sobota, 25 maja 2013

Rozdział III części drugiej

Hej!!! Witam Was w trzecim rozdziale. Będzie się działo, ale następne będą jeszcze ciekawsze. Dziękuję za te pół roku, jak już mówiłam o tym w filmiku :) Więcej na dole.
Czytajcie!


- Louis, mówię ci, że to głupi pomysł. - mówi Harry.
- A ja ci mówię, że głupich pomysłów nie ma. A to muszę sprawdzić. Może Julia jest gdzieś tu? - odpowiada szatyn.
- Na mózg ci chyba padło - Styles kręci głową.
    Louis uśmiecha się pod nosem i idzie dalej. Mijają kolejne budynki, aż docierają do tego konkretnego, pomalowanego na żółto. Stają w drzwiach.
- Jesteś tego pewien? - upewnia się Harry.
- Oczywiście.
    Wchodzą do wąskiego korytarza, pustego w tej chwili, i przechodzą do wiśniowej sali. Przy jednym z komputerów siedzi bardzo niska dziewczyna z kręconymi włosami.
- Przepraszam... Ekhem... - Lou zwraca na siebie szatynki.
- Tak? - dziewczyna spogląda na chłopców z ukosa.
    W oczach Lucy pojawia się wielkie zaskoczenie, które udaje jej się zamaskować. Z głośno bijącym sercem podchodzi do Louisa i Harry'ego i wyciąga rękę.
- Lucy Pawlik, w czym mogę pomóc?
    Chłopcy ściskają jej dłoń.
- Louis Tomlinson, szukam informacji o mojej narzeczonej.
- Ale jak to? - Lucy jest zdezorientowana. - Julia tu jest?
- Nie wiem. Po prostu... Dostaliśmy maila na jej temat. Po namierzeniu adresu IP wyszło, że wiadomość wysłano stąd.
- Cz-czy moglibyśmy dowiedzieć się czegoś więcej? - odzywa się Styles. Jego policzki palą się szkarłatem.
- Nie wiem, nie znam się na tym. Ale pójdę po Tylera, naszego speca. Chcecie coś do picia?
    Kręcą głowami. Lucy przechodzi do sali obok. W tym samym czasie Louis przygląda się zmęczonymi oczami Harry'emu, który nerwowo przestępuje z nogi na nogę.
- Haroldzie Styles? - pyta z cieniem uśmiechu.
- C-co? - chłopak potrząsa głową.- Czym się stresujesz?
- N-niczym...
- To czemu się jąkasz? - na twarzy Louisa maluje się rozbawienie.
- A c-co? - Harry przełyka ślinę.
- Nie, niic - Louis intensywnie wpatruje się w przyjaciela i coraz szerzej się uśmiecha. I wciąż widzi TO w jego oczach.
- Louis, c-co jest grane?
    Chłopak podchodzi bliżej i obejmuje Styles'a "na niedźwiedzia".
- Nie no, nasi koledzy padną. - śmieje się Louis i puszcza przyjaciela. - Ty, Harry Styles, urodzony drugiego lutego dziewięćdziesiątego czwartego, wychowany w Holmes Chapel... Po raz pierwszy w życiu zakochałeś się od pierwszego wejrzenia! - przyklaskuje swoim słowom.
- Louis, brak Julii pada ci na głowę? - Harry złości się i odwraca głowę.
- Harry, nie przeginaj - twarz Tomlinsona tężeje. - Julia jest tabu, zrozumiałeś?
- Okej, okej... Już milczę.
- To nie zmienia faktu, że chyba jesteś zauroczony tą dziewczyną. I patrz, ona też ma loki.
- Louis! - syczy Harry.
- Co? Nie zaprzeczysz, hm? - oczy śmieją się Tomlinsonowi. - Dla ciebie jest niezła.

- Louis, ogarnij się! - Harry szturcha przyjaciela w żebra. - Ja jej wcale nie znam. Wiem tyle, że ma na imię Lucy...
- Pawlik. Pochodzę z Polski, jeśli to was interesuje. - dopowiada Lucy, stając w drzwiach z wysokim blondynem.
    Harry czerwieni się jeszcze bardziej. Louis łapie się za głowę, siada na podłodze i mruczy:
- Nie Polska. Każdy kraj, ale nie Polska... - Podnosi głowę i zwraca się do przyjaciela - Cofam wszystkie moje słowa... Nieważne. - wstaje i wychodzi na dwór.
- Okej... Możemy zająć się tym, co trzeba? - pyta Harry.

- Louis, co ci odwala? - do chłopaka podchodzi Harry.

- Nie wiem, chyba po prostu brak mi Julii. - wzdycha Louis. - Nie mam pojęcia, co się z nią dzieje. Czy jej jeszcze na mnie zależy?
- Oj, Lou, nie wiem - przyjaciel kręci głową. - Wiemy jedno:maila stąd nie wysłano. Ktoś, jakiś niezły informatyk, zrobił jakieś przekierowanie czy coś. W każdym razie To był fałszywy trop. Trzeba szukać gdzie indziej.
- Ale gdzie? Ja już prawie nie mam pomysłów. Polska odpada, Anglia też. Ameryka... Raczej nie. Do ostatniej rozmowy mówiła o paru typach. Ale czy faktycznie jest gdzieś tam?
- Może i tak. Teraz jednak już chodźmy, bo Liam bombarduje mnie na okrągło esemesami i telefonami.
- Harry? - pyta Louis, podnosząc się z murku, na którym siedział do tej pory. - Obiecasz mi coś?
- Ja... Dobrze. - przytakuje Styles, patrząc mu w oczy.
- Czegokolwiek dowiesz się o Julii - nie ukrywaj tego. Jeśli chłopcy będą coś wiedzieć - powiedz. Nawet jeśli będzie to najgorsza prawda. - Na twarzy Louisa maluje się smutek i ból. - Obiecujesz? Proszę...
- Louis, wiesz... Chyba czas dorosnąć. Muszę spoważnieć. Ty tego dokonałeś, więc i ja mogę. Jesteś dla mnie niczym starszy brat i nie chcę cię zawieść... Obiecuję, że jeśli będę wiedział cokolwiek - powiem ci o tym.
    Idą ulicą, prosto do hotelu. W recepcji natykają się na dziennikarzy.
- Louis, czy to prawda, że Julia jest we Francji? - pyta krępy blondyn.
- Jak znosisz jej zniknięcie?
- Wierzysz w teorię o tym, że Julia uciekła od ciebie?
- Czy planujesz porzucić sławę, karierę i zespół?
- Masz jakieś ślady Julii?
- Czy Julia żyje?
    Z każdym pytaniem Louis coraz bardziej kurczy się w sobie, gaśnie. Harry patrzy na to wszystko z coraz większą złością, szepcze towarzyszowi coś na ucho i przemawia zdenerwowany:
- Czemu go męczycie? Louis nie ma ochoty ani siły odpowiadać na tak durne pytania. Dajcie mu spokój, proszę. Niewyjaśnione zniknięcie Julii jest dla Louisa wystarczająco bolesne. Żerujcie na kimś innym, nie na nim.
    Po tych słowach obraca się na pięcie, chwyta Tomlinsona pod ramię i idą do windy. Niezrażeni dziennikarze rozsiadają się przy stolikach w recepcji i restauracji.
- Panie Martinie, cóż to panu znowu przyszło do głowy pytać go, czy ona jest we Francji? - pyta drobna szatynka blondyna koło trzydziestki. - Przecież to jakieś bzdety. Prędzej by ona była w Polsce.
- Kochanieńka - odpowiada Martin Frooze. - Ja mam swoje źródła. A one mi mówią, że Julia wyjechała do Francji. Dlatego będę jej tam szukał. A wiadomo mi, że znajduje się stosunkowo blisko Paryża.
- Ha!, niech mi pan tu nie zgrywa takiego ważniaka! - burzy się gruby jegomość z klipserem w dłoni.


- Jak się czujesz? - do pokoju wchodzi Jeanette z kubkiem słodkiej herbaty.

- Tak, jak się czuje kobieta w siódmym tygodniu ciąży. - odpowiada niemrawo Julia.
    Leży na łóżku, a na kolanach trzyma swojego laptopa. Przegląda wiadomości.
- Nie czujesz się... samotna? - dopytuje szesnastolatka i podaje Polce kubek.
- Niee, czemu niby? Przecież mam was. - Julia patrzy uważnie na dwa lata młodszą dziewczynę.
- No bo... Wtedy rozmawiałaś z mamą i mówiłaś coś o swoim narzeczonym... I ja się zastanawiałam, czemu go tu z tobą nie ma...
- Eee... Nieważne. - Julia siada.
- Czemu? Opowiedz mi o nim - prosi Jeanette i siada na krześle.
- Nie bardzo... - Polka smutnieje, oczy zasnuwają się jej mgłą. - Co chcesz wiedzieć?
- Jak się poznaliście?
- Banalnie - w szkole.
- I?
- Na początku za nim nie przepadałam. Ale potem, przez natrętność jego kumpli, to się zmieniło.
- Juliette, jaki on jest?
- On... Zawsze lubił żartować. I śpiewać. Pięknie śpiewał "Everything I do" Bryana Adamsa. Zwłaszcza takiego pewnego dnia... - Julia cofa się pamięcią do tamtego dnia, kiedy Louis pojechał za nią do Polski i oświadczył się jej w centrum handlowym. - Taak... Potrafił dla mnie rzucić wszystko i pojechać za mną. By udowodnić mi, że mu na mnie zależy. Przy mnie też jakby wydoroślał.
- Ech, pozazdrościć takiego faceta. - wzdycha Jeanette.
- On jest zupełnie jak Louis z One Direction. - zauważa Ann-Marie, która stoi w drzwiach. - Powiedziałam coś nie tak? - pyta na widok łez dziewczyny.
- Nie, nie. - zaprzecza szybko. - Po prostu... Przypomniałaś mi moje pierwsze spotkanie z Louisem. Gdy byłam na koncercie...
- Opowiadaj! - przerywa jej podekscytowana czternastolatka. - Bo wiesz, ja marzę o bilecie na ich koncert. Ale mama się nie zgadza...
- Opowiem wam kiedy indziej. - sprzeciwia się cicho Julia. - Teraz muszę iść.
- Gdzie? - pyta Jeanette.
- Do sklepu i fryzjera. - wstaje. - Wyjdziecie? Chciałam się przebrać.

- Jeanette! - woła Ann-Marie ze swojego pokoju. - Chodź tu szybko!

- Co jest? - pyta zaciekawiona szesnastolatka.
- Chyba mam trop. - uśmiecha się czternastolatka. - Spójrz na to - podsuwa siostrze kartkę.
- To jakiś adres mailowy - Jeanette wzrusza ramionami.
- Czy tylko? - pyta tajemniczo. - Spójrz, czyj to adres...


No, to na tyle. Mam nadzieję, że się podobało. :)
A teraz takie coś: dziękuję szczególnie Majce, Marcie, Julicie, Oliwii i reszcie czytelników, których nie wymieniłam, ale są ważni, za te pół roku :)
Skorzystam z propozycji TheDopelin  zorganizuję Tydzień z 1D i spróbuję od środy codziennie dodawać rozdziały :)
A teraz mam dla Was moją wczorajszą fotkę z występu kabaretu :)





5 komentarzy - następny rozdział

5 komentarze:

Anonimowy pisze...

Chyba miało byc 5 komentarzy :D
Ale ze mnie fejm, jestem czescia opowiadania ;p
Czekam na wiecej, troche krótko :C
TheDopelin

Łucja Domieszkiwicz pisze...

Niech w końcu Louis odnajdzie Julię!!
Nie moge sie doczekać ich spotkania :D
Czekam na next ;-)

My life:) pisze...

Ale genialny rozdział :) Harry się zakochał... Ouu... Jakie to słodkie :) mam nadzieję, że Louis znajdzie Julię :D

Marciak pisze...

Huehue Harry :D Zakochaniec następny :) Niech wkońcu Lou odnajdzie Julkę:3 Czekam na następnego :D

Ja Kotecek pisze...

No dlaczego tak krótko? ;c Rozdział bardzo mi się podoba, nie mogę się doczekać kiedy on ją odnajdzie <3 zapraszam na mojego bloga o 1D, założony mniej więcej dzięki twojemu zapałowi do pisania, zaraziłaś mnie nim http://przygodawlondynie.blogspot.com/ ;))

Prześlij komentarz

Proszę, zostaw szczery komentarz. Ja wiem, doskonale, że to, co piszę, nie jest dopracowane i zbyt ciekawe, ale to opowiadanie traktuję tylko i wyłącznie jako ćwiczenie. Dlatego proszę o wyrozumiałość :)
Pozdrawiam,
Julia :)