzie czekał? Na pewno nie w nieskończoność.
     Obraca się na drugi bok i sięga  po książkę leżącą na szafce nocnej. Odkłada na bok czerwoną zakładkę i zagłębia się w powieści Danielle Steel.
- Nie przeszkadzam? - Zza drzwi wychyla się Louis.
     Julia podnosi wzrok znad książki, patrzy na niego przez dłuższą chwilę i kręci przecząco głową. Louis wchodzi do środka, siada na brzegu i głaszcze dziewczynę po udzie.
- Nadal boli cię głowa? - pyta, a Julia przytakuje. - Czyli dalej będziesz milczeć i tu siedzieć? Pominę fakt, że przed chwilą krzyczałaś...
     Julia nie odpowiada. Siada na łóżku i przytula się do narzeczonego, chowając twarz w zagłębieniu jego szyi. Do nozdrzy dostaje się mocny zapach perfum Lou, wymieszany z zapachem jego ciała.
- Lou... Boję się. - szepcze i rozpłakuje się.
- Czego, Juls? - Louis chwyta ją za brodę, unosi jej głowę i patrzy w oczy Julii. Zawsze, gdy patrzy w nie przez dłuższą chwilę, ogarnia go błogi spokój.
     Julia mówi mu o swoich spostrzeżeniach i obawach.
- Czy ja zwariowałam? - pyta niepewnie.
- Tak, na to wygląda. - stwierdza Tomlinson i całuje Julię w usta. - Ale tylko wariaci są coś warci, prawda? Przecież oboje coś o tym wiemy.
     Julia zagryza wargę i patrzy na Louisa. Wie, o co mu chodzi i uśmiecha się delikatnie.
- No, i o to mi chodziło. - cieszy się Louis i całuje znów Julię.

     Dwa tygodnie po wypadku Niall wychodzi ze szpitala. Nie kryje radości, gdy przekracza próg domu, wspierając się kulami, i wpada w objęcia rodziny.
- Dziękuję wam wszystkim. Po prostu dziękuję. - wyznaje. - Ale może macie coś do jedzenia? Horan ma dość szpitalnego żarcia! - woła w stronę kuchni.
     Z pomieszczenia wychodzi Harry z dużym tortem na tacy. Rodzina i przyjaciele gromadzą się dookoła Nialla. Tylko Danielle nie świętuje. Ze zmarszczonym czołem przypatruje się roześmianej gromadzie. Zauważa to Julia. Oddaje pod opiekę Zayna ośmiomiesięczną Victorię, podchodzi do Dan i zabiera ją na górę, do swojej sypialni.
- Opowiadaj, co się dzieje. - prosi Julia.
- Nie umiem się bawić. Nie po tym wszystkim. Cieszę się, że Niall jest już w domu, że jest z nim coraz lepiej, ale wciąż boję się o Liama. Cały czas przykuty jest do łóżka, lekarze powiedzieli, że jeśli jego noga nie zacznie się w końcu zrastać, trzeba ją będzie amputować.
     Perfekcyjny makijaż zostaje zniszczony przez łzy, których dziewczyna nie może powstrzymać. Julia pozwala, by Danielle wypłakała się w jej ramię, nim zacznie mówić dalej. W końcu kontynuuje:
- Nawet jeśli miałby protezę, nie będzie mógł chodzić. Ma uszkodzony kręgosłup, który uratuje tylko operacja. Nie wiesz, jak bardzo Liam cierpi. Chciałby zrobić tyle rzeczy, a jak na razie pozostaje mu leżenie. Jego twarz rzadko ostatnio pokazuje coś innego niż rozpacz. - Danielle wyciera oczy i twarz chusteczkami, które podsunęła jej Julia. - Ja cierpię razem z nim. Boję się, że któreś z nas nie wytrzyma. Lub że Liam nie będzie mnie już chciał.
     Julia przytula mocno Danielle. Nic nie mówi. Wie, że dziewczyna chciała się w końcu wyżalić. Czas na pocieszenie przyjdzie później.

     Katya przeciąga się leniwie na kanapie i pochyla się nad ekranem laptopa. Co chwilę zerka kątem oka na Zayna, który siedzi na balkonie i pali kolejnego papierosa. Następnie znów wbija wzrok w klawiaturę, by odpisać internetowym znajomym.
     Pokłócili się trzy dni wcześniej. Poszło o to, że Zayn wrócił do palenia i zrobił kolejny, bezsensowny zdaniem Katyi, tatuaż. Malik natomiast zbuntował się wobec kolejnych internetowych znajomości dziewczyny i tego, że Katya poświęca mu coraz mniej czasu. Od tej pory nie rozmawiają ze sobą każde robi na złość drugiemu. Zayn pali, a Katya zacieśnia znajomości w sieci.
     Zayn wydycha powoli dym z płuc. Delektuje się uzależniającym smakiem nikotyny. Oparty o barierkę, spogląda w dół, na ruchliwe ulice Londynu. Ma dość tej chorej ciszy w ich związku, boi się też jednak przerwać. Od trzech dni zrezygnowany praktycznie pali papierosa za papierosem i przesiaduje większość czasu na balkonie, w swoim studiu lub, jeśli ma dość, idzie do reszty. Skoro jego własna narzeczona nie próbuje go zrozumieć, jest dla niej nieważny, rozmawia zatem z Liamem, Louisem i Julią.
     Katya spogląda po raz kolejny przez okno. Wpatruje się w czarną kurtkę Zayna i wzdycha. Oczy bolą ją od wpatrywania się w komputer, jednak nie chce zmieniać zajęcia. Nic innego jej tak nie pochłonie. Znów nie będzie więc miała siły iść do pracy i wykręci się przeziębieniem. Sen nie chce jej ukoić - nie w pustym, zimnym łóżku, w którym zionie przerażająca pustka na części Zayna. Przez tek kilka dni oddalili się od siebie bardziej niż kiedykolwiek indziej. To daje jej powód do smutku, ale boi się, że nawet gdy spróbuje, nie uda jej się niczego zmienić.
     W końcu daje za wygraną i wyłącza laptopa. Próbuje zasnąć, ale bez niego, bez Zayna, nic nie jest proste. Praktycznie wszystko sprawia jej problem. Praktycznie każda myśl przynosi ból.
- Czy on też to czuje? - pyta siebie samą. - Niee, gdyby tak było, już dawno byłoby po staremu. - odpowiada po chwili.
     Niespodziewanie dla siebie samej wstaje i z kiełkującym w jej głowie pomysłem rusza do łazienki wziąć prysznic. Tam natrętna myśl nabiera mocy, dlatego z łazienki przechodzi do sypialni. W szafie wiszą stroje, które dostała od Zayna, ale których jeszcze nie nosiła, jako, że nie było ku temu stosownej okazji.
     Nie słyszy, gdy Zayn wchodzi do mieszkania a potem do sypialni. Nie zauważa jego miny ani tego, że w chwilę później znika w swoim studiu. Niczego nieświadoma zamawia taksówkę i wychodzi z mieszkania, zabierając jedynie telefon, pieniądze i klucze. Mimo niskiej temperatury nie odczuwa zimna. Rozgrzana wsiada do taksówki i jako adres podaje największy klub w mieście.
     Zayn patrzy na Katyę z okna ich mieszkania na jedenastym piętrze. Serce rozdziera mu smutek. Nie umie skupić się na niczym, nie chce do nikogo dzwonić. Dla niego Katya rzadko się tak szykowała.
     Postanawia zrobić to co ona i wyrwać się z domu. Skoro ona może ot tak iść się zabawić, to on nie będzie jej dłużny. Chce sprawić, by Rosjanka była zazdrosna, dlatego starannie przygotowuje się do wyjścia.
     Gdy jest gotowy, zamawia taksówkę i jedzie do Mango Clubu, największego klubu w Londynie. Wie dobrze, że Katya nigdy by się tam nie pojawiła.

     Katya siedzi przy barze, niepewnie spoglądając w stronę parkietu. Powoli miesza swojego drinka i stwierdza, że lepiej by się czuła, gdyby mogła być na miejscu didżeja.
     Zaczyna pić. Podchodzi do niej wysoki nieznajomy mężczyzna.
- Co robisz tu sama? - zaczepia ją.
- Nie jestem sama. - kłamie. - Poza tym, odreagowuję. - dopowiada beznamiętnie.
- Więc może zatańczymy? - woła i łapie Katyę za rękę. - Jak ci na imię?
- Ka... Katherine. - znów kłamie. - A ty? - uśmiecha się nieśmiało.
- Jason.
     Ruszają w stronę parkietu. Tańczą w milczeniu, uśmiechając się tylko od czasu do czasu nieznacznie. Katya wpatruje się zahipnotyzowana w czarne oczy przystojnego mężczyzny.
- Masz fajki? - pyta niespodziewanie. Ma w nosie swoją astmę.

     Pół godziny później Zayn wchodzi do klubu. Rozgląda się zaciekawiony po wnętrzu i rusza do baru. Zamawia piwo i, opierając się o kontuar, lustruje tańczących. W pewnym momencie, tknięty przeczuciem, spogląda na środek parkietu i rusza w tamtą stronę. Buzując wściekłością, zadaje cios i woła:
- Mam nadzieję, że to oduczy cię tykania cudzych narzeczonych!
     Chwyta za rękę oniemiałą Katyę i wyprowadza ją z klubu. Znajduje wolną taksówkę. W drodze do domu przytula dziewczynę do siebie i szepcze:
- Przepraszam, Katya, jestem idiotą. Będzie dobrze. Wybaczysz mi?


No i jak? Nie przedłużam więcej i mówię, że już praktycznie skończyłam tę część. Został mi do uzupełnienia rozdział pośrodku i... Czekajcie na część trzecią!!!
Poza tym mam kilka spraw:
1. Niedługo zmieni się wygląd bloga, mam nadzieję.
2. Przykro mi, że tyle czekaliście, ale przez długi czas nie było umówionych 10. komentarzy. Poza tym mam full nauki i zajęć, so sorry!! I nie burzcie się, tak jak wy mam swoje życie.
3. Wbijajcie na they-fall-from-the-sky.blogspot.com i komentujcie, proszę!!!
4. Następny rozdział - 10 komentarzy!!!

13 komentarze:

Edi Payne pisze...

Mam nadzieję, że wybaczy Zayn'owi. A u reszty wszystko będzie dobrze ;)
www.back--for--you--one--direction.blogspot.com
www.katie-and-one-direction.blogspot.com

tofi pisze...

Kolejny dobry rozdział. Czekam na następny :)
Zapraszam do mnie: www.all-our-life.blogspot.com

Anonimowy pisze...

Ten cios na pewno byl mocny. haha. :-)
mam naszieje za z Liamem bedzie wszystko dobrze :-)
i czekam na slub, nie wiem kiedy go wkrecisz no ale... :-)
dobra juz nie przedluzam bo musze isc sie na kartkowke uczyc :'(
Pozdrawiam Rose

Anonimowy pisze...

Fajnie ze w końcu dodałaś rozdział.

Tosia Misia pisze...

Kiedy kolejny ???? Czekam niecierpliwie. Dziś znalazłam twój blog i nie żałuje ! Mam nadzieję, że przyjmiesz kolejną czytelniczkę do swojego grona :)

Anonimowy pisze...

Super piszesz. Cieszę, że cierpliwie czekałam i nie przestałam zaglądać. Tylko taka rada. Może teraz dawaj na następny rozdział trochę miej komentarz (mam na myśli "następny rozdział=...), bo myślę, że nie każdy był taki cierpliwy jak ja i trochę osób przestało cię czytać.

My life:) pisze...

Co za koniec... Normalnie kjoajdowbixmslk. Wszystko się ułoży, prawda? PRAWDA?!!! Pamiętaj... Kocham Cię za to, że jeszcze masz siłę pisać, bo większość kończy po 20 rozdziałach. A to, że nadal poświęcasz się blogowi to za to Cię kochamy!!! :*

Marciak pisze...

Bardzo mi się podoba. Koniec szczególnie . <3 wytrwałości w dalszym pisaniu

Anonimowy pisze...

super super super

Anonimowy pisze...

Super rozdział. Mam nadzieję, że zayn i katya się pogodzą i że liam jakoś z tego wyjdzie z wszystkimi kończynami. Dalszej weny życzę

Jagoda Tomlinson pisze...

Super! *O*
Chcę już kolejny rozdział :D
Zapraszam do mnie :)
http://loolopowiadaniao1d.blogspot.com/

1 pisze...

ekstra super
wchodzie też na mój blog
http://goska18114.blogspot.com/

Zuzanna Styles pisze...

wspaniały.<3

zapraszam do mnie: http://mysterious-harry-styles-fan-fiction.blogspot.com/

Prześlij komentarz

Proszę, zostaw szczery komentarz. Ja wiem, doskonale, że to, co piszę, nie jest dopracowane i zbyt ciekawe, ale to opowiadanie traktuję tylko i wyłącznie jako ćwiczenie. Dlatego proszę o wyrozumiałość :)
Pozdrawiam,
Julia :)