niedziela, 26 maja 2013

Rozdział IV części drugiej

- Louis, jakie masz plany na mikołajki? - do pokoju Tomlinsona zagląda Harry.
- Odpoczywam po trasie. Tak długo nie miałem porządnego odpoczynku, że teraz będę korzystał w nadmiarze. - wzdycha chłopak. - A wy?
- Liam, Dan, Niall i Sophie idą na imprezę. Zayn i Katya wybierają się z jakiejś okazji na kolację. A ja... Umówiłem się z Lucy, że pogadamy przez Skype'a. - Harry czerwienieje na twarzy.
- Widzę, że cię nieźle wzięło. - uśmiecha się Louis, jednak uśmiech ten nie sięga oczu.
- Mhm... To ja idę. - mówi Harry i wychodzi.
    Louis otwiera laptopa, sadowi się wygodnie na łóżku i przegląda internet. Zagląda na pocztę, na której po raz pierwszy od dłuższego czasu znajdują się jakieś konkretne wiadomości.
"Dzień dobry, nazywam się Martin Frooze, jestem dziennikarzem. Mam informacje na temat Julii. Przekażę je Panu w terminie i miejscu wyznaczonym przez Pana. Proszę również o kontakt.
Z poważaniem, Martin Frooze"

    Odpowiada mężczyźnie i zagląda na swoją prywatną pocztę. Znajduje tam dziwną wiadomość, a im dłużej ją czyta, tym bardziej się uśmiecha.
"Do Williama, narzeczonego Juliette Louis Aragon
Od ponad czterech miesięcy mieszka u nas pewna dziewczyna. Jest Polką, ma długie włosy, które farbuje na rudo. Aktualnie zajmuje się nauczaniem polskiego i angielskiego w naszym mieście. Nazywa się ona Juliette Louis Aragon.
Mówiła, że jej narzeczony ma na imię William. To ty. Mamy twój adres mailowy, bo... Znalazłyśmy go w jej pokoju na biurku.
Dlaczego piszemy? Juliette mówiła, że wyjechała, bo nie chciała cię ranić. Że to się jej nie udało. Ale że wciąż cię kocha. Jest z nami, we Francji, ale jest samotna. Nie chcemy, by była smutna. Dlatego zwracamy się do ciebie...
Ann-Marie i Jeanette"

- O cholera! - wyrywa się Louisowi. - Cholera! Harry!
- Co jest? - Do pokoju wpada cała banda.
- Przeczytajcie to. - mówi i obraca ku nim laptopa.
- Ty sobie żartujesz? - pyta Zayn parę minut później. - Przecież to może być oszustwo.
- Wiesz co? Wielkie dzięki, panie Malik. - Louis zabiera laptopa i pisze odpowiedź. - Poza tym skąd ktoś znałby mój adres mailowy?
"Ann-Marie i Jeanette,
dziękuję Wam za wiadomość, to wiele dla mnie znaczy. Co możecie mi o niej napisać? Czy możecie przesłać mi jej zdjęcie?
William"


- Juliette, jesteś fajną nauczycielką, wiesz? - uśmiecha się Ann-Marie.
    Wychodzi ze szkoły razem z Julią i kierują się do domu.
- Eee, tam. - wzdycha Julia, lekko unosząc kąciki ust do góry.
- Ale poważnie. Jakbyś nie była dobra, to by na te zajęcia nie przychodzili.
- Może, może - śmieje się Polka i gładzi swój, widoczny już, brzuch.
- To naprawdę będą bliźniaki? Ja się nie znam, ale jak dla mnie to mogą być i trojaczki. - stwierdza czternastolatka.
- Proszę cię, nie strasz mnie. Nie wiem, jak poradzę sobie z dwójką. Chociaż, nie powiem, brzuch jest duży jak na połowę ciąży.
- Kto będzie chrzestnymi?
- Nie wiem, nie chcę o tym myśleć. Przecież jeszcze jest czas.
    Docierają domu, gdzie od progu czekają na nie Evelyne i Jeanette.
- Jeszcze się nie przyzwyczaiłam do takich temperatur zimą. - mamrocze Julia.
- Jest odpowiedź! - szepcze podekscytowana szesnastolatka do ucha Ann-Marie.
- Już jesteście? - z kuchni wychyla się pani Marmouget. - Myjcie ręce i siadajcie do stołu.

    Po obiedzie Julia zamyka się w swoim pokoju. Próbuje rysować, czego nie robiła od dawna, nie może się jednak skupić.
    Pod wpływem uczuć, przede wszystkim tęsknoty i samotności, sięga po telefon i wybiera numer, który zna na pamięć. Przykłada komórkę do ucha i czeka.
- Halo? Kto mówi? - pyta Louis, a Julia zaczyna płakać i szeptać po polsku. - Julia?! Halo, Julia?!
    Rozłącza się. Wtula twarz w poduszkę i płacze. Co ja zrobiłam?, myśli, Zmieniłam numer, jednak on i tak poznał... Dobrze chociaż, że zastrzegłam numer.
    Powoli się uspokaja. Wraca pamięcią do dnia, w którym poznała Louisa.



~*~

- Witamy w naszej szkole, panno Julio. - uśmiecha się dyrektor Adams, prowadząc dziewczynę szkolnym korytarzem.
    Docierają pod jasnobrązowe drzwi. Dyrektor puka i wchodzi do sali. Julia czeka na jego znak.
- Dzień dobry, moi drodzy. Za parę chwil dołączy do was nowa uczennica. - przez klasę przebiega szmer zdziwienia. - Julio, zapraszam.
    Do sali wchodzi brązowowłosa, wysoka dziewczyna w okularach. Porusza się niepewnie, prawie nie patrzy na otoczenie.
- Opowiedz coś o sobie. - prosi dyrektor.
    Julia patrzy to na niego, to na niską blondynkę, która wydaje się być wychowawczynią tej klasy. Wreszcie spogląda na ludzi, z którymi zaraz będzie chodzić do klasy. Wzrok wbija w wysokiego szatyna w okularach podobnych do jej własnych i w koszulce w paski. Przemawia:
- Mam na imię Julia i przyjechałam z Polski. Nie lubię fizyki i biologii. Słucham One Direction. - ostatnie zdanie wypowiada już trochę ciszej. Szatyn w okularach uśmiecha się sympatycznie. -  I słabo mówię po angielsku.
- Nazywam się Sarah Hale i będę twoją wychowawczynią. A teraz... - ogarnia salę wzrokiem. - Usiądź między Harry'm a Louisem.
    Szatyn uśmiecha się jeszcze szerzej i wskazuje na krzesło obok siebie. Julia rusza w stronę swojego miejsca. Siada ciężko i wbija wzrok w blat ławki.
- Cześć, jestem Louis. - słyszy głos, który słyszała choćby kwadrans wcześniej, gdy w radiu leciało "One Thing". - Z One Direction.
- A jestem Harry. Też z One Direction. - szczerzy się chłopak z lokami, siedzący po jej lewej stronie.
- Czemu milczysz? - pyta Tomlinson.
- Nie znam dobrze angielskiego. - odpowiada i zajmuje się rysowaniem.
- Czemu się obraziłaś? - nie daje za wygraną Harry.
- A czemu ty jesteś upierdliwy? - nie wytrzymuje dziewczyna i w tej właśnie chwili przestaje jakkolwiek lubić Styles'a. W zamian za to już wtedy czuje coś do Louisa.

~*~

    Uśmiecha się przez łzy na wspomnienie tamtego dnia. Jeśli dobrze pamięta, były to chyba nawet walentynki. "To było nam pisane", wzdycha. Dopiero teraz dociera do niej w pełni świadomie, jak wielką głupotę popełniła.
- Louis, czy ty mi kiedyś wybaczysz? - pyta cicho.


Z racji tego, że rozdział krótki (a następne będą krótsze), udało mi się przepisać.
Dziękuję za komentarze, mam nadzieję, że się podobało i czekajcie do środy. :)
PS Nie martwcie się, Louis KIEDYŚ znajdzie Julię. To mogę Wam przyrzec. :)

5 komentarzy - następny rozdział

9 komentarze:

My life:) pisze...

Kiedyś... Ciekawe ile to czasu przeliczajac na nasze :) Rozdział mi się podoba. I to bardzo. Mam nadzieję, że te maile coś pomogą. Ok. Dziękuję, za rozdział :)

Łucja Domieszkiwicz pisze...

Kiedyś...
Wolałabym zeby to było za hmm... Teraz? :D
No nic czekam na next :)

Anonimowy pisze...

Ojej, dodałaś *_* Haha. Genialny, ale to już wiesz... Nawet poprzedniego jeszcze nie skomentowałam, a tu już nstp.!:d Czekaam.
Fruśka.xoxo

Anonimowy pisze...

huehue. Świetne jak zawsze!!
Czekam na więcej. Wydaje mi sie ze przesadziłaś ze zmiana imienia i nazwiska. Troche za duzo ;p
TheDopelin

Sophie96 pisze...

Aaaa, to jest świetne! Kobieto, ty masz talent w pisaniu i tylko ci go pozazdrościć. Czekam na nexta. Zapraszam do mnie:
alisononedirection.blogspot.com
elisabethmonroe1995.blogspot.com
demetriablack94.blogspot.com
Pozdrawiam :) <3 xoxo

Anonimowy pisze...

Kiedyś...czemu nie np za 2/3 rozdziały???Co do roździału WOW....to było hmmm..ŚWIETNE!! Czekam na nexta :D

Carlicten Orcoto pisze...

Uwaga, uwaga! Z racji tego, że pytacie o termin i wyrażacie nadzieję na znalezienie Julii - mam dla Was informację. Otóż ten miły rozdział nadejdzie za 3/4 rozdziały, czyli najprawdopodobniej w ten dłuższy weekend :D
A jeśli jeszcze macie pytania, piszcie na maila something0more@gmail.com :)

Marciak pisze...

Jak zwykle rozdział jest wspaniały :) Masz talent i w ogóle zazdroszczę ci tych pomysłów. No i co tu więcej pisać... Do następnego :)

Ja Kotecek pisze...

No dzieje się, przyznam ,że już myślałam ,że znajdzie ją teraz <3 Ciekawa jestem jak tam Julia ze swoimi hormonami, daję radę? *.* Weny i zapraszam do siebie przygodawlondynie.blogspot.com ;33

Prześlij komentarz

Proszę, zostaw szczery komentarz. Ja wiem, doskonale, że to, co piszę, nie jest dopracowane i zbyt ciekawe, ale to opowiadanie traktuję tylko i wyłącznie jako ćwiczenie. Dlatego proszę o wyrozumiałość :)
Pozdrawiam,
Julia :)