sobota, 10 sierpnia 2013

Rozdział XVII części drugiej

Witam Was wszystkich! Tak, Ola jest ciekawą postacią. Nie, ani Lou, ani Harry się w niej nie zakochają. W dzisiejszym rozdziale dowiecie się, dlaczego Ola wyjechała z Polski, za co Lucy nie lubi swojej siostry, co Zayn jest w stanie zrobić dla Katyi, a dlaczego ona cieszy się, że Malika nie ma w domu. :D
Czytajcie!

     Julia krząta się w kuchni z Viktorią na rękach. Tommy siedzi w kojcu w salonie i bawi się autkiem. Drzwi wejściowe otwierają się i zamykają z hukiem, na który Vicky reaguje piskiem. Do kuchni zagląda zapłakana Ola.
- Co się stało? - Podchodzi do niej Julia, w międzyczasie uspakajając córkę.
- Nic, nieważne. - szepcze. - To tylko moi rodzice.
- Jak widać - to jest ważne. Powiedz, co zrobili twoi rodzice?
     Przytula przyjaciółkę, sadowi ją przy stole i wstawia wodę na herbatę. Następnie zanosi Victorię do salonu.

- Opowiadaj. - prosi.
- Nie. - zaprzecza szybko Ola. - To nie jest ważne, już ci mówiłam.
- Ola! - Julia podnosi głos.
     Blondynka wzdycha i zaczyna opowiadać.
- Znasz moich rodziców - to typowe szychy. Gdy mają gości, są całkiem normalni, chociaż ojciec ciągle gadałby o interesach. Ale gdy jest pusto, tata zaczyna stare śpiewki. Wiesz, rodzice chcieli, żebym wyszła za syna Markuckich, właścicieli sieci hoteli. Rozumiem, że chcieli, przede wszystkim tata, dobrze. Ale Igor ma ponad trzydzieści lat! - woła zdenerwowana. - W przyszłym tygodniu ma się odbyć wesele. Ma, bo niczego nie odwoływali, chociaż zwiałam z Polski. Bo taka jest prawda, wyjechałam, zostawiając im jedynie list, w którym poinformowałam ich, żeby dali mi spokój, że nie wezmę ślubu z Igorem i że chcę znów żyć normalnie. Od dawna chciałam tu studiować, ale i przyjechać do ciebie, aż nadarzyła się okazja. Myślałam, że nawet jeśli mnie znajdą, to dadzą spokój. I tak ojciec już mi obiecał, że jeśli nie wyjdę za Igora, wydziedziczy mnie. A ma z czego, bo jego kosmetyczne imperium zarabia dość grubą kasę. No cóż, ale jest też faktem, że nie mają tego na kogo przepisać, poza mną. Chyba, że na bratanka ojca. Nieważne... W każdym razie moi "zrozpaczeni" rodzice znaleźli mnie tutaj i ojciec żąda mojego powrotu. A ja nie chcę. Powiedz mi, co mam zrobić?
     Julia stawia przed Olą duży kubek z herbatą. Nim zdąży coś powiedzieć, obie słyszą trzaśnięcie drzwi wejściowych. Szatynka podbiega do okna wychodzącego na podjazd i widzi biegnącą chyłkiem niską postać.
- Ktoś nas podsłuchiwał. - stwierdza Julia. - Poza tym... Nie wiem. Twoi rodzice nie mogą cię do niczego zmuszać. Jesteś pełnoletnia, masz wolność wyboru. Jeśli chcesz, możemy w najbliższym czasie poszukać prawnika i poradzimy się, co robić. - proponuje.
     Aleksandra kręci głową i opiera twarz na dłoni. Zastanawia się nad sensem wydarzeń, które jej dotyczą. Dlaczego tak naprawdę wyjechała? Co jej dadzą utarczki z rodzicami? A studia? Nie chce przecież zawalić dziennikarki.
- Ola? - Julia dotyka jej ramienia. - Wszystko w porządku?
- Nie teraz... Ale kiedyś będzie w porządku. - podnosi głowę i uśmiecha się smutno. - Mogę u ciebie zostać?Nie uśmiecha mi się powrót do akademika, w pobliżu którego być może kręcą się moi rodzice.
- Oczywiście. - uśmiecha się. - Chciałam ci to zaproponować. Przygotować ci pokój gościnny?
     Blondynka przytakuje i upija duży łyk herbaty. Julia zabiera maluchy z salonu do pokoju i gdy bliźniaki siedzą w łóżeczkach, bawiąc się zabawkami, ona szykuje im kąpiel.
- Jest w oczach twych kolor nieba z moich stron. Jest uśmiech dnia, cienie liści które drżą... - śpiewa pod nosem piosenkę Czerwonych Gitar.
     Gdy woda jest gotowa, idzie po Tommy'ego i rozbiera go do kąpieli.
- Jesteś taki podobny do taty. - wzdycha z uśmiechem i łaskocze malca po brzuchu. - Będziesz wysoki i silny. - całuje go w główkę, na której rośnie mnóstwo jasnobrązowych włosów.

- Cześć, Łucja, co słychać? - szatynka słyszy w słuchawce głos swojej siostry. - Słuchaj, niedługo może do ciebie przyjadę. Tak dawno cię nie widziałam... - słodzi dwudziestolatka.
- Iga, o co chodzi? - pyta podejrzliwie Łucja. - Na co dzień się do mnie nie przyznajesz, a teraz jesteś taka kochana?
- Moja droga, po co się burzysz? Mam pokojowe zamiary.
- Iga, niczego nie chcę. - niecierpliwi się szatynka.
- Taka jesteś? - Iga się wścieka. - Jeszcze tego pożałujesz! Ty, twój loczek i reszta. - syczy do słuchawki i rozłącza się.
     Łucja siada na łóżku i podkurcza nogi. Wpatruje się załzawionymi oczami w drzwi wejściowe.
- Zawsze czegoś chce. - chlipie. - I zawsze rujnuje mi przy tym życie. To przez nią rozstałam się z Toby'm. To przez nią nie miałam w szkole łatwo...
     O szyby tłucze deszcz, w pokoju panują cisza i ciemność. Z korytarza dobiegają śmiechy i krzyki innych studentów. "A więc nikt nie wie, że podsłuchała rozmowę Julii i jej przyjaciółki...", myśli niepewnie.
- Lucy, żyjesz? - Uchylają się drzwi, przez które wlewa się światło lamp. Pojawia się głowa o różowym upierzeniu i dużym nosie. Mia.
- Żyję, niestety. - odpowiada Łucja i kładzie się na łóżku. - Coś się stało?
- Nie, nic. - Mia potrząsa głową. - Po prostu kroi się impreza, więc pomyślałam o tobie. Ale widzę, że chyba wolisz posiedzieć w spokoju, więc... Cześć! - Zatrzaskuje drzwi.
     Łucja tak bardzo chciałaby krzyknąć "Zostań!", ale przecież prawie jej nie zna. Nie umiałaby zwierzyć się tej dziewczynie. To takie okropne - otacza ją mnóstwo osób, a mimo to jest sama.

- Katarinko, powiedz mi, jak za mną tęsknisz? - pyta wesoło Zayn.
     Mimo późnej pory zarówno w Londynie, jak i Portugalii, rozmawiają ze sobą przez Skype'a.
- Oj, tęsknię, tęsknię. - uśmiecha się Katya. - Ale wiesz co? Cieszę się, że ciebie tu nie ma. Żyję bez stresu, nie muszę na okrągło wietrzyć mieszkania po twoich papierosach. To się nazywa fajne życie. - wzdycha.
- Ej, nie pozwalaj sobie. - grozi jej palcem wskazującym i sięga po miskę z płatkami. - Szykujesz się na imprezę halloweenową? Bo idziemy, jak już wrócę, dobrze?
     Katya opiera głowę na rękach i zastanawia się nad propozycją chłopaka.
- Może. - mówi w końcu tajemniczym głosem. - Musisz zasłużyć.
- Katiuszka, proszę! - robi duże oczy. - Dla ciebie zrobię loczki, zostanę mażoretką, rzucę palenie, usunę jakiś tatuaż, założę różowe kozaczki... Cokolwiek! I nie chodzi mi tu o to, żebyś zgodziła się iść ze mną na jakąś durną imprezę. Bo wiesz, mi chodzi o... No, o to, żebyśmy się pobrali, mieli małych Malików... Hm? - patrzy z nadzieją.
     Rosjanka patrzy na chłopaka ze zdumieniem. Nie podejrzewała, że myśli on o ślubie. Owszem, są zaręczeni od ponad roku, ale jej to wystarcza. Nie jest przygotowana na coś więcej. Poza tym Zayn jest muzułmaninem, ona wyznaje prawosławie. Co w związku z tym? A może po prostu wezmą, jeśli Malikowi tak na tym zależy, ślub cywilny? W sumie... Jeszcze jest czas.
- Nie wiem. - przyznaje. - Owszem, mógłbyś przestać palić i usunąć któryś tatuaż, ale... Zrób to dla siebie, ewentualnie dla nas. Jeszcze nie myślę o czymś poważniejszym, Zayn, bo mamy czas. Nie pytaj też o to za każdym razem. Valentin tak robił i nie skończyło się to dobrze. - mówi spokojnie. - Jeśli będę gotowa, poinformuję cię o tym, choćbyś był na drugim końcu świata, choćbyś właśnie wtedy spał. Dobrze?
- Dobrze. - Zayn kiwa głową. - Rozumiem cię. Katya, możesz mi coś obiecać?
- Spróbuję.
- Dbaj o siebie. - prosi. - Z mojej strony dbaj o siebie. A przez prośbę Louisa miej oko na Julkę i dzieciaki, okej?
- Dobrze. Jutro planuję do nich zajrzeć. Aha, Zayn, miałam ci nie mówić, żebyś się nie martwił, ale chcę być szczera. Waliyha złamała nogę.
- Ale... Jak? - Zayn krztusi się porcją płatków. - I kiedy?
- W zeszłym tygodniu, gdy schodziła ze schodów w szkole. Ktoś ją szturchnął i spadła. Teraz ma się dobrze, zdrowieje i siedzi w domu. Rozmawiałam z nią dzisiaj.
- Oh, to dobrze, że jest lepiej. No cóż, ja rozmawiałem ostatnio z rodzinką, ale faktycznie przemilczeli sprawę. A ty gwiazdo, śpij już, dobrze? Dobranoc.
     Katya wyłącza laptopa i wstaje, podpierając się blatu stołu. Nie powiedziała Zaynowi o tym, że skręciła kostkę. Wtedy naprawdę by się zmartwił. A jeszcze gorszy jest fakt, że ostatnie badania wykazały, że problemy z sercem odnowiły się w ostatnim czasie. No cóż, nikt nie mówił, że życie jest proste i kolorowe.

No i jak? Podobało się? Ja osobiście uważam, że najlepiej wyszedł fragment z Zaynem i Katyą :D
No cóż, nie wiem, kiedy następny rozdział, ale mogę powiedzieć, że będzie kontynuacja wątku Oli, poza tym w końcu 1D wróci do Londynu, a co za tym idzie, będzie romantyczna scena z Julką i Lou w rolach głównych. xD Przepraszam, pomyłka. Mi takie sceny nie wychodzą.
Poza tym dalej zapraszam na mojego nowego bloga (http://they-fall-from-the-sky.blogspot.com). Zaglądajcie i komentujcie, bo się obrażę.. :( Nie no, na Was nie umiem się obrażać. :D Co najwyżej się fochnę.
Jak Wam się podobało? Piszcie, komentujcie, dawajcie znaki, że czytacie i jesteście!

Następny rozdział - 9 komentarzy

Tak, wiem, podniosłam poprzeczkę :D Ale wiem, że potraficie. Wyobraźcie sobie, że to jeden z ostatnich rozdziałów, które stworzyłam. Dalej mam pustkę w głowie...

Dobra,
do następnego :*

13 komentarze:

My life:) pisze...

No to znamy już parę odpowiedzi na te wszystkie pytania. Coraz bardziej ciekawi mnie ten wątek Oli. No i już się nie doczekam kiedy zespół wróci do Londynu.
Julka, mam nadzieję, że się niedługo odblokujesz :) Każdy, kto pisze opowiadanie ma czasami( tak myślę) taki czas, że ma w głowie kompletną pustkę :) Powodzenia :*

Paulina Ktoś pisze...

No nie powiem, ale ten rozdział jest niesamowity. Ola to interesująca osoba. Ciekawe co wyniknie dalej. :)Uwielbiam ciebie jak i twoje "bazgroły". hahaha Wszystkie rozdziały wraz z tym przeczytałam przez 4 dni. Takie było ciekawe. Dodawaj go jak najszybciej. Ja chce już. :D Czekam.
+zapraszam do siebie: http://zakochajsiewonedirection1.blogspot.com/

Rose pisze...

Dużo tych wątków, nie nadążam :-D
a tak poza tym to rozdział bardzo fajny :)
czekam na ciąg dalszy,
Rose
Ps. u mnie pojawił się pierwszy rozdział opowiadania, chętnych serdecznie zapraszam! Rozdziały będą dodawane co piątek, za jakiś czas częściej :)
ill-look-after-you.blogspot.com/

Ania pisze...

Cudowny blog!

Ania S pisze...

świetnie piszesz... bardzo przyjemnie się czyta.. na pewno jeszcze nie raz to wrócę ;)

obserwuję i zapraszam do mnie, trwa u mnie konkurs ;)
http://anuula.blogspot.com/

Marciak pisze...

Hahah ;3 rzeczywiście wątek Zayna i Katiuszki był ciekawy . Uśmiałam się z „małych Malików” ;D Czekam na następny ;*

Edi Payne pisze...

Czekam na kolejną częśc, bo to jest super.
Zapraszam także na mój blog z imaginami.

Anonimowy pisze...

Nieeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee!!!!! Czyli jednak nie będzie Zayna w różowych kozaczkach???!!! Świetny blog uwielbiam Cię XD

Margaret Hellequin pisze...

Jakoś nie przepadam za 1D i w ogóle wolę matal, rock, dubstep... Jednak Twoje opowiadanie ma w sobie to coś, że cały czas chcę je czytać *-* Zaczęłam je czytać z nudów, a strasznie mnie wciągnęło. Rozdział jest świetny, jak każdy!

Olivia Gebski pisze...

Nominowałam cb do Versatile Blog. Więcej informacji znajdziesz tutaj:

http://liv--blog.blogspot.com/2013/08/versatile-blog.html

harreh † pisze...

Jeny.. wszyscy mnie tak ciągali, że dopiero teraz przeczytałam od początku do końca ten rozdział. :(
A to blog, a to gdzieś wyjść.. ugh, ale nie o mnie teraz. XD
Rozdział świetny, jak zawsze. Czekam na następny i tu i na prolog na nowym blogu xx

Meggie Tomo pisze...

Hej. Zostałaś nominowana do Liebest Award! Więcej informacji na moim blogu : http://meggiexoxo2.blogspot.com/ . Gratuluje! <3

Nikita Horan pisze...

Świetny rozdział , jak zwykle :)
czekam na nastepny ;))
w wolnej chwili zapraszam do mnie : http://forbidden-love-forever.blogspot.com/

Prześlij komentarz

Proszę, zostaw szczery komentarz. Ja wiem, doskonale, że to, co piszę, nie jest dopracowane i zbyt ciekawe, ale to opowiadanie traktuję tylko i wyłącznie jako ćwiczenie. Dlatego proszę o wyrozumiałość :)
Pozdrawiam,
Julia :)