wtorek, 23 lipca 2013

Rozdział XV części drugiej

Hej! Wiem, pewnie czekaliście na ten rozdział. No cóż, zapowiadam, że szału nie ma i jest krótki. I jeśli się nie uda, to do następnego rozdziału będzie trzeba czekać tydzień, bo wyjeżdżam nad morze.
Czytajcie! :)

     Ludzie w internecie oszaleli, gdy Louis i Harry wrzucili zdjęcia z maluchami i Julią. Zapchali strony życzeniami, gratulacjami i wszystkim innym, co można potraktować jako wesoły spam.
     Tymczasem, gdy Julia i dzieci wciąż są w szpitalu i mają się coraz lepiej, Louis podejmuje decyzję nie o kupnie domu, a o jego budowie. Znalazł już odpowiednie miejsce i chce je pokazać chłopakom. Dlatego jadą na przedmieścia Watford, miasta odległego od Londynu o trzydzieści kilometrów.
- No i jak oceniacie ten teren? - pyta Tomlinson, gdy są na miejscu.
- No, całkiem nieźle. - stwierdza Harry. - Dużo zieleni, pusta, w miarę luksusowa okolica i wkrótce duży dom. Nie, wcale nie będziecie się wyróżniać, no wcale.
- Och, daj spokój. - żachnął się Niall. - Jest fajnie, bo to przedmieścia. Zróbcie basen za domem czy coś. Do tego tarasik i mamy miejsce na imprezy. Poza tym jest sporo łąk, nie ma natrętnych sąsiadów, ale za to dość blisko do sklepów. Czego chcieć więcej?
- Bandy debili w odwiedzinach. - uśmiecha się Louis pod nosem i idzie w stronę drewnianej szopki, z której wychodzi właśnie postawny szpakowaty mężczyzna. - Dzień dobry, panie Jones. Nazywam się Louis Tomlinson. Rozmawialiśmy na temat kupna ziemi, więc... Oferta jest wciąż aktualna?
- Tak, ale czemu panu się tak spieszy?
- Co tu dużo mówić, od pięciu dni jestem ojcem bliźniąt i chcę zbudować dla mojej rodziny dom. - uśmiecha się.
- Rozumiem pana. - przytakuje Andrew Jones.
- Dlatego kupuję ten teren. Kiedy finalizujemy umowę?

     Julia siedzi, przodem do okna, w bujanym fotelu w swojej salce i usypia synka, ten jest jednak odporny na kołysanki. Wpatruje się tylko oczami Louisa w stronę, z której dobiega głos matki.
- Chyba twoja chrzestna idzie. - uśmiecha się Julia i odwraca głowę. - Cześć, Sophie. Co powiesz?
- Wracałam z treningu i stwierdziłam, że do was zajrzę. Tym bardziej że chłopcy jeszcze nie wrócili, to tylko bym się nudziła. Wiesz, pokój dla maluchów jest już przygotowany w pokoju po Liamie, bo jest najbliżej i nie trzeba za wiele zmieniać w wyglądzie.
- Już wszystko przygotowane? - Sophie przytakuje. - Dziękuję wam. - uśmiecha się. - A gdzie pojechała nasza banda?
- Wiesz, mają dzisiaj wolne, więc pojechali na zakupy. - odpowiada blondynka, zadowolona, że powiedziała prawdę i przy okazji nie zdradziła szczegółów. - A co u was? Gdzie Vicky?
- Jak widzisz, mały nie chce spać, a znowu Victoria śpi na okrągło. Już widać, kto się w kogo wrodził. - uśmiecha się szerzej.
     Zerka na Tommy'ego i delikatnie głaszcze go po główce.
- Soph, siadaj, czemu tak stoisz? - pyta Julia.
- No, w sumie... - blondynka bierze krzesło spod ściany i siada obok młodej matki. - Kiedy wychodzicie?
- W piątek.
- Czyli za dwa dni. - stwierdza Sophie.
     Julia przytakuje i patrzy na Tommy'ego z czułością. Malec ściska jej palec wskazujący i buja rączką.
- Ja już pójdę. Wpadłam tylko na chwilę. - blondynka wstaje. - Powiem chłopakom, że wychodzicie w piątek. Do zobaczenia.
- Do zobaczenia. - odpowiada i zerka na śpiącego syna. - A ty wrócisz do siostry.

- Wy już czekacie? - pyta zdziwiony Harry.
     Wchodzi z Louisem do salki Julii i patrzy, jak ubiera ona Victorię. Tommy leży już w nosidełku i wierzga nóżkami.
- Oczywiście, że czekamy. - odpowiada Julia, nie odwracając się do nich. - Bo wy tradycyjnie się spóźniliście. Przyjechaliście sami?
- Oczywiście. - odzywa się Louis.- Co mamy zabrać?
- Styles, ty bierzesz torby. Lou, weź Tommy'ego. A ja zabiorę Vicky. - wkłada małą do nosidełka i zakłada płaszcz.
     Wychodzą na korytarz i kierują się do windy, a stamtąd na parking. Otoczeni przez dziennikarzy i fanów przedzierają się do auta i wyruszają w drogę. Milczą aż do domu; przed domem czeka na nich Liam i pomaga im przejść do środka bez niepotrzebnego trzymania maluchów na dworze. Zajmuje się dziećmi i zagląda do salonu. Następnie kiwa porozumiewawczo do chłopaków i znika w kuchni.
- Jula, a wiesz, że mamy gości? - uśmiecha się Harry.
     Dziewczyna patrzy pytająco na Styles'a. Huśta on lekko w ramionach Victorię  i nie odpowiada.
- Kto jest najlepszym wujkiem na świecie?  - pyta małą i śmieje się. - A kto najpiękniejszym maluchem?
     Julia uśmiecha się na ten widok i przytula Louisa, trzymającego Tommy'ego.
- Do Londynu przyjechały siostrzyczki. - mówi Tomlinson. - Chcą w końcu zobaczyć nasze smerfy. A, i jest jeszcze Selene z Dannielem.
     Przechodzą do salonu, gdzie zostają otoczeni przez gości.

- Ja się zastanawiam, jacy oni będą. - wzdycha Julia, zamykając za sobą drzwi do sypialni. - Już teraz wszyscy się nimi interesują, mają na ich punkcie świra - o Styles'ie mówię przede wszystkim. I proszę cię, nie chcę, żeby maluchy były rozpieszczone.
     Siada na szerokim łóżku zaścielonym pasiastym, biało-czerwonym kocem. Bierze w ręce poduszkę i podkurcza nogi. Louis siedzi na podłodze pod oknem i brzdąka na gitarze.- My ich nie rozpieścimy, jestem tego pewien. - odpowiada Tomlinson, wciąż pochylając się nad instrumentem. - Zrobią to za nas wszyscy inni. - uśmiecha się.


I jak?? Taa, średnie :) Ale jest.
A teraz ogłoszenie nr 1: nie będzie mnie przez tydzień, więc jedyne, co będę mogła zrobić w sprawie bloga, to sprawdzać komentarze.
A teraz sprawa numer dwa: jest lub będzie ktoś w tym tygodniu nad morzem w okolicach Darłowa, Ustki?? Będę się nudzić, to potwierdzone, więc szukam ludzi, którzy będą w okolicy :) Odpowiedzi piszcie w komentarzach :D

7 komentarzy - następny rozdział :)

Bye :*


PS Które foto dać na fejsa? :) Taa, wiem, że brzydkie, ale... Kto pyta nie błądzi, jak mawia moja mama :D

10 komentarze:

crrazymoffo pisze...

Wczoraj rano tu trafiłam i już nadrobione ^.^ co do rozdziału - zarąbisty :3 nic dodać, nic ująć. Maluszki wreszcie w domu *-* pewnie są śliczne C; a ja jestem ciekawa jak będzie wyglądał ten ich nowy dom...
Weny życzę <3

crrazymoffo pisze...

[ A co do zdj. , to 3 :3 (to nie jest spam, bierz to jako jeden komentarz po prostu w tamtym zapomniałam napisać) ]

My life:) pisze...

Rozdział jest ok :) Ciekawa jaką będzie reakacja na kupno ziemi na dom? Haha :P
Tak po za tym to życzę Ci miłego odpoczynku nad morzem, a co do zdjęć to tak jak wyżej wybrałabym 3 :)

Paulina Ktoś pisze...

Zostałaś nominowana do The Versatile Blogger. Więcej na: http://zakochajsiewonedirection1.blogspot.com/

Anonimowy pisze...

Zaczęłam czytać bloga dziś, musze przyznać, że bardzo mi się spodobał. Moja reakcja na większość rozdziałów brzmiała po prostu " O Kur**". Życzę powodzenia w dalszym pisaniu ;)

Klaudia Kursa pisze...

jejku, jakie cudne :') Wczoraj nie spałam do 5 nad ranem żeby przeczytać cała pierwszą częś. Trzy razy się popłakałam :') No normalnie rewelacja! Nie moge się doczekać kolejnego rozdziału <3

harreh † pisze...

wtf?! Ja tego jeszcze nie skomentowałam? :O
Po raz nie wiem sama już który, powtórzę się: świetny :) x
Czekam aż wrócisz, słońce x
btw. zmieniłam nazwę, ronnie :)

Agnes May pisze...

Witaj. Oceniłam Twojego bloga na Szczerych i Sprawiedliwych. Zapraszam.

Rose i Lena pisze...

Hej, z tej strony Rose! twoja nowa czytelniczka!! cieszysz sie prawda? nie no pewnie tylko troszke, bo po co ci taka ja? ahhh... szkoda gadac. no to przejdzmy do rzeczy ważnych.
od jakiegos czasu nadeabialam rozdzialy, i wlasnie skonczylam. opowiadanie jest bardzo interesujace. bede je sledzic na pewno. te pierwsze rozdzialy stylem pisania tak strasznie przypominaly moje poczatki, ktore juz niedlugo bede publikowac, jesli bedziesz miala czas to serdecznue zapraszam na blog moj i mojej przyjaciolkk, tam dowiesz sie wiecej. :)
nie moge doczekac sie rozwoju wydarzen. z wielka buecierpliwoscia czekam na ciag dalszy.
Serdecznie pozdrawiam Rose
ill-look-after-you.blogspot.com/

Carlicten Orcoto pisze...

Droga Rose, oczywiście, że się cieszę, że będziesz czytelniczką tego bloga. :) Ja cieszę się z każdego kolejnego czytelnika tak samo, czyli z całego serca :)
I gdy tylko znajdę więcej czasu, spróbuję zajrzeć na waszego bloga :)
Pozdrawiam, Julia

Prześlij komentarz

Proszę, zostaw szczery komentarz. Ja wiem, doskonale, że to, co piszę, nie jest dopracowane i zbyt ciekawe, ale to opowiadanie traktuję tylko i wyłącznie jako ćwiczenie. Dlatego proszę o wyrozumiałość :)
Pozdrawiam,
Julia :)