wtorek, 23 lipca 2013

Rozdział XV części drugiej

Hej! Wiem, pewnie czekaliście na ten rozdział. No cóż, zapowiadam, że szału nie ma i jest krótki. I jeśli się nie uda, to do następnego rozdziału będzie trzeba czekać tydzień, bo wyjeżdżam nad morze.
Czytajcie! :)

     Ludzie w internecie oszaleli, gdy Louis i Harry wrzucili zdjęcia z maluchami i Julią. Zapchali strony życzeniami, gratulacjami i wszystkim innym, co można potraktować jako wesoły spam.
     Tymczasem, gdy Julia i dzieci wciąż są w szpitalu i mają się coraz lepiej, Louis podejmuje decyzję nie o kupnie domu, a o jego budowie. Znalazł już odpowiednie miejsce i chce je pokazać chłopakom. Dlatego jadą na przedmieścia Watford, miasta odległego od Londynu o trzydzieści kilometrów.
- No i jak oceniacie ten teren? - pyta Tomlinson, gdy są na miejscu.
- No, całkiem nieźle. - stwierdza Harry. - Dużo zieleni, pusta, w miarę luksusowa okolica i wkrótce duży dom. Nie, wcale nie będziecie się wyróżniać, no wcale.

piątek, 19 lipca 2013

Rozdział XIV. części drugiej

Nawet nie wiecie, jak długo czekałam i się niecierpliwiłam... Tak bardzo chciałam Wam w końcu zaprezentować ten rozdział, że teraz, kiedy to piszę, kwiczę ze szczęścia. :D
Czytajcie i komentujcie!
PS Przenosimy się o jakieś 3,5 miesiąca do przodu, kiedy kończy się już marzec 2014. :D


- Czego jeszcze brakuje? - pyta Liam Louisa.
     Rozglądają się po sklepie dziecięcym i wyglądają Nialla, Zayna i Harry'ego.
- Moment... Nosidełka są, łóżeczka też, wyprawka prawie uzupełniona... - wylicza Louis.
- Jak ja cię nie upilnuję, to wszystko zostawisz na ostatnią chwilę. - do skleprzu wkracza Julia pod eskortą Danielle. Lewą dłonią podpiera plecy. - I nie pytaj, Katya i Soph powiedziały, że tu jesteście. A Dan mnie przywiozła. - uśmiecha się słodko.

czwartek, 18 lipca 2013

Rozdział XIII drugiej części

- Harry, ty mnie w ogóle słyszysz? - pyta zdławionym głosem.
     Siedzi na brzegu szpitalnego łóżka i wpatruje się w nieprzytomnego przyjaciela, podłączonego do kilkunastu aparatur wspierających i podtrzymujących pracę narządów Harry'ego.
     W sali stoi tylko jedno łóżko, zajęte przez szatyna. Samo pomieszczenie wygląda smutno ze swymi buroniebieskimi ścianami i szarym wyposażeniem.
- Harry, nie wiem, jaki był twój cel, ale nie udało się. Przykro mi, jeśli chciałeś się zabić. Wiem, że to trudne... Jesteś idealnym młodszym bratem, jesteś najlepszym przyjacielem jakiego można mieć. Ja nigdy się nie zmienię. I proszę, zrób coś dla siebie i innych - nie niszcz się... Cholera, po co ja to mówię? - pyta sam siebie i wstaje. - Przecież to niemożliwe. Gdybym nie był blisko, może łatwiej by ci było to wszystko zapomnieć. Więc może odejdę z zespołu? Chociaż tyle mogę dla ciebie zrobić.

wtorek, 16 lipca 2013

Rozdział XII części drugiej

CZYTASZ = KOMENTUJESZ!
Dotyczy każdego!

Everybody pomarańcze, ludzie wchodzą, a ja tańczę! Dlaczego? Otóż w niedzielę odwiedziliście bloga 285 razy, wczoraj AŻ 531, a dziś, jak do tej pory, 257 razy! Szkoda tylko, że tak mało komentujecie. :(
A teraz czytajcie!
PS Nie zabijcie mnie za ten rozdział. 

- Cześć, kiedy będziecie? - pyta Niall.
- Za kwadrans. Zaraz wychodzimy od rodziców Julki. - odpowiada Louis i rozłącza się.
     Odkłada telefon i patrzy na pozostałą szóstkę, która gapi się na niego jak cielę na malowane wrota.
- No co? - pyta zdziwiony. - Będą za jakieś piętnaście minut. Em... - śmieje się nerwowo, jak to ma w zwyczaju. - Dziewczyny, nie wystraszcie się jak wejdą, bo... No, nie zdziwcie się. Zresztą, komu ja to mówię...
    Liam, Harry i Zayn nie zwracają już na niego większej uwagi, pochłonięci oglądaniem meczu. Katya, z słuchawkami w uszach, pisze coś na telefonie. Natomiast Sophie i Danielle przechodzą do kuchni, by skończyć szykować obiad.
- A ja to pies? - pyta Niall i idzie za dziewczynami po swoje kanapki. - Od razu lepiej. - mamrocze.

niedziela, 14 lipca 2013

Filmik!

HEJ! Nie ma dziś rozdziału, ale za to jest filmik. I to na YT xD Zapraszam do oglądania, komentowania tu i na YouTube. Pozdrawiam :)
PS Przepraszam za mój niekontrolowany atak śmiechu, ale nic nie było wycinane, edytowane ani wcześniej ćwiczone. Ten filmik jest jak ja - naturalny :D





czwartek, 11 lipca 2013

Rozdział XI części drugiej

Hej, dwie godziny temu wróciłam z kolonii. Było... Super! Pogoda piękna, dużo łażenia i... Wspaniałe wspomnienia. :) A poza tym... Cieszę się, że tak licznie zaglądaliście na bloga, głosowaliście itd. Licząc CAŁY miniony miesiąc, zajrzeliście tu 3.469 razy! WoW! A teraz czytajcie!

- Że co? - Katya wstaje z krzesła i patrzy zdziwiona na Zayna i Harry'ego.
- No przecież mówię. - Harry wzrusza ramionami.
- Ale dlaczego ja zawsze dowiaduję się o wszystkim ostatnia? - pyta z wyrzutem. - Czemu nikt mi nie powiedział, że Julia się znalazła? I że przyjedzie z Louisem do Londynu?
- Katiusza, my dowiedzieliśmy się o tym wczoraj. A wczoraj byłaś w złym humorze, więc bałem się że pogorszę sprawę. Zawsze się boję, że się zdenerwujesz. - broni się Zayn.
- Dobra, nieważne. - wzdycha Katya. - Kiedy konkretnie mają przyjechać?
     Krząta się teraz przy szafce i szykuje sobie drugie śniadanie. Za godzinę powinna być w studiu tańca na próbie juniorek mażoretek.
- Jutro po południu. - mówi Harry. - Ale jest jeszcze coś...
- Styles, debilu. - szturcha go Zayn. - O tym dowie się jutro. - szepcze.
- O co chodzi? - wtrąca się dziewczyna.
- No bo wiesz - zaczyna Harry; nie zwraca uwagi na mordercze spojrzenia posyłane przez Malika. - Liam poszedł za ciosem i w święta oświadczył się Danielle. - pokazuje język przyjacielowi.
- Och, to fajnie. - uśmiecha się Katya. - Harry, a jak tam Lucy?

- Całkiem nieźle. Przyzwyczaja się do Polski, ma sporo nauki i poprawia swój polski. Jest zadowolona, bo trafiła do szkoły, w której może kontynuować naukę hiszpańskiego. Pod koniec miesiąca ma ferie zimowe, więc wtedy do niej pojadę. - uśmiecha się szeroko.
- Dobrze, ja zmykam. - Katya sięga po torbę, a następnie całuje Zayna w policzek. - Będę późno, mamy dodatkowe próby przed zawodami.
     Parę minut później Harry i Zayn słyszą trzaśnięcie drzwi.
- W wakacje Lucy wbija do Londyny? - pyta Malik.
- Takie ma plany... Ale ja teraz myślę o czymś innym. - odpowiada chłopak i opiera twarz na dłoni. - No bo zobacz, ty i Katya jesteście zaręczeni. To samo tyczy się Louisa i Julii oraz Liama i Dan. Z tego powodu raczej będziecie się pobierać. A wtedy nie będziemy już 'chłopcami', a 'mężczyznami', że tak to ujmę. Nie boisz się, że z tego powodu stracimy fanów? A po drugie, Louis i Julka będą mieli dzieci. To też powód do kryzysu w zespole. A ty co o tym myślisz?
- Harry, nie martw się na zapas. Czy będziemy mieć żony, dzieci... Nieważne, co inni powiedzą, bo to my mamy się z tym dobrze czuć. I jestem pewien, że nasi fani nie przestaną nas lubić tylko dlatego, że dojrzewamy do wielu spraw.

- Panno Łucjo, proszę się bardziej skupić. - podnosi głos nauczycielka chemii, pani Florczak.
- Proszę? - dziewczyna podnosi głowę i patrzy nieprzytomnym wzrokiem na wychowawczynię.
- Po prostu nie śpij. - wzdycha i wraca do prowadzenia lekcji.
     Od początku, czyli od niecałego tygodnia, przyglądała się uważnie nowej uczennicy - Łucji Pawlik - i doszła do wniosku, że to dziwna dziewczyna. Sam fakt, że wychowała się w Stanach, przyniósł jej natychmiastowych 'znajomych'. Nauczycielka zauważyła, że Łucja praktycznie wcale nie reaguje na klasę. Rzadko się uśmiecha, chodzi przygaszona i z głową w chmurach.
- Rozumiem, że zostawiła dotychczasowe życie w Ameryce, ale... Czuję, że rozum i serce są gdzie indziej. - zwykła już mówić tak do męża.
     Tymczasem Łucja pogrążona jest we wspomnieniach i marzeniach. Wspomina chłopaka o kręconych włosach. Marzy o jego ponownym spotkaniu. Spotkaniu Harry'ego Styles'a.

- Ty sobie żartujesz? - pyta Sophie.
- No raczej, że nie. - odpowiada Dan. - Liam mi wczoraj powiedział, gdy wrócił od Paula. I nie krzycz tak.
     Rozciągają się w sali do tańca. Są same; z głośników sączy się delikatna muzyka.
- Będę krzyczeć. Czekałam na tę wiadomość prawie pół roku. - śmieje się blondynka. - A co u niej?
- Nie wiem zbyt wiele. Liam albo też wie mało, albo coś ukrywa. W każdym razie Lou znalazł ją we Francji, w Amiens. A od soboty są w Doncaster.
- Co ona robiła we Francji przez tyle czasu?
- Naprawdę nie wiem. - Danielle wzrusza ramionami. - Jutro przyjadą, to wszystkiego się dowiesz.
- No to fajnie.
- Wiem. Ale martwi mnie Harry. On tak bardzo się zakochał w tej całej Lucy, że świata poza nią chyba nie widzi. Dziwi mnie, że fani się nie zorientowali.
- No tak, to jest dziwne. - przytakuje Sophie. - Ale Harry jest dorosły i może robić to, co mu się podoba. Mam nadzieję, że się im ułoży.
- Ja też.
- Dan, co robisz wieczorem?
- Raczej nic. A o czym myślisz? - uśmiecha się.
- O babskim wieczorze. Dawno takiego nie miałyśmy, a teraz mamy okazję. - śmieje się Sophie, którą Niall ochrzcił Śmieszką.


I jak? Mam nadzieję, że jako tako to przeżyliście. :) Wiecie, może w weekend pojawi się filmik. Takiej jakości jak poprzedni, dlatego będzie krótki. Piszcie, co mam w nim powiedzieć. 
Nie było mnie prawie trzy tygodnie. No cóż, planowałam dodać coś w ostatnim tygodniu szkoły, ale jak na złość zepsuł się komputer, a potem wyjechałam. Jeśli będę miała, dodam jakieś 'słitaśne' foto. :D Hmm... Co jeszcze: następny rozdział najwcześniej w niedzielę lub poniedziałek, bo jutro przyjeżdża moja przyjaciółka, a w sobotę, jeśli nic się nie zmieni, bierzemy udział w rajdzie rowerowym (46 km).
Pewna czytelniczka zaproponowała zrobienie konkursu na najładniejszą Directionerkę. Co wy na to? Jeśli jesteście chętne, wysyłajcie zdjęcia na maila something0more@gmail.com. :D
No... Dziękuję za wszystko, ale to już wiecie. :)

6 komentarzy - następny rozdział