środa, 29 maja 2013

Takie jakieś coś... "Summer Love"

Hej, mam dla Was coś, co wygrzebałam w śmietniku zwanym Internetem. Oceńcie szczerze, a później podrzucę Wam rozdział i być może moje opowiadanie na regionalny. konkurs (jest jeszcze niedokończone). Dobra, czytajcie, włączcie sobie piosenkę "Summer Love" 1D, bo do tej piosenki to napisano.


    Stoję w drzwiach do jasnego, małego pokoju, który jeszcze przez chwilę
należy do Ciebie. Opieram się o framugę i patrzę jak pakujesz ubrania do
walizek. Starasz się nie odwracać w moją stronę, ale ja i tak wiem, że
płaczesz. To za trudne, by nie płakać. Ja... Ja sam mam problem z
zachowaniem spokoju. Gdyby tak łatwo można się było odkochać...
- Napiszę, obiecuję. - mówisz po dłuższej chwili. Wciąż się do mnie nie
odwracasz.
- Nie, nie obiecuj. Co, jeśli to obietnica bez pokrycia? - odpowiadam
smutno.
- Będę dzwonić. - kontynuujesz. - Dobrze?
- Nie obiecuj tego, proszę. - szepczę ze ściśniętym gardłem. - Proszę tylko
o jedno...
- O co? - odwracasz głowę w moją stronę.
- Obiecaj, że nie zapomnisz... O nas, o tym, co było... O tym, co
mieliśmy...
    Wybiegam na dwór. Nie mogę patrzeć na Twoje cierpienie. Zbyt dobrze
wiedzieliśmy, że to nie ma sensu, ale zaryzykowaliśmy. Wiedzieliśmy, że to uczucie nie będzie miało ani przyszłości, ani szczęśliwego zakończenia. A teraz odczuwamy skutki naszej miłości. To co nas łączyło, wciąż łączy, jest zbyt piękne, by mogło trwać wiecznie.
    Idę na łąkę. To jedyne miejsce, które nie kojarzy mi się z Tobą. Te
dwa miesiące... To było coś więcej, niż przyjaźń, dużo więcej. Nie wierzę
tym, którzy twierdzą, że miłość od pierwszego wejrzenia nie istnieje.
    Stoję pośrodku zielonego morza roślinności.Moje serce wyrywa się do
nieba. Bo wie, że to koniec. Nie będzie happy andu. Nie w tym przypadku.
    To wydaje się takie nierealne. Ale to prawda. Już nigdy się nie
zobaczymy. Dopiero po śmierci. Ale teraz... Choćbyśmy chcieli, to się nie
uda.
     Tej pustki po Tobie nic nie zmieni. Nic nie zmieni faktu, że byłaś,
jesteś i będziesz mą letnią miłością.
     Och, jak bardzo bym chciał, byśmy się gdzieś ukryli. Gdzieś, gdzie
nie płynie czas. Żebyśmy mogli być wiecznie i bez obaw o chorobę czy śmierć. Albo gdybyśmy mieli magiczny przycisk, dzięki któremu przeżyjemy od nowa. Chciałbym, żeby nasz ostatni pocałunek był jak pierwszy. Żeby to, co ostatnie, było jak pierwsze.
     Proszę, nie mów nic, a zwłaszcza tego najgorszego: "żegnaj". To nie
tak miało być. To nie Twoja wina. To nie moja wina. To wina przeklętego
losu. To on nas połączył, a teraz rozdziela. Jaki miał w tym cel? Chyba
żaden.
     Proszę, dlaczego tak patrzysz? Przecież tam, gdzie jedziesz, będzie
 Ci o wiele lepiej. Tam się może kiedyś spotkamy. Czy wiesz, że w moim sercu jest miejsce tylko dla jednej osoby? Dla Ciebie. Więc nie martw się mną. Ja nie zapomnę. Więc i Ty pamiętaj. Chcę czuć choćby przez chwilę, że jestem dla kogoś ważny. Nawet jeśli nie będziesz mnie już kochać - pamiętaj. Tylko tyle chcę. Tyle żądam. Tyle proszę.
     Wracam do Ciebie. Stoisz w kuchni z walizkami. Nie, nie odwiozę
Cię na peron. To zbyt trudne. Tak trudne jak nasza miłość. Ja wiem i nic
nie poradzę, że za bardzo mi zależy.
     Kochanie, chodźmy ostatni raz zatańczyć przy blasku księżyca.
Zobaczymy dawnych nas. Cofnijmy się pamięcią w tamte dni, gdy wszystko było takie łatwe. Pokażmy gwiazdom swój blask. Nasza letnia miłość to coś, co będzie wiecznie trwać.
     Nie, nie odprowadzę Cię. Jedź już. Nie smuć się. Żyj dalej.
Rozpamiętywanie będzie wszystko utrudniać, więc tylko i wyłącznie pamiętaj.
Dobrze? Nie, nie jest dobrze. Ja chcę być z Tobą. Zawsze i bez przeszkód.

 Boże, dlaczego mi to robisz? Nie widzisz, jak nas krzywdzisz?
    Łapię kluczyki i biegnę do garażu. Jednak auto nie chce odpalić.
Czyżby i ono było przeciw nam? Proszę, odpal! Kochanie, zaczekaj na mnie!
Tak! Już do Ciebie jadę! Wytrzymaj, proszę!
     Nie, nie jadę! W połowie zawracam. Dlaczego?, zapytasz. Bo nie
chcę już nic zmieniać. To już koniec. Nie umiałbym znów patrzeć, jak
odchodzisz. Niech tak zostanie, dobrze?
     Co się ze mną dzieje? Jaki urok na mnie rzuciłaś? Byłaś moja przez lato, czy to wystarczy?
     Co mogę zrobić? Chyba tylko życzyć Ci powodzenia i ducha walki. Tego potrzebujesz. 

*kilka miesięcy później*

    Zawsze będziesz w moim sercu. Jest ze mną źle. Ale nie tak, jak z Tobą. Mam nadzieję, że to niczego nie zmieni...
    Dzisiaj dostałem list, wiesz? Ale nie taki zwykły, nie. Był zapakowany w czarną kopertę. To on sprawił, że teraz płaczę. Bo stało się to, o czym mi mówiłaś wtedy, na początku. Ona wróciła. Pokonała Cię. Zrobiła to specjalnie, ale Ty i tak będziesz moją miłością.
    Ale jest jeszcze coś. Coś, co podnosi mnie na duchu. Jestem gotowy. Śmierć tym razem nie wygrała. Nie poddam się. Nie tym razem. Tylko jeszcze trochę wytrzymaj, moja letnia gwiazdo.
     Idę na łąkę. Tak jak wtedy. Ale mam ze sobą coś, co pomoże nam być razem. Wiem, jestem głupi. Wystarczą tabletki...
     Wkrótce umrę. Znów będziemy latem biegać nad jezioro. Znów będzie należał do Ciebie mój pokój. Wszystko będzie jak wtedy. Ale tam lato nigdy nie minie, a rak i śmierć już mi Cię nie zabiorą. Już zawsze będziesz moją letnią wieczną miłością. Tylko ty... Jeszcze chwila...

4 komentarze:

My life:) pisze...

Nwm jak dla innych, ale to było... Smutne :( ale jednak coś w tym jest, że aż chciało mi się dalszego ciągu :)

Anonimowy pisze...

My life:) wiem o czym mówisz to było takie piękne i smutne, że pomimo łez chciałam czytać dalej

to było po prostu piękne ;)

Anonimowy pisze...

My life:) wiem o czym mówisz. To było smutne ale po mimo łez chciałam czytać dalej


to było po prostu piękne ;)

Onedirection pisze...

Piękne :)

Prześlij komentarz

Proszę, zostaw szczery komentarz. Ja wiem, doskonale, że to, co piszę, nie jest dopracowane i zbyt ciekawe, ale to opowiadanie traktuję tylko i wyłącznie jako ćwiczenie. Dlatego proszę o wyrozumiałość :)
Pozdrawiam,
Julia :)