piątek, 19 lipca 2013

Rozdział XIV. części drugiej

Nawet nie wiecie, jak długo czekałam i się niecierpliwiłam... Tak bardzo chciałam Wam w końcu zaprezentować ten rozdział, że teraz, kiedy to piszę, kwiczę ze szczęścia. :D
Czytajcie i komentujcie!
PS Przenosimy się o jakieś 3,5 miesiąca do przodu, kiedy kończy się już marzec 2014. :D


- Czego jeszcze brakuje? - pyta Liam Louisa.
     Rozglądają się po sklepie dziecięcym i wyglądają Nialla, Zayna i Harry'ego.
- Moment... Nosidełka są, łóżeczka też, wyprawka prawie uzupełniona... - wylicza Louis.
- Jak ja cię nie upilnuję, to wszystko zostawisz na ostatnią chwilę. - do skleprzu wkracza Julia pod eskortą Danielle. Lewą dłonią podpiera plecy. - I nie pytaj, Katya i Soph powiedziały, że tu jesteście. A Dan mnie przywiozła. - uśmiecha się słodko.

- Lou! Tu są takie fajne traktorki, na których można jeździć! - woła Harry zza regału. - Pościgamy się? - wyjeżdża na czerwonym traktorku i rumieni się na widok Polki. - O, Julia. Hm, no to może sobie darujemy.
- Masz rację. - przytakuje szatyn, ledwo powstrzymując atak śmiechu. - Jula, a ty czemu masz rozpiętą kurtkę?
- Bo mi gorąco i niewygodnie, Ubranka już wziąłeś?
- Nie.
- No to na co czekasz? A kocyki? Cała reszta? Wózek to jeszcze nie... - idzie do odpowiednich półek. - Dacie mi koszyk na to wszystko, czy mam sama dźwigać? - złości się.
     Zayn szybko podchodzi i podsuwa koszyka na zakupy.
- Niall, zapytaj o ubranka, mają być neutralne kolory. Liam, idź z nim i pilnuj Horana. Harry, śmigaj po beciki. Mają być w miarę normalne. - dyryguje dziewczyna w zaawansowanej ciąży. - Louis, zamień się z Zaynem. Ty mnie w to wkopałeś, to teraz tu stój. A ty, Malik, weź kocyki i ręczniki.
- A ja? - pyta nieśmiało Danielle.
- Po prostu patrz i podziwiaj One Direction w akcji. Zrób jakieś zdjęcia, nagraj jakieś filmiki. - uśmiecha się. - Chcę to kiedyś jeszcze zobaczyć.
     Z rozporządzeniami Julii chłopcy uwijają się jak w ukropie. W końcu mają już praktycznie wszystko to, co jest potrzebne dwójce maluchów, które przyjdą wkrótce na świat. Nadchodzi czas przeniesienia wszystkiego do vana.
-Niall, uważaj. Nie zniszcz niczego. - prosi Julia i obserwuje zmagania chłopców. - Uwielbiam ich denerwować. - uśmiecha się do Danielle i dotyka brzucha. - Mam tylko nadzieję, że pozwolą mi w końcu odpocząć od tych szpitali. Dopiero co z jednego wyszłam. - wzdycha.
- Szefowo, możemy jechać do domu. - melduje Louis i obejmuje czule swoją narzeczoną. - Dzisiaj wieczorem mamy wywiad, a jutro po południu występ na Koncercie Kiosennym. W razie czego poproś Mike'a do pomocy, jeśli będziesz chciała coś ruszyć. Okej?
- Mhm - przytakuje Julia i wsiada do auta Dan. - Widzimy się w domu.

- Cześć! - woła Katya, wchodząc do domu.
- Hej. - odpowiada Julia z głową na kolanach Louisa. - Wyszłabym się przywitać, ale nie mogę. Wiem, leniwa jestem. - uśmiecha się. - Lou, o której macie ten występ?
- Po czwartej się zaczyna. Z chłopakami wyjedziemy tak wpół do trzeciej.
- Mhm... - trzyma rękę Louisa na swoim brzuchu. Oboje czują, jak bliźnięta mocno kopią. - O której wrócisz?
- Późno, może koło ósmej, dziewiątej. A co?
- Nic, nic. Po prostu czuję, że to może być niedługo.
- Mówisz tak od dwóch tygodni, a jak na razie nic się nie dzieje. - stwierdza Katya i siada w fotelu.
- Oj tam. - wzrusza ramionami. - Gdzie podziałaś Zayna?
- W domu, śpi przed występem.
- Aha. Chcecie zjeść obiad? Niall... No dobra, ja, kulinarny anty-talent, gotowałem, a Niall podawał mi składniki. Jula dyktowała przepis. To były, te, no... Bigos i rosół. - mówi dumny. - To jak, zjecie?

- Mówię ci, jak na pierwszy raz to rosół wyszedł ci świetny. W bigosie było za mało kapusty, ale to wina Horana, bo ciągle podżerał. - mówi Julia.
     Stoi w korytarzu i poprawia Louisowi koszulę. Tomlinson przytula mocno dziewczynę.
- Puść! - szepcze Julia. - Albo nas podusisz.
- Niall, gotowy? - odsuwa się od Polki i całuje ją w czoło.
- Idę, idę. - mamrocze blondyn i pojawia się na szczycie schodów. - Chłopaki już czekają.
- Dobra, to my spadamy. Nie męcz się, Katya niech cię pilnuje, a w razie czego dzwońcie do Paula. - zakłada marynarkę.
     Louis i Niall wychodzą z domu. Machają do chłopaków w czarnym vanie i siadają z tyłu, koła Zayna.
- Jeszcze żyje? - pyta Liam, wyjeżdżając na ulicę.
- Pewnie. Je bigos, czyta książki, a rano zabierała się do składania łóżeczka. - uśmiecha się Lou. - Teraz jest z nią Katya, to raczej będzie grzeczna.
- Ale wiesz, że wrócimy przed północą? - szczerzy się Harry. - Planujemy w końcu oblać to, że będziesz ojcem.
- Proszę, nie. - jęczy Tomlinson.
     Dojeżdżają na miejsce. Przy wejściu czeka Paul.
- Gracie jako dziewiąci, po Katy Perry. Potem będzie bankiet, potrwa może do dziesiątej. Zaśpiewacie "Live while we're young", "One way or another", "Kiss you", What makes you beautiful" i "Best song ever", okej?
- Jasne. Ale aż pięć piosenek? - dziwi się Zayn. - Mamy powiedzieć coś konkretnego?
     Paul kręci głową i prowadzi chłopaków do garderoby. Przed wejściem Louis zatrzymuje menadżera.
- Wiesz, Paul, jeśli w trakcie naszego występu zadzwoni Katya albo Julia i będzie to coś ważnego, ściągnij mnie ze sceny. Proszę.
- Dobrze.
- Lou, nie nakręcaj się tak. - prosi Niall. - Na pewno będzie dobrze.
- W sumie... Masz rację.

- To była Katy Perry. Rozgrzała publiczność specjalnie dla tej piątki. - oznajmia Anita Sandler, prowadząca Koncert Wiosenny. - Wychowali się w Irlandii i Wielkiej Brytanii, a od prawie czterech lat podbijają świat. Zapraszam One Direction!
     Niska szatynka schodzi ze sceny, na którą z kolei wkraczają chłopcy.
- Dzień dobry wszystkim. - mówi Liam. - Z racji tego, że dokładnie od tygodnia mamy kalendarzową wiosnę, zaśpiewamy piosenkę, która może przyniesie nam i wakacje.
     Niall gra pierwsze takty na gitarze.
- Hey girl, I'm waiting on ya...
     Zaczynają się wygłupy, chłopcy - a zwłaszcza Louis - odprężają się. Zupełnie jak w trakcie trasy koncertowej, uświadamiają sobie.
- A teraz nasz pierwszy przebój. - mówi Louis. - Z tą piosenką startowaliśmy. Jest o wszystkich dziewczynach, a każda jest piękna na swój sposób. Dlatego to wam, kochane, dedykujemy "What makes you beautiful". A tak ode mnie - kocham cię, Jula. - posyła całusa w powietrze.
     Jak zawsze, śpiewają z uczuciem. Niall i Liam skaczą po całej scenie, Harry i Zayn schodzą co jakiś czas z podwyższenia i przytulają fanki. Louis co chwila zerka za kulisy, jednak Paul gdzieś się zapodział.
- You don't know, you don't know you're beautiful!
     W tej chwili na scenę wychodzi Paul z zaciętą miną. Podchodzi do Louisa, szepcze mu coś na ucho i wraca za kulisy. Tomlinson zaczyna się trząść, ale kończy piosenkę i przekazuje informacje Liamowi.
- Bardzo przepraszamy, ale ja i Louis nie dokończymy występu z chłopcami. Zaszła niespodziewana sytuacja natury osobistej. - oznajmia Payne i bezgłośnie szepcze reszcie - Coś z Julką.
     Szybko schodzą ze sceny, podają sprzęt Paulowi i biegną do garderoby.
- Ja rozumiem, że teraz tak sobie wychodzicie, ale jak nie będzie, Lou, syna, to sprzątacie tourbusa.
- Nie... W który jest szpitalu?
- A z którego wczoraj wyszła? - Paul wzdycha z politowaniem.
- No faktycznie. Liam, możesz prowadzić?
     Wychodzą na parking i wsiadają do czarnego vana. Po chwili włączają się do ruchu drogowego i cieszą się prawie pustymi drogami.
- W ile minut dojedziesz? - pyta Louis.
- Postaram się zmieścić w dziesięciu minutach. - uśmiecha się Payne i przyspiesza.
     Pędzą niczym rajdowcy, cały czas trafiając na zielone światła. Wyprzedzają nieliczne auta i w końcu zatrzymują się przy wejściu do szpitala. Louis wypada z samochodu niczym proca, a Liam odjeżdża zaparkować.
     Tomlinson szybko dociera na siódme piętro i pokonuje długi korytarz, na którego końcu siedzi Katya.
- Co jest?
- Jakiś kwadrans po waszym wyjściu odeszły jej wody, więc zabrałyśmy jej rzeczy i przyjechałyśmy taksówką. Czeka na sali od ponad dwóch godzin. Idź do niej, a ja zadzwonię do waszych rodziców. - mówi Rosjanka.
     Chłopak podchodzi do recepcji i przez chwilę rozmawia z dyżurującą pielęgniarką. W końcu ta podaje mu zielonkawy fartuch ochronny, coś tłumaczy i wskazuje na drzwi prowadzące na porodówkę.
     Leży na kozetce i głęboko oddycha. Obok niej uwijają się dwie pielęgniarki.
- Cześć, Mała. - podchodzi do niej i łapie ją za rękę.
- Lou, co ty tu robisz? - pyta. - A koncert?
- Wy jesteście ważniejsi niż wszystko inne. - uśmiecha się. - Liam przyjechał ze mną, reszta dojedzie później.
     Zakłada fartuch i razem z Julią czeka na lekarza, który powinien się zaraz zjawić. Wtedy do pomieszczenia wpada Harry, też w fartuchu.
- Zdążyłem? - pyta uśmiechnięty. - Chłopaki czekają z Katyą, Jay ma przyjechać, ale będzie późno. Dziewczyny też mają być.
     Przychodzi lekarka i zespół innych ludzi. Podłączają Julię do kilku aparatur i wydają sobie nawzajem polecenia.

     Od ponad trzech godzin bliscy Louisa i Julii koczują na korytarzu i w świetlicy. Mimo znużenia wciąż czuwają, wymieniając między sobą drobne uwagi.
- Nadal cisza? - pyta Paul, wracając z kubkiem kawy z automatu.
- Tak, No, jeśli nie liczyć krzyków Julii i wrzasków chłopaków, to faktycznie jest cicho. - odpowiada Zayn.
     Kwadrans później wybiega szczęśliwy Louis. W ramionach delikatnie trzyma błękitne zawiniątko.
- Czterdzieści minut temu, o godzinie siódmej pięćdziesiąt trzy, na świat przyszedł Tommy Harry Tomlinson. - oznajmia podniosłym, dumnym tonem. - Pół godziny później, o ósmej dwadzieścia trzy, na świecie pojawiła się Victoria Antonina Tomlinson i jest obecnie badana.
     Ktoś biegnie po resztę do świetlicy, inni otaczają Louisa i noworodka.
- Liam, możesz tu podejść? - prosi Louis i staje naprzeciw przyjaciela. - Uczynisz mi i Julii ten zaszczyt i zostaniesz ojcem chrzestnym Tommy'ego?
     Liam bierze na ręce malucha, uśmiecha się do niego i po dłuższej chwili przytakuje. Wpatruje się w swojego chrześniaka jak zaczarowany.
- Rysy odziedziczył po Julii, ale włosy to po tobie. - zauważa Zayn.
     Wszyscy zaczynają się przekrzykiwać. Podchodzi mama Julii i przygląda się chłopcu. Nieśmiało przytula wnuka.
- Możemy iść do Julii? - pyta, zakłada fartuch i bierze wnuka na ręce.
     Idą do salki, w której leży dziewczyna. Przytula do siebie małą kruszynkę o gęstych, ciemnych włosach. Julia, choć wyczerpana, promienieje szczęściem. Na krześle pod ścianą siedzi Harry i dochodzi do siebie po tym, jak zemdlał na widok Victorii.
- Dajcie Tommy'ego. - prosi młoda matka. Już po chwili przytula malucha i zwraca się do Styles'a. - Harry, pytałeś o to od dawna. - czeka, aż chłopak podniesie głowę i kontynuuje. - Wiem, że nie zawsze się dogadywaliśmy, nie zawsze było kolorowo i... Będziesz ojcem chrzestnym Victorii? - uśmiecha się.
- No, moi drodzy, a myślałem już, że zapomnieliście. - podnosi się z szerokim uśmiechem. - Czyli zaczynam etat najlepszego wujka na świecie od zaraz? - przytula wszystkich po kolei.

     Sala pustoszeje, zostają tylko młodzi rodzice i ich małe szczęścia. Louis bierze na ręce malutką córkę, która ma usta, oczy i włosy po Julii.
- Obiecaj, że już nigdy nie odejdziesz i nie znikniesz. Chcę was mieć zawsze przy sobie. - prosi.
- Obiecuję. - odpowiada Julia.
     Dwudziestego ósmego marca 2014 roku na świecie pojawiły się dwie istoty, które zmienią świat swoich rodziców nie do poznania.


Boże! Nie żebym coś, ale ten rozdział mi wyszedł. :) Prawie ryczałam, jak przepisywałam fragment, w którym Louis wychodzi z Tommy'm. :) A teraz dane techniczne:
Tommy: 49 cm, 2690 g
Victoria: 43 cm, 2440 g
Jak Wam się podobało??? Komentujcie, proszę!

8 komentarzy - następny rozdział

A co! :)
Do następnego :*

14 komentarze:

Szakalika lpsLand pisze...

Jak ja cię kocham ^^ Dzisiaj miałam straszny dzień... -,- ale twój rozdział jak zwykle dodał mi otuchy :D
Na krześle pod ścianą siedzi Harry i dochodzi do siebie po tym, jak zemdlał na widok Victorii.
Tutaj nie wytrzymałam i wybuchłam śmiechem xD Oj ten nasz Hazza <3 Trzy rutyny:
1) Zapraszam do mnie:
http://love-life1d.blogspot.com/
2) życzę duuuuuuuużoooooo weny
3) ze zniecierpliwieniem czekam na następny ^^

monisia pisze...

Zajebisty ! Najlepszy rozdziął

Ronnie (: pisze...

Świetny. :)
Nie wiem czemu, ale jak Lou wyszedł tylko z Tommym to myślałam, że drugie dziecko nie żyje. o.O
Potem jak było o tym, że Harry zostanie ojcem chrzestnym Victorii to po prostu pierwsze co mi się przypomniało to, to: http://images5.fanpop.com/image/photos/32000000/Come-to-me-harry-styles-32053638-400-206.gif XD
Czekam na następny :)
btw. fajnie, że będzie 3 część. :3

My life:) pisze...

Nie wie co powiedzieć… Yyyee.. Napisać!! Normalnie jestem w szoku :) Szczerze to nie spodziewałam się tego, że już w tym rozdziale Julka urodzi ^^ Ale rozdział jest fantastyczny. Koffam ten Twój talent pisarski :) Teraz mam nadzieję, że te dwa małe maleństwa nie będą dzielić Julki i Lou, ale jeszcze bardziej ich połączą :D Wiesz, że też jakbym miała córkę chciałabym ją nazwać Wiktoria??
Nie no genialny….. Nie wiem jak wyobrazić sobie takiego malutkiego Louisa :* I jeszcze ta akcja ze chrzestnymi… Może jak to czytałam nie płakałam, bardziej szczerzyłam się do ekranu :)
Czekam na następny z niecierpliwością! xoxo :*

Anonimowy pisze...

TO JEST KURWA ŚWIETNE !!!!

Anonimowy pisze...

mega ! przeczytałam cały , trafiłam na link na fan page . chyba twoim <3 pisz dalej , będę odwiedzać ;D

Anonimowy pisze...

To jest zajebiste.
Omg!!

Julia pisze...

Matko kocham!! Wiesz co? Wczoraj natrafilam.na tego bloga i przeczytalam wsystko w 3h :) Az tak mnie wciagnelo ze zapomnialam o istnieniu swiata :)
Matko... Masz superowy styl pisania!
Bardzo mi sie podoba!
Czyta sie tak lekko i milo xD
A co do rozdzialu to cud, miod i orzeszki! :3
Lou ma 2 dzieci nie no... Ale jakie one
musza byc slodkie! *.* aww...
No.bo skoro Lou jest slodki to dzieciaki tak samo xD
Caluje i do nastepnego! <3

Louis wife xx

androidalien pisze...

Witam nominowałam Cię do the verstile blogger :)
http://fromstartoyourwife.blogspot.com/2013/07/the-versatile-blogger.html

Julia pisze...

kiedy nowy rozdzial ? :D

Julia pisze...

kiedy nowy rozdzial ? :D

Carlicten Orcoto pisze...

Najprawdopodobniej jutro :)

Łucja Domieszkiwicz pisze...

Szczerze sie ciagle do telefonu i czytam w kółko i w kółko itd ten rozdział :D
Jest NAPRAWDE świetny :D
Czekam na nn

Onedirection pisze...

Jeju piękny. Śmiałam sie z momentu gdy napisałaś że Harry zemdlał na widok Victorii.
Niesamowicie piszesz. Twój blog jest BOSKI!!! Gdyby nie moja mama i Bravo girl nigdy bym nie czytała twojego bloga.
Kiedy musi uśmiechnąć się szczęście, no nie?
No dobra, uwielbiam twój blog, czyta się go płynnie i szybko. Sporo się śmieje ale i też zastanawiam się, co będzie dalej. Biorę się za następny rozdział.

Prześlij komentarz

Proszę, zostaw szczery komentarz. Ja wiem, doskonale, że to, co piszę, nie jest dopracowane i zbyt ciekawe, ale to opowiadanie traktuję tylko i wyłącznie jako ćwiczenie. Dlatego proszę o wyrozumiałość :)
Pozdrawiam,
Julia :)