piątek, 21 czerwca 2013

Rozdział IX części drugiej

Witam Was wszystkich bardzo gorąco! :) Mam nadzieję, że planujecie już wakacje, które zaczną się za tydzień. Ja na przykład w następną sobotę wyjeżdżam do Zakopanego na dwa tygodnie. Tak, nie będzie wtedy rozdziałów. Ale o tym później.
Czytajcie!


- No dobra, wchodź. - Louis otwiera drzwi do domu. - Nikogo nie ma, poszli do kina. Więc zrobimy im niespodziankę. - uśmiecha się.
    Wchodzą do kremowego korytarza skąpanego w półmroku. Louis wnosi bagaże.
- Poinformowałeś ich chociaż, że przyjeżdżamy? - pyta Julia i zdejmuje kurtkę.
- Żeby wszystko zepsuć? Chyba żartujesz. - parska śmiechem. - Chcesz coś do picia?
- Herbatę.
- To ty idź do salonu, a ja zajmę się resztą.
    Idzie do kuchni, podczas gdy Julia zagląda do salonu. Zapala lampkę na stoliku i rozgląda się po brązowym pokoju. Jest w tym domu po raz pierwszy. Podchodzi do dębowej komody przy ścianie oddzielającej salon od kuchni. Przygląda się zdjęciom w ramkach. Jedno z nich bierze do ręki i patrzy ze wzruszeniem na małego, na oko dziesięcioletniego, Louisa.
- Co tam masz? - pyta Lou, podchodząc do dziewczyny i obejmując ją w pasie. Głowę opiera na jej ramieniu.
- Twoje zdjęcie. Wyszedłeś tu naprawdę słodko. - odpowiada i całuje go w policzek.
- Weź to... - prosi. - Wyszedłem jak baran.
- To nieprawda. - sprzeciwia się Julia.
- Tak? No to niech ci będzie. Ale dziewczyny mówią co innego i zawsze nabijają się ze mnie i z tego zdjęcia. - puszcza dziewczynę. - To jaka ma być ta herbata?

- Lottie, gasiłaś światło w salonie? - pyta Jay, otwierając drzwi do domu.
- No tak, a co?
- No bo jakimś cudem wciąż się pali. - odpowiada Fizzy.
    Wszyscy wchodzą do domu i rozbierają się.
- Mamo, chowałaś wszystkie buty Louisa? - pyta Phoebe.
- Czemu pytasz?
- Bo są tu jego buty. - odpowiada.
- Ale że... Nie, nie, nie... - matka śmieje się nerwowo. - Zaczekajcie chwilę.
    Przechodzi do salonu i patrzy z niedowierzaniem na dwie postaci na kanapie. Jedna z nich, rudowłosa i okryta kocem, leży i opiera głowę na kolanach drugiej osoby. Ta z kolei ma dość potargane włosy, w jednej dłoni trzyma gazetę, drugą głaszcze rudowłose stworzenie.
- Cześć, mamo. Przepraszam, że tak bez zapowiedzi, ale chcieliśmy zrobić wam niespodziankę. - uśmiecha się Louis. - Nie wstanę, żeby cię przywitać, bo Jula usnęła.
 - Och... - Jay spogląda to na syna, to na przyszłą synową. W końcu podchodzi do nich i przytula Louisa. - Dobrze, że wróciliście. Martwiłam się o was. - całuje Julię w czoło i odsuwa się od nich. - Długo zostaniecie?
- Louis! - do pokoju wbiegają siostry.
- Cii!  - ucisza je i wskazuje na Julię. - Zostaniemy tak gdzieś do środy. Potem wrócimy do Londynu.
- Braciszku, a ty o czymś nie zapomniałeś? - pyta Charlotte. - Bo wiesz, dzisiaj czwarty stycznia. Pamiętałeś o urodzinach?
- Chol... - urywa i patrzy na narzeczoną. - Cudownie. No po prostu cudownie. - mamrocze. - Dzięki, Lotts.
- Nie ma za co. - wzrusza ramionami. - To ja idę do siebie.
- Mhm... - Julia przeciąga się i mruga powiekami. - Lou?
    Podnosi głowę i spostrzega Johannah i dziewczyny.
- Dobry wieczór. - mówi i siada na kanapie.

- Jula... - ktoś szepcze do ucha rudowłosej dziewczyny.
- Mmm? - obraca się na drugi bok i wyciąga dłoń w stronę Louisa, jednak jego część łóżka jest pusta. Uchyla powieki.
- Chodź na śniadanie albo śniadanie przyjdzie do ciebie. - chichocze Daisy.
- Już wstaję. - podnosi się i patrzy na bliźniaczki.
- To prawda, że będziecie mieć bliźniaki? - Phoebe wesoło podskakuje. - Bo Lottie chyba żartowała.
- To wy będziecie mieć dzieci? - dziwi się Daisy.
- Taak. - Juli śmieje się i idzie do łazienki.
- Co na śniadanie? - pyta Felicity, zaglądając do pokoju.
- Omlety! - wołają siostry.
- Nie krzyczcie, proszę. Moje uszy są z rana bardzo wrażliwe. - prosi. - Gdzie Julka?
- Ubiera się.
- Aha. A Louisa nie ma? - dziwi się.
- Pojechał do Londynu. - odpowiada Daisy. - Wróci na wieczór.
- Mhm... - Fizzy przeciera zaspane oczy.
- Spotykasz się dzisiaj z Anthony'm? - pyta wesoło Phoebe.
- Nie, jedzie do dziadków. Idę jeść. A wy?
-Czekamy na Julę. - uśmiecha się Daisy. - A wiesz, że będzie miała z Lou bliźnięta? Takie jak my. - szepcze tajemniczo.
- No co ty nie powiesz. Ale jeśli będą takie jak wy, to ja współczuję. - chichocze. - Ja spadam.

- No odbierz! - Julia mówi do słuchawki.
    Od pół godziny bezskutecznie próbuje dodzwonić się do Louisa, ten jednak nie odbiera. W końcu wybiera jedyny numer, który może jej pomóc.
- Halo, kto mówi? - pyta męski głos.
    Julia oddycha z ulgą.
- Paul, jest u ciebie Louis? Mówił, że macie jakieś spotkanie zespołu i...
- Julia?! - Paul jest zaskoczony. - Kobieto, my się tu o ciebie prawie pół roku zamartwiamy, a ty dzwonisz i pytasz o Louisa. Ten nie kontaktował się ze mną od Wigilii! Więc co ja mogę wiedzieć? I nie, na żadne spotkanie się nie umawialiśmy! - denerwuje się. - A my, młoda damo, umawialiśmy się, że będziesz się ze mną kontaktować. Dla Louisa!
- Paul... - Julia nabiera powietrza. - Po pierwsze, to kobiety w ciąży się nie denerwuje. Po drugie, to z Louisem wszystko sobie wyjaśniliśmy, bo znalazł mnie we Francji. Po trzecie, wczoraj przyjechaliśmy do Doncaster. I wreszcie, po czwarte, to on mi mówił, że na dziś umówiliście się całą ekipą na jakieś spotkanie.A teraz nie odbiera telefonów.
- Ee... - milknie mężczyzna. - No dobra, zbiłaś mnie z tropu. Więc mówisz że... Szczerze, to ciężko mi będzie uwierzyć, że będziecie mieć dziecko.
- Dzieci. - poprawia go z lekkim uśmiechem. - Dwójka.
- No, jeszcze lepiej. - śmieje się Paul. - Dobrze, że już jesteś. Ale co do Louisa, to naprawdę nie wiem, co się z nim dzieje. Jak będę coś wiedział, to zadzwonię. I na odwrót, okej?
- Okej.


Według mnie ten rozdział jest przekombinowany i w ogóle, więc niezbyt mi się podoba. Ale decyzja należy do Was.
Wiecie, ten wątek z wyjazdem Juli, tym, że będzie miała dzieci i w ogóle... Zainspirował mnie do tego imagin Majki (Z Harry'm). Wiadomo, pozmieniałam sporo, ale to nie zmienia faktu, że to była inspiracja. Dzięki, Majka :*

No cóż, pora na wiadomości z moich włości. xD
1. Zagląda Was mnóstwo, ale praktycznie nie komentujecie. Smutno mi... Nieważne. Ale gdybyście się wysilili i napisali coś od siebie, byłoby mi naprawdę miło. Bo przez prawie tydzień zajrzeliście tu mniej więcej 400 razy, a skomentowaliście... Raz.
2. Możliwe, że nie uda mi się w przyszłym tygodniu dodać już nic nowego. Wiadomo, niby więcej czasu, bo koniec roku, ale mam zakończenie roku w szkole muzycznej i w gimnazjum. Poza tym w środę mam wycieczkę, a we wtorek i czwartek będę czuwać na kiermaszu podręczników. I próby na koniec roku (dwa dni po dwie godziny na hali, gdzie temperatura dochodzi ostatnio do trzydziestu stopni!). I muszę się pakować na kolonie, które już za tydzień. Dobra, spróbuję tak ogarnąć czas, żeby coś dodać, ale wiadomo jak to jest. Czyli spodziewajcie się rozdziału za jakieś trzy tygodnie.
3. Jeśli ktoś będzie w Zakopanem między 29.06 a 11.07, to niech wie, że ja też tam będę. :P A jeśli chciałby się spotkać (w co szczerze wątpię, ale okej), niech kontaktuje się mailowo (something0more@gmail.com). Heheh, nie wiem, co chcę przez to osiągnąć, ale podejrzewam, że będę się trochę nudzić na tych koloniach i... Fajnie byłoby poznać kogoś, kto mnie tu czyta tak w realu xD
4. Jutro będę na koncercie Lata z Radiem w Uniejowie i... Spodziewajcie się przy następnej mojej aktywności nagrania. :P
5. Przepraszam wszystkich, których blogi czytam, że ostatnio nie komentuję albo i nie czytam, ale niezbyt mam czas, a i dodawanie komentarzy przez telefon mi szwankuje. Spokojnie jednak, postaram się wkrótce to nadrobić :)
6. I na koniec informacja: chociaż nie będę dodawać rozdziałów i tego wszystkiego, w przyszłym tygodniu i na koloniach będę dostępna od czasu do czasu na Facebooku (to informacja dla tych, którzy mają mnie w znajomych) i często na mailu, więc możecie pisać.

I żeby dłużej nie przedłużać: następny rozdział - 6 komentarzy

Wierzę, że po powrocie z kolonii będzie ich więcej no i... Cześć!

Mam nadzieję, że Wasze wakacje będą udane, a być może nawet się gdzieś kiedyś spotkamy (xD xD). No, to już kończę, bo robi się nudno, a ja głupieję...

Paa :*

7 komentarze:

Szakalika lpsLand pisze...

Ehh...kochana, no i co ja mam powiedzieć? Rozdział cudowny, z resztą tak jak każdy inny ,D Szkoda, że nie będzie cię aż 3 tygodnie T.T Ale mówi się trudno i idzie się dalej xD Jest! Jestem pierwsza w komentarzach :D Czekam na następny, życzę weny i udanych wakacji ^^

Łucja Domieszkiwicz pisze...

Wiesz co jak dla mnie rozdział taki fajny ale bez akcji XD
No i do tego ja juz sobie wyobrażam Louis'a w roli porządnego tatusia :D
Co jeszcze? A! Powiedz czy nie długo bedzie ta scenka

Carlicten Orcoto pisze...

Wiem, dla mnie też jest taki bez akcji :)
Taa, to sobie wyobraź Hazzę w roli wujka xD
A ta scenka... Za pięć rozdziałów :)

Ja Kotecek pisze...

Świetny, bardzo mi się podoba ;) Czekam na Lou tatusia, ciekawe co zespól na to ;D Weny ;)

My life:) pisze...

Aż trzy tygodnie? Szkoda, ale cóż miłych wakacji... A jak wypoczniesz, mam nadzieję, że Twoje pomysły na to opowiadanie będą jeszcze lepsze niż teraz ( jeśli to możliwe ^^).
A co do rozdziału to jest super. Taki spokojny i wgl. Cieszę się, że już niedługo chłopacy zobaczą znowu Julię i nie wyobrażam sobie ich reakcji na bliźnięta :D
Pozdr :)

Majka. pisze...

Mój imagin inspiracją?! Czuję się zaszczycona! ;D
Zdaje mi się, że ten rozdział taki krótszy od pozostałych... Co nie zmienia faktu, że jest wspaniały, cudowny, fantastyczny ifjsfnfmdjgnv.*_*
Tak się cieszę, że wreszcie ją znalazł! No i, że będą mieli dzieci. Tyle na to czekałam, a tu proszę... Taka niespodzianka!
Uch, trzy tygodnie? Nie wytrzymam chyba, no ale się postaram. Miłych wakacji życzę i żebyś nam wróciła cała i zdrowa.;* ;D

Anonimowy pisze...

Jejciu kocham cię. Od 2 godzin bez przerwy czytam wszystko od początku <3 KOCHAM CIĘ KOBIETO <3 / H.

Prześlij komentarz

Proszę, zostaw szczery komentarz. Ja wiem, doskonale, że to, co piszę, nie jest dopracowane i zbyt ciekawe, ale to opowiadanie traktuję tylko i wyłącznie jako ćwiczenie. Dlatego proszę o wyrozumiałość :)
Pozdrawiam,
Julia :)