sobota, 18 maja 2013

Rozdział II części drugiej

Hej! Witam Was w piękny sobotni poranek. Aż chce się żyć :) Mój tydzień był bardzo zakręcony i w ogóle. W każdym razie jestem zadowolona. Bo w niedzielę byłam VIP-em! Miałam wejściówkę za kulisy. Wczoraj miałam sprawdzian z chemii, na którym... Dobra, nic więcej nie powiem. Po prostu zajrzyjcie na panna-julianna-prezentuje.blogspot.com, jeśli chcecie znać szczegóły :)
A teraz zapraszam Was do czytania, może się spodoba.


- Lucy, Lucy, Lucy... - kręci głową dziewiętnastoletnia Amber. - Ty się kiedyś zabijesz.
    Stoją na krawężniku. Blond włosa Amber trzyma za pasek torby niską szatynkę o kręconych włosach.
- Chyba chcesz dożyć tej wiekopomnej chwili, co? - pyta z cieniem uśmiechu.
- Oj, Am, ty nie rozumiesz. Owszem, chcę dożyć ich przyjazdu do Minneapolis. - odpowiada Lucy. - Po prostu się zamyśliłam. Myślę nad rozpoczęciem roku...
- Co, liczyłaś na to, że taki Styles będzie chodził do naszej szkoły? - Amber parska śmiechem.
- Nie, kochana. - uśmiecha się Lucy. - Myślę raczej o tym, że to już ostatnia klasa. I o tym, że jutro jadę na zakupy. A przed świętami się przeprowadzam. - uśmiech znika z twarzy szatynki.
- Ej, nie przejmuj się. Owszem, Polska to drugi koniec świata. Ale skoro stamtąd pochodzisz...
- Ja nic nie pamiętam z tej Polski. - wyznaje. - Miałam pięć lat, gdy wyjechaliśmy. A potem rodzice niby rozmawiali ze mną po polsku, ale wiesz, w końcu to prawie zanikło.
- Lucy, będzie dobrze. - przyjaciółka ją obejmuje.
- Mam nadzieję.
    Idą przed siebie, do Klubu Miejskiego, który mieści się w centrum miasta. Jednak zanim wejdą do Klubu, zaglądają do supermarketu.
- Co bierzesz? -pyta szatynka.
- Coś słodkiego. - uśmiecha się Amber.
    Ruszają w głąb sklepu. Gdy zastanawiają się nad napojami, ktoś do nich podchodzi.
- Witam anielicę i diablicę. - śmieje się wysoki blondyn i obejmuje dziewczęta w pasie.
    Faktycznie, wysoka i blond włosa Amber ma na sobie białe szorty, kremową luźną koszulkę i turkusowe sandałki z rzemykami oplatającymi jej kostki. Natomiast Lucy jest jak jej przeciwieństwo. Przez czerwoną sukienkę z krótkim rękawem, czarne baleriny i ciemne włosy wygląda prawie jak właścicielka mocy piekielnych.
- Mike - uśmiecha się blondynka.
- No hej, panny. Jak leci życie?
- Leci, leci - odpowiada dziewczyna i wtula się w swojego chłopaka.
    Lucy milczy. Odwraca się w stronę innych regałów i sięga potrzebne jej produkty. Następnie rusza do kasy.
- Lucy! - dogania ją przyjaciółka. - Zaczekaj.
- Na cud? - pyta smutno.
- Skarbie, to nie moja wina, że Toby zachował się jak się zachował. Ale spójrz na to z innej strony - obraca szatynkę w swoją stronę. - Nie będziesz przeżywała rozstania przy wyjeździe. I, jakby nie patrzeć, jesteś wolna, to wyrwiesz jakieś ciacho w Polsce. Kto wie, czy nie większe, niż są u nas. - śmieje się.
    Lucy uśmiecha się blado i podchodzi do kasy. Płaci za zakupy, wychodzi i przechodzi do Klubu. Idzie w głąb budynku, do dużej sali w kolorze soczystej wiśni. Pomieszczenie rozświetla duża liczba okien. Na wprost wejścia stoi stół ping-pongowy. Po lewo ustawiony jest rząd pięciu komputerów. Pod ścianami, na których porozwieszane są zdjęcia uczęszczających do Klubu, rozstawione są stoliki i krzesła. Przy suficie poprzyczepiane są różnorakie lampki choinkowe. W paru miejscach w sali stoją szafki z książkami, gazetami, grami i innymi drobiazgami.
    Obok jednego ze stolików są drzwi prowadzące do pomalowanej na żółto salki, która robi za stołówkę. Właśnie tam kieruje się Lucy, ale zatrzymuje ją kierownik Klubu, pani Daniells.
- Lucy, poprowadzisz dzisiaj zajęcia plastyczne dla maluchów?
- A muszę? - marudzi dziewczyna, ściskając w dłoni siatkę z zakupami.
- Mogłabyś? Mia jest w ciąży, nie ma się kto nimi zająć. Poza tym nie będzie ich dużo. Więc jak?
- No... Dobrze. Kiedy przyjdą?
- Za pół godziny powinny zacząć się schodzić.
    Dziewczyna idzie do kuchni i szykuje dla siebie słodką przekąskę. Na duży talerz wykłada biszkopt, rozsmarowuje na nim bitą śmietanę i polewę czekoladową, a na koniec posypuje wiórkami kokosowymi. Dzieło chowa do lodówki, by się schłodziło i wychodzi.
- Cześć. - przed nią stoi Gemma, sześciolatka uczęszczająca na zajęcia plastyczne.
- Cześć, dużo was będzie? - pyta Lucy.
- No... Sporo.
- To chodźmy i miejmy to z głowy.


- Zayn, jesteś tam? - Katya macha do kamerki z nadzieją, że chłopak w ten sposób otrzeźwieje.
- Co jest, Rosjanko, któraś skradła me serce? - chłopak uśmiecha się nieprzytomnie.
- Powiedz, o której ty poszedłeś spać? I o której wstałeś?
- Eee...  Usnąłem jakoś koło drugiej nad ranem. A wstałem... Chłopcy zrzucili mnie z łóżka koło siódmej. - Malik kręci głową.
- Wiesz co? - burzy się dziewczyna. - Tak to ja mogę spać, pomijając zrzucanie z łóżka. Ty masz być rześki jak wietrzyk, zdrowy jak smalec, promienny jak ja z moim zacieszem na twój widok i  pachnący jak... jak... -zacina się.
- Jak stopy Louisa po całodobowym chodzeniu w butach bez skarpetek? - rzuca ze śmiechem.
- No, teraz dowaliłeś... - uśmiecha się Katya. - Nie, niej jak stopy Louisa, jakkolwiek by nie pachniały. Raczej jak... moje włosy po umyciu.
- Twoje? Czemu nie moje? - naburmusza się Zayn.
- A kto mi tyle razy powtarzał jakie to ja mam piękne włosy, jak to one nie pachną, zwłaszcza po umyciu? - Katya posyła mu całusa.
- No wiesz... Dobra, nie wiesz. A wracając do tematu...
- Nadal twierdzę i zapieram się, że nie polecę do Stanów. Po pierwsze, to nie mam wizy. A rosyjskie papiery niczego nie ułatwią. A po drugie...
- Nie będziesz poruszać się statkiem ani samolotem. - kończy za nią chłopak.
- Dokładnie. - kiwa Dmitriewa.
- Ech, szkoda...
- Jeeny! - Rosjanka podnosi oczy ku niebu. - Człowieku, nie wystarczy ci, że pod twoją nieobecność nie zwiałam do Rosji? Albo na Syberię? Ja tu czekam jak ta Penelopa, a ty co? Oj, chłopaku, chłopaku...
- Jeśli już, to narzeczony. - woła Zayn z dumą wypisaną na twarzy.
- Spadaj? - uśmiecha się dziewczyna.
- Zayn, co u Katyi? - słychać Liama w tle.
- Chodź i sam zobacz. - mulat przekręca kamerkę tak, by i Payne był widoczny.
- No cześć. - posyła uśmiech.
- Cześć, Liam. Jak tam, ten bałwan wciąż pali? -pyta Katya.
- Tak. - potwierdza.
- Nie! - w tym samym momencie Zayn zaprzecza. - I nie jestem bałwanem.
- Nie wtrącaj się, bałwanie. - uśmiecha się dziewczyna. - Miałeś nie palić. Przecież mam astmę. A z palaczami się nie zadaję. Więc co, po powrocie mam wywalić twoje rzeczy? - grozi.
- Nie! Katiusza, nie rób tego! - Zayn pada na kolana. - Nie wywalaj niczego, bo znowu coś zepsujesz. Na przykład drzwi. Albo łóżko. Katya, dla ciebie wszy... Co jest? - pyta, zdziwiony wybuchem śmiechu u Katyi i Liama.
- Wygłupiłeś się bałwanie, ale i tak cię kocham. - mówi Rosjanka.
- Zayn, zrób tak jeszcze raz, to cię nagram. - śmieje się Payne.
- Chciałbyś. - rzuca Malik, podnosi się i zwraca się do dziewczyny - Katya, ja spadam. Pogadamy kiedy indziej, co?
- Okej, okej. Cześć.
- No to cześć, Katiusza.
    Zayn już ma się rozłączyć, ale powstrzymuje go Katya.
- Obiecaj, że nauczysz się dla mnie "Katiuszy". Po rosyjsku. - uśmiecha się.
- Jeśli chcesz - Zayn rozłącza się.



No i takim oto sposobem dotarliście do końca rozdziału. Wiem, jest krótki, ale następne mogą być jeszcze krótsze, więc wiecie... Mi osobiście bardziej podoba się fragment z Katyą i Zaynem, a Wam?
Odpowiem od razu na pytania, które pojawiły się pod poprzednim rozdziałem. Tak, są to bliźnięta. A Julia je wychowa. A szczegóły... Czekajcie jeszcze trochę.
A teraz komentujcie wypociny tego ślepca, co wczoraj miał wymieniane szkła na mocniejsze. xD
Hah, do następnego :)

5 komentarzy - następny rozdział

9 komentarze:

Marciak pisze...

Haha ;3 Zayn i Katya <3 Może oni też będą mieli bliźniaki xd ;3 Mam nadzieję że niedługo pojawi się wątek Louisa i Julii . Do następnego ;3 PS : Dedykacje nadal są aktualne?

My life:) pisze...

Odrazu uśmiech mi się pojawił na twarzy z tym fragmentem o Katyi i Zaynie ^^ Oni są taką nietypową, ale fajną parą :) Lubię ich :*

Ja Kotecek pisze...

Część o Zaynie i Katui jest boska *.* Czekam na następną część ;3 Oby Lou odnalazł Julkę. Weny ;3

Sharon Hutcherson pisze...

Fajne to ;3

http://love-can-surprise.blogspot.com/

Ja Kotecek pisze...

*Katyi

Sophie96 pisze...

Świetny rozdział! Zapraszam do mnie:
alisononedirection.blogspot.com
elisabethmonroe1995.blogspot.com
demetriablack94.blogspot.com
P.S.
Nominowałam cie do Liebster Award

Anonimowy pisze...

Kurcze noo. Opowiadanie swietne! Czekam na więcej.
Niech wyjaśni się już wątek Liama i Julii. Niech się zejdą i prowadzą miłe życie. Czekam na więcej :P

Anonimowy pisze...

o kurde.:D wchodzę, paczę, a tu nie ma komentarza ode mnie.;o hahaha. jak to się stało? nie wiem. zresztą... i tak wiesz co sądzę na temat tego opowiadania. jedno, wielkie WOW.<3 haha. czekam na nstp.xoxo

~Fruśka.xoxo

Anonimowy pisze...

Louis'a i Julii jak już.:)

Prześlij komentarz

Proszę, zostaw szczery komentarz. Ja wiem, doskonale, że to, co piszę, nie jest dopracowane i zbyt ciekawe, ale to opowiadanie traktuję tylko i wyłącznie jako ćwiczenie. Dlatego proszę o wyrozumiałość :)
Pozdrawiam,
Julia :)