sobota, 14 września 2013

Rozdział XXI. części drugiej

Hej! Wracam! Ten rozdział jest kiepski, ale bez niego akcja nie ruszy dalej. Przepraszam tych, którzy kibicują Lucy i Hazzie... No, poza tym... Czytajcie i komentujcie!


     Julia krąży po pokoju. Nie patrzy na Louisa, który próbuje coś wyjaśnić.
- Mała, to była wspólna decyzja. To nie przez ciebie ani nikogo innego. Gdy Liam i Niall trafili do szpitala, zauważyliśmy, że rehabilitacja zajmie mnóstwo czasu, a ludzie nie będą czekać w nieskończoność. No i dorośliśmy, zdobyliśmy sławę, osiągnęliśmy naprawdę dużo, ale przede wszystkim zyskaliśmy was. - Podchodzi do Julii i delikatnie ją obejmuje. - Nie złość się, bo nie ma o co. - Całuje ją w czoło. - Będzie dobrze.
- Obiecujesz? - pyta niepewnie.
- Obiecuję. - Louis przytula mocno Julię i zatapia twarz w jej włosach.
     Tak trudno zamknąć za sobą jeden z piękniejszych rozdziałów w swoim życiu. Ciężko zacząć od nowa. Przez cztery lata miał tak jakby zapewnioną przyszłość. Ale i ta przyszłość była nie do końca bezpieczna, bo gdyby coś to zepsuło?
     Decyzja została podjęta i tak, jak widać, ma być. Trzeba spojrzeć w przyszłość; to niemożliwe tworzyć zespół dla dość młodych ludzi, kiedy samemu się nim już nie jest.

- Harry, ja niczego nie biorę! - woła Łucja.
     Stoi przy oknie i stara się opanować drżenie.
     Harry przyszedł do niej z rana. Wiedział, że jeśli Iga mówiła prawdę, to dziewczyna nie będzie rano miała siły i ochoty na zatarcie śladów z samego rana.
     Gdy wszedł do środka, bez pukania, powitała go martwa cisza. W pokoju była tylko Lucy; Mia już wyszła. Szatynka spała na dywanie w za dużej koszuli, a z jej dłoni zaciśniętej w pięść wysuwało się opakowanie tabletek. Tego już było dla niego za wiele. Potrząsał nią, dopóki się nie obudziła.