czwartek, 18 lipca 2013

Rozdział XIII drugiej części

- Harry, ty mnie w ogóle słyszysz? - pyta zdławionym głosem.
     Siedzi na brzegu szpitalnego łóżka i wpatruje się w nieprzytomnego przyjaciela, podłączonego do kilkunastu aparatur wspierających i podtrzymujących pracę narządów Harry'ego.
     W sali stoi tylko jedno łóżko, zajęte przez szatyna. Samo pomieszczenie wygląda smutno ze swymi buroniebieskimi ścianami i szarym wyposażeniem.
- Harry, nie wiem, jaki był twój cel, ale nie udało się. Przykro mi, jeśli chciałeś się zabić. Wiem, że to trudne... Jesteś idealnym młodszym bratem, jesteś najlepszym przyjacielem jakiego można mieć. Ja nigdy się nie zmienię. I proszę, zrób coś dla siebie i innych - nie niszcz się... Cholera, po co ja to mówię? - pyta sam siebie i wstaje. - Przecież to niemożliwe. Gdybym nie był blisko, może łatwiej by ci było to wszystko zapomnieć. Więc może odejdę z zespołu? Chociaż tyle mogę dla ciebie zrobić.

     Staje przy oknie i przez chwilę wygląda zamyślony. Tradycji musiało stać się zadość, dlatego na placu przed szpitalem dostrzega koczującą grupę fanów. Jak zwykle mają źródła z kosmosu.
     Tłum żywo reaguje na wyjście ze szpitala Julii w objęciach Katyi, Nialla i towarzyszących im Dan i Sophie. Na widok rudowłosej Polki wiele dziewczyn krzyczy radośnie. "Z wysokości drugiego piętra wszystko widać i słychać", myśli z lekkim uśmiechem i przygląda się Julii. Ledwo trzyma się na nogach, zmartwiona zachowaniem Harry'ego.
     Po przewiezieniu chłopaka do szpitala czekali ponad godzinę na jakieś informacje. W końcu okazało się, że nic mu nie jest, ale musi zostać przynajmniej jeden dzień na obserwacji.
- Louis, przepraszam cię. Po prostu... Pomyliłem uczucie z przyjaźnią i... Zachowałem się jak gówniarz. - szepcze Harry, otwierając na chwilę oczy.

- Wyjdzie z tego, prawda? - pyta Julia, przewracając się w łóżku. Spogląda na Louisa siedzącego przy biurku.
- Pewnie. Styles radził sobie z gorszymi problemami. - odpowiada i przestaje pisać w notesie. Odwraca się do dziewczyny i posyła jej niepewny uśmiech. - Nie martw się, będzie dobrze.
- Nie będzie. Powiesz mi w końcu, co się stało?
- Ech, nie mogę. To sprawa... Bardzo między mną a Harry'm.
- Louis! - podnosi głos i siada.
- Mała, nie mogę. - wzdycha i przewraca oczami.
- Możesz. Po prostu chcę wiedzieć, dlaczego zrobił to, co zrobił.
- Julka - przenosi się na łóżko i łapie dziewczynę za rękę. - to nie takie proste, tak samo jak temat. I nie wiem, czy chciałabyś wiedzieć. W razie czego pogadaj z Harry'm. To przede wszystkim dotyczy jego. - kończy rozmowę.
     Julia idzie do łazienki przebrać się w piżamy. Przegląda się w lustrze i poprawia włosy upięte w koka. Uśmiecha się nieśmiało do swojego odbicia i wraca do sypialni.
- Co jutro robisz? - pyta Louisa i pakuje się do łóżka.
- Od rana jadę do Harry'ego, potem mamy parę wywiadów. Koło czwartej próba, potrwa do siódmej, może dłużej. I, jeśli wszystko będzie dobrze, odbierzemy Styles'a ze szpitala. - odpowiada chłopak i podchodzi do komody. - A ty?
- Idę do lekarza na kontrolę.
- Rób co uważasz, Mała. - śmieje się.
     Idzie do łazienki, a Julia zamyka oczy. Próbuje zasnąć, ale brak jej bliskości Louisa. "Gdy człowiek jest głupi, nie może żyć bez drugiej osoby. To się nazywa miłość", myśli.
- Na mnie to już nie czekasz? - pyta parę minut później Lou.
- Czekam, czekam. Bez ciebie przecież nie zaśniemy. - uśmiecha się.

- Herbaty? - pyta Liam na widok Julii schodzącej do kuchni.
- Poproszę. - ziewa i siada przy stole.
- Już. - uśmiecha się Payne. - Jeszcze ósmej nie ma, a ty już na nogach?
- Też się sobie dziwię. - przyznaje dziewczyna. - Ty nie spałeś u siebie w domu?
- Nie. Dziewczyny i chłopaki spali tutaj, to trzeba się było wami zaopiekować, tym bardziej, że chłopaki są u Hazzy. Tak więc służę wam jako nadworny kucharz. - kłania się.
- Mhm...
- A, i siedzę tylko do dziesiątej, potem mamy próbę.
- Louis coś o tym mówił. A potem próba, co nie?
- Hm? - mruczy, stawiając przed Julią kubek z napojem. - Tak, tak, potem próba.
- Liam, Lou nie mówił może, gdzie był wtedy, gdy mieliście to rzekome spotkanie? - podchodzi i podchodzi do lodówki. - Nie chce mi powiedzieć i w ogóle...
- Wiesz, może chce, żeby to coś było niespodzianką. - Payne ostrożnie dobiera słowa i siada na blacie stołu. - Owszem, mówił nam coś na ten temat, ale... Jedyne, co mogę ci powiedzieć, to to, że Louis nie ma nic na sumieniu.
- No wiesz co? - jęczy i wyciąga z lodówki składniki na tosty.
- Co? Mówię tyle, ile mogę.
- To co wiesz na temat wczorajszej rozmowy Lou i Harry'ego? - kontynuuje i szykuje sobie śniadanie.
- Tutaj nic ci nie powiem. - wzrusza ramionami.
- Uch! Nikt nic nie wie, co? - złości się. - Kurczę, tak naprawdę, to nikt mi nic nie mówi. Jestem w takim stanie, ale nie trzeba się ze mną cackać!
- Ej, spokojnie. - prosi chłopak.
- Bo co? - wzrusza obojętnie ramionami. - No co się tak na mnie patrzysz? Przecież cię nie pogryzę, to nie tamten pierwszy dzień w szkole. - uśmiecha się ciepło do chłopaka.
- Kopią? - Liam nieoczekiwanie zmienia temat.
- Pewnie, wszystko zaczyna im przeszkadzać. Czemu pytasz?
- Nie, nic... - wychodzi z kuchni. - I... Nieważne, idę budzić Danielle.

- Jula, Jula, Jula... - wzdycha Sophie, dogania dziewczynę i podaje jej szalik. - Bez niego nigdzie cię nie puszczę. I mogę iść z tobą?
     Julia przytakuje i zakłada biały szal. Przez dłuższy czas idą w milczeniu zaśnieżonymi ulicami. W końcu blondynka nie wytrzymuje.
- Gdzie my właściwie idziemy? - pyta wesoło.
- Do lekarza. Wypadałoby zadbać o maluchy, co? - uśmiecha się.
    Docierają do stacji metra i wsiadają do jednego z wagonów. Julia myśli o wizycie u lekarza, zakupach i Louisie. Sophie powtarza w myślach najnowszy układ taneczny. Po kwadransie wysiadają. Docierają do szpitala, a następnie na odpowiednie piętro. Po dłuższym oczekiwaniu Julia wchodzi do gabinetu, a Sophie znika w szpitalnym kiosku. Czas dla niej nie istnieje, gdy przegląda czasopisma.
- Soph, możemy iść? - pyta Julia, stając w drzwiach sklepiku.
- Czego się dowiedziałaś? - zadaje pytanie, gdy jadą windą na parter.
- Muszę iść do szpitala. Nie wiem na jak długo, ale chodzi o jakieś dodatkowe badania. Wiesz, jak są bliźnięta, to trzeba uważać. I jutro przed południem muszę się stawić u doktor Hale.

No i jak? Podoba się? :D Mi tylko dlatego, że następny będzie... Długo na niego czekaliście, więc jeśli będzie 7 komentarzy, to być może rozdział pojawi się już jutro. :)
Bardzo mi miło, że tak licznie zaglądacie na bloga. Gorzej z tym, że tak mało komentujecie... Pliss, skomentujcie od czasu do czasu :)
Dzisiaj już nie zanudzam, do następnego :*

8 komentarze:

monisia pisze...

Zajebisty i dawaj następny :)

Ronnie (: pisze...

Świetny rozdział, zresztą jak wszystkie tutaj. :)
Podczas czytania (nie pytaj czemu, zupełnie nie wiem!) zwróciło moją uwagę jak piszesz, chodzi mi z jakiej perspektywy.
Ciekawe jest to, że piszesz raz czyimiś oczami, a raz "patrzysz" na to tak jakby z góry. Dzięki temu nie jest nudno.
Tak samo jest z akcją, wydarzeniami. Nie katujesz ich non stop chorobami, śmiercią itd. - są tu także momenty szczęśliwe, jak i hm.. codzienne (?). Przepraszam, nie wiem jak to nazwać. :D
To jak piszesz - czyli, że nie po jakiemuś "pokemonowemu". Nie popełniasz błędów itd. Dzięki czemu tekst jako całokształt jest miły, ale to bardzo miły dla oka.
Wygląd bloga to samo. Tekst da się przeczytać, wszystko się ze sobą zgrywa i jest "przyjemne".
Nawet nie wiem do czego tu się przyczepić! Nie ma do czego. (przynajmniej jak dla mnie)(:
Mam nadzieję, że skoro jest druga część to planujesz też gdzieś tam powoli trzecią i tak szybko się nie pożegnamy z Julią, Louisem i całą resztą. :3


Unbroken Girl pisze...

świetny rozdział!
zresztą jak zawsze :)
masz naprawdę ciekawy styl pisania :3

u mnie nowy
http://the-story-about-one-direction.blogspot.com/

Szakalika lpsLand pisze...

Ja komentuję ^^ I bardzo podoba mi się to co piszesz :D Uwielbiam twojego bloga, zawsze jakoś tak poprawia mi humor. Gdy tylko zobaczyłam, że dodałaś nowy rozdział uśmiech pojawił mi się na twarzy :3 A teraz trzy rutyny...:
1) zapraszam do mnie: http://love-life1d.blogspot.com/
2) życzę duuuuużoooooo weny :D
3) czekam na następny rozdział ^^

My life:) pisze...

Ale mi się ten rozdział podoba :) Nawet nie wiem dlaczego, aż tak.. Każdy rozdział mi się podoba, ale ten jakoś tak bardziej... Może chodzi o mój dzisiejszy chumor... Ale tak czy inaczej, to nie mogę się doczekać następnego :* Weny :D

Scatterbrained pisze...

Ojej, świetny rozdział. Bardzo mi się podoba wszystko co piszesz, ale to już wiesz. To opowiadanie jest w sumie najlepszym jakie kiedykolwiek czytałam.:)
Czekam z niecierpliwością na następny.:)
Pozdrawiam, Majka.

Anonimowy pisze...

super ;*
dodasz dziś nn ? ;p

Margaret Hellequin pisze...

Dziewczyno, to jest tak zajedwabiste, że dziś wpadłam na Twoje opowiadanie i przeczytałam wszystko! Człowieku, masz talent do pisania!

Prześlij komentarz

Proszę, zostaw szczery komentarz. Ja wiem, doskonale, że to, co piszę, nie jest dopracowane i zbyt ciekawe, ale to opowiadanie traktuję tylko i wyłącznie jako ćwiczenie. Dlatego proszę o wyrozumiałość :)
Pozdrawiam,
Julia :)