sobota, 6 kwietnia 2013

XLI.

Heii! To znowu ja. Widzę, że spodobała się Wam czterdziestka. Cieszę się i jest mi bardzo miło :) Co mogę powiedzieć? Możecie się na mnie obrazić bardziej niż za akcję z Alexandre.
Więcej rozdziałów w ten weekend nie przewiduję, bo muszę skończyć na wtorek "Opium w rosole". Ale... Kto wie?
Czytajcie i komentujcie!


- Julia! - woła Louis, widząc mnie w wąskim korytarzyku prowadzącym między innymi do garderób. - Paul cię wpuścił? - kiwam głową.
     Cały miesiąc, koncert, rozdawanie autografów i drogę za kulisy martwiłam się reakcją Lou i jego telefonem. Rozmawialiśmy potem wiele razy, ale te tematy pomijaliśmy.
     Patrzę na niego z uczuciem smutku, niepewności i radości.
- Louis... - uśmiecham się delikatnie. Podchodzę do niego i... nie wiem, co dalej.
     Chłopak wyręcza mnie w tej kwestii; obejmuje mnie w pasie, przysuwa do siebie i całuje w czoło. Spogląda na moją twarz poważnym wzrokiem.
- Co u ciebie? - pytam drżącym głosem.
- Dobrze. Jeśli ty jesteś blisko, to jest dobrze. Julia...
- Louis, możemy pogadać? Ale gdzie indziej, na spokojnie.
- Dobrze, chodź. - mówi i łapie mnie za rękę.
     Idziemy do jego garderoby. Siadamy w fotelach.
- Julia... co się wydarzyło we Francji? - pyta cicho.
     Milczę. W środku czuję się taka pusta, wyssana z myśli i uczuć. Jestem otępiała. Jedyne, co jeszcze odczuwam, to wzbierający się we mnie płacz i dotyk jego ciepłej dłoni na moim policzku. Zaczynam się trząść, z oczu lecą ciurkiem łzy. Co ja mam powiedzieć? Że w sercu zamiast miłości czuję pustkę? Że chyba się wypaliłam? Tak mocno... Ból z powodu uczucia pustki wykrzywia moją twarz. Nie wytrzymuję, wylewam z siebie to, co się stało.
- Julia, ja... - i opowiada swoją "przygodę".
     Obejmuję kolana dłońmi, zaczynam się bujać w przód i w tył. Wstrząsa mną szloch. Pochylam głowę, by nie patrzeć na nic.
- Julia, co z tym zrobimy?
- Skąd mam wiedzieć? Lou, ja... Nie wiem, no... Boję się, że nie czuję do ciebie tego, co dawniej. - nie podnoszę wzroku. - Może powinniśmy dać sobie spokój?
- Dziewczyno, dlaczego tak mówisz? - pyta zaniepokojony.
- Nie wiem. Czuję się okropnie pusta tam w środku. Mam ochotę wyjechać i porzucić to wszystko.
- Dlaczego?
- Żeby zacząć wszystko od nowa, z czystym kontem.
- A co ze mną?
- Tego nie wiem. Nic już nie wiem. Nawet nie wiem, czy wciąż cię kocham. - zerkam na niego i natychmiast spuszczam wzrok. Louis jest równie zdenerwowany jak ja.
     Zła na siebie przesiadam się do niego i przytulam się do Louisa. Głaszcze mnie po głowie.
- I co my mamy ze sobą zrobić? - pyta głosem przesyconym bólem. - Co ja mam powiedzieć? Ja cię kocham nieprzerwanie. Co do ciebie... Zrozumiem, jeśli będziesz chciała przerwy. Ale proszę, nie wyjeżdżaj.
- Spróbuję... Jest mi ciężko, gdy to mówię. Bo nie chcę cię ranić. To jest okropne, dlatego tak bardzo przepraszam.
- Nic się nie stało. - mówi sztywno. Wiem, że chce teraz zgrywać twardziela.
- Nie udawaj, że cię to nie obchodzi, proszę. Wiem, że zawiniłam i tego nie ukrywam. Przyznaję się. Zrozumiem każdą twoją decyzję, ale nie tą, w której twierdzisz, że nic się nie stało.
- Przecież nic się nie stało. Takie są koleje losu.
- Przecież ty w to nie wierzysz! Nie oszukuj siebie czy mnie, dobrze?
- Julia... Kocham cię, nie rozumiesz tego? To tak trudno znieść, gdy ukochana ci osoba tak się zachowuje. - wyrzuca z siebie i odtrąca mnie. - Przyjdź do nas jutro. Niall może przyprowadzi swoją przyszłą dziewczynę.
- Louis...
- Nie chcę słuchać twoich przeprosin. Skoro tak uważasz, to chyba z nami koniec.
- Louis!
- Co?! - wybucha. - Czy nie dość, że moje już za tobą tęskni i płacze? - pyta gorzko.
- Proszę, pojaw się z chłopakami dwudziestego lipca tam, gdzie podam wam adres. Miejcie czas wieczorem Potem już o mnie nie usłyszysz, jeśli takie jest twoje życzenie.
     Wstaję i wychodzę z pokoju. Nie reaguję na słowa chłopaka, który wyszedł za mną. Ocieram łzy wierzchem dłoni i wychodzę z budynku w ciemny mrok. Powoli kończy się w moim życiu najpiękniejszy rozdział.

- Hej, Mała, dobrze, że przyszłaś. - wita mnie od progu Liam w sobotni dzień pierwszego czerwca. - Wytłumaczysz mi, co się stało Louisowi? Siedzi u siebie, nie odzywa się do nikogo i wywalił z pokoju Kevinka oraz marchewki. Drzwi zamknął na klucz i cisza.
- Ech, wiedziałam, że tak będzie. - wzdycham smutno i wchodzę do środka.
- Co się stało?
- Pogadaliśmy. Przy okazji coś mu powiedziałam i nie dziwię się, że tak zareagował. - mówię lekko drżącym głosem.
- Co powiedziałaś?
     Wyjaśniam mu pokrótce sytuację, biorąc co chwila głębokie oddechy, by się uspokoić.
- Julia, dlaczego? - pyta Louis, pojawiając się na szczycie schodów. - Obiecałem, że cię nie skrzywdzę. Słowa dotrzymałem.
- A ja obiecałam twoim siostrom, że cię nie zranię. Niestety, słowa nie dotrzymałam.
- Julia... - patrzy na mnie raz czule, raz chłodno.
- Tak?
- Nie umiem ci powiedzieć "idź, bo cię nie kocham''. To byłoby kłamstwo. Powiedziałbym: "zostań, bo jesteś całym moim życiem''. - schodzi do nas na dół. Liam wymyka się do salonu. - Wciąż żyję nadzieją, że nasza wczorajsza rozmowa okazała się koszmarem sennym.
- Ja też. - szepczę. Obejmuje mnie w pasie. - Lou, co ja zrobiłam po drodze nie tak?
- Nie mam pojęcia. Ale będę czekał. Może nie całą wieczność, ale parę lat... Powiedz, jeśli coś się zmieni. - patrzy na mnie swoimi błękitnymi oczętami.
- Dobrze. Idziemy do reszty? - pytam odrywając się od niego.
      Wchodzimy do salonu. Harry siedzi na stole i nuci coś pod nosem. Liam i Zayn opowiadają o czymś żywo Danielle, siedzącej na kanapie. Liam bawi się jej włosami i zaplata z nich warkoczyki.
- A gdzie Niall? - pytam.
- Nasz Horanek wybył po swoją pannę. Za nic nie chciał nam nic zdradzić. - tłumaczy Harry, przerywając śpiewanie.
- Okej... A wy? Co ciekawego opowiadacie? - zwracam się do Ziama.
- Gadamy o teledysku. - odpowiada Zayn. - Zaczęliśmy zdjęcia do "Summer Love", ale wciąż nam brak dziewczyny.
- To zadzwoń po Katarinkę. - mruczę pod nosem.
- Weź się ze mnie nie śmiej, co? - pyta urażony.
- Ale czemu? - protestuje Liam. - Przecież Zayn jest głównym bohaterem teledysku. - szczerzy się.
- Weź się... - mamrocze Zayn. - Wiesz może, co u niej? - patrzy na mnie.
- No wiem. - właśnie wkroczyliśmy na ciężki temat. Proszę zapiąć pasy bezpieczeństwa, a ja będę dawkować informacje. - Jest w Rosji i ma się dobrze. Nawet bardzo, choć przeszkadza jej jedna rzecz.
- Brak mojej osoby? - woła z nadzieją.
- Nie. Przeszkadza jej to, że Valentin chce się z nią żenić. Oświadczył się...
- Zgodziła się? - pyta ze złością i niedowierzaniem.
- Nie przerywaj, okej? No więc nasza Katya nie wyraziła się w tej kwestii...
- Tak! Moja dziewczyna! - mówi do siebie, co powoduje uśmiechy na twarzach większości z nas.
- Nie chce też gadać na twój temat.
- A niech to szlag! - woła i wyciąga spod kanapy paczkę papierosów i zapalniczkę. Zapala jednego i zaciąga się nikotyną. - Coś jeszcze?
- Nie wraca do Anglii. Zostaje w Rosji.
- Ludzie, powiedzcie mi, dlaczego to zawsze spotyka mnie? - pyta z żalem.
- Nie wiem. - odpowiada Liam po chwili ciszy przerywanej podśpiewywaniem przez Harry'ego piosenki o krasnoludkach. - Ale szukaj dalej. Czy Katya to ta jedyna? A może za rogiem czeka inna, lepsza?
- Liam, to była ta jedyna! - woła. - Ale przeze mnie, tylko przeze mnie, to się skończyło.
      Milczymy, nawet Harry. W pewnym momencie Danielle podnosi się i idzie do kuchni (''Przyniosę coś do picia''), a ja podążam za nią.
- To nie są już ci sami chłopcy co trzy lata temu. - mówi.
- To prawda... - wzdycham.
      Wyciągam z lodówki sok i rozlewam go do przygotowanych szklanek. W tym czasie Danielle wyciąga z zamrażarki lody i nakłada je na talerzyki. Stawiamy to wszystko na tacach i zanosimy do salonu.
- Cześć! -słyszymy Horanka i trzaśnięcie drzwi. - Jesteśmy!
      Wymieniam spojrzenie z Dan i idziemy do kuchni po dodatkowe porcje.
- Sophie, poznaj chłopaków. Chłopaki, poznajcie Sophie. - oznajmia blondyn uroczystym tonem. - Dziewczyn nie ma?
- Są w kuchni. - odpowiada Liam. - Poza tym... Cześć, Sophie. Ja cię skądś znam.
- Wczorajsza akcja przy podpisywaniu? - sugeruje dziewczyna. Ja skądś znam ten głos...
- Nie, wcześniej. - zaprzecza chłopak.
       Wracamy do pokoju. Odkładamy naczynia, a chwilę później Danielle wisi na szyi blondynki. Tej samej, którą poznałam w parku. Jaki ten świat jest mały. Uśmiecham się pod nosem i podchodzę do ''białogłowych''.
- Niall, uważaj na Hedwigę. - szepczę do ucha Niallowi. - Może przyczepić się do Hazzy.
- Ale że sowa? - pyta z głupią miną.
- To siostra Sophie. - śmieję się i przechodzę do dziewczyny. - A my to chyba lubimy się spotykać w najmniej oczekiwanych momentach, co?
- Tak, chyba tak. Julia, czemu wtedy uciekłaś? Heddy chciała cię szukać.
- Miałam swoje powody. - milknę i wspominam tamten dzień. - Trochę się wtedy zmieniło.

- Mogę cię odprowadzić? - pyta Lou. Dochodzi godzina piętnasta.
- Jak chcesz. - wzruszam ramionami. - Ale przecież później masz koncert.
- Dopiero o dwudziestej.
- Więc rób, co chcesz.
- Czyli cię odprowadzę.
      Wychodzimy na ulicę. Samochody prawie nie jeżdżą, nie widać pieszych. Także rowerzyści są rzadkością. Słońce niemiłosiernie praży, co jest w Londynie rzadkością. Idziemy w milczeniu, po drodze mijamy domy, sklepy, park, wieżowce.
- W mieszkaniu nie jest przypadkiem za gorąco?
- Trochę. Ale otwieram okna i jest dobrze.
- Nie masz balkonu. - zauważa.
- Ale mam ten przywilej i mogę siedzieć na dachu. - uśmiecham się.
- Zawsze coś.
- Mhm... Zawsze coś. - powtarzam. - Louis?
- Co tam?
- Wpadniesz kiedyś do mnie? Jako przyjaciel czy coś... - pytam prawie niedosłyszalnie.
- Jeśli będziesz chciała, to tak.
- Będziesz na zakończeniu roku? W ogóle, to będzie zakończenie szkoły, no i...
- Kiedy jest?
- Dwudziestego pierwszego czerwca. O dziesiątej.
- Nie wiem, zobaczymy.
- Będziesz dwudziestego lipca?
- Możliwe. - przystaje i odwraca się do mnie. - Co się wtedy wydarzy?
- Niespodzianka. Nie powiem ci.
- Ej, no... - robi minę pokrzywdzonego psiaka.
- No nie. - śmieję się. - Nie będzie wtedy zaskoczenia.
- A jakaś podpowiedź?
- Eee... Myślę, że się nie wynudzicie i będzie na czym zawiesić oko.
- No powiedz, no... - marudzi. A ja głośno się śmieję.
       Scena istnie bajkowa i wesoła. Robi mi się głupi przez moją decyzję. Ale poza przyjacielskimi stosunkami nie stać mnie na nic więcej, jeśli chodzi o uczucia. Więc w sumie postąpiłam słusznie.
- Chodź do cukierni. - próbuję odwrócić jego uwagę.
- To na co jeszcze czekamy? - promienieje. - Chodź!
       Już po paru minutach wcinamy naszą tradycyjną szarlotkę na gorąco z bitą śmietaną i lodami.
- Chcę cię takim zapamiętać na całe życie. - mówię z pełnymi ustami. Przełykam zawartość szczęk. - Takiego zadowolonego, szczęśliwego, beztroskiego... wiecznego dzieciaka.
- Ja też chcę cię taką zapamiętać: szczerą, ambitną, dziecięcą, roześmianą, pozytywną... Piękną.


I jak? Obrażone jesteście na mnie? Jeśli tak, to mówi się trudno xD
Mogę powiedzieć, że wielkie odliczanie czas zacząć! Do końca pierwszej części zostało 5 rozdziałów!
A teraz przedstawię spóźnioną listę pytań do Liebster Award:
1. Jakie masz hobby?
2. Które zakątki świata byś chciała odwiedzić?
3. Określ siebie w trzech słowach.
4. Jaki jest twój ulubiony blog?
5. Lato vs. zima.
6. Kiedy masz urodziny?
7. Masz drugie imię? Jeśli tak, to jakie?
8. Najmniej lubiany przedmiot?
9. Czy jesteś ''uzależniona'' od swojego telefonu?
10. Kim chcesz być w przyszłości?

I jeszcze:
następny rozdział - 6 komentarzy


something0more@gmail.com

6 komentarze:

My life:) pisze...

Ale, ale... Jak? Że znaczy, co?
Obrażona? Nie no co ty! Całkiem to rozumiem i takie rzeczy się dzieją, ale nie byłam na to przygotowana. Zaskoczyłaś mnie. Myślałam, że skończy się szczęśliwie, a tak to jakoś mi trochę w środku smutno. Nie wiem co powiedzieć.
Ten rozdział jest świetny. Takie wyrzucenie emocji. Ubóstwiam Ciebie za te pomysły. Jeju, mam tylko nadzieję, że tego nie zostawisz i Lou z Julką wrócą do siebie i znowu będzie kolorowo. No bo w końcu po deszczu jest tęcza :) Czekam nn :)

Fruśka.xoxo pisze...

Wspaniały *_* Ale mi smutno.;c Czekam na następny i mam nadzieję, że jednak coś z tym zrobisz... Podobnie jak 'My life' sądziłam, że skończy się szczęśliwie, a tu proszę... Ale mniejsza o to. Pozdrawiam.:) x

Ja Kotecek pisze...

Obrażona nie jestem ale nie mogę w to trochę uwierzyć c; Szkoda ale mam nadzieję ,że albo do siebie wrócą albo pojawi się nowa para *.* Weny! ;3

Unbroken Girl pisze...

Super rozdzialik! :) wcale nie jestem obrażona! :)

przy okazji u mnie nowy:

http://the-story-about-one-direction.blogspot.com/

Anonimowy pisze...

Świetny rozdział. Proszę pisz dalej :D.

Wata cukrowa ; D!! pisze...

Chciałabym żeby wrócili do siebie. Czytałam ostatnio darka o Harrym i Bo.. Strasznie przeżyłam ich rozstanie. Myślałam,że tu się obejdzie bez rozstań. No cóż... Czytam dalej i mam nadzieję,że będą jeszcze ze sobą.:)

Prześlij komentarz

Proszę, zostaw szczery komentarz. Ja wiem, doskonale, że to, co piszę, nie jest dopracowane i zbyt ciekawe, ale to opowiadanie traktuję tylko i wyłącznie jako ćwiczenie. Dlatego proszę o wyrozumiałość :)
Pozdrawiam,
Julia :)