sobota, 6 kwietnia 2013

XL.

Hej wszystkim :) Jest sobota, na moim zegarku pół godziny po ósmej. I mam dla Was rozdział. Fajnie, co? xD Dzisiaj mam dla Was rozdział ani o Louisie, ani o Julii, ale... Zobaczycie :) Bardziej wyszedł mi jak imagin, ale nic na to nie poradzę. I mam  jeszcze taką ważną informację... Nie licząc tego rozdziału, pozostało jeszcze sześć rozdziałów pierwszej części. A potem zrobię dwa tygodnie przerwy i dopiero będę dodawać drugą część.
Dobra, czytajcie! Komentujcie! :)


    Spojrzała krytycznie w lustro i obróciła się dookoła. Różowo-zielona sukienka zawirowała wesoło. Poprawiła blond warkocza i musnęła usta błyszczykiem.
- Heddy! - zawołała siostrę.
- Co chcesz? - mała pojawiła się w drzwiach.
- Jak wyglądam?
- Jak zwykle, czyli jak modelka i tancerka.
- Dobrze. - uśmiechnęła się. - A robię wrażenie?
- No prawie. Jakbyś miała loczki i dopiero wtedy warkocz... Ładnie by było.
- Dobra, to idź. - Sophie wygoniła Hedwigę Jones z pokoju.
      Zamknęła za nią drzwi. Włączyła płytę swojego ukochanego zespołu i wyciągnęła z szuflady drobne papiloty. Zaczęła nawijać włosy na wałki. W pewnym momencie przerwała, by załadować meet.me.uk, stronę, na której poznała tajemniczego N.
   Może to dziwne, ale dziewiętnastolatka czuła, że jest zauroczona właścicielem tego nicka. Nie widziała jego zdjęć, a on jej. A mimo to czuła, że to coś więcej niż internetowa znajomość. Oboje są fanami Nialla, Nandos i One Direction. Dlatego zdecydowali się na spotkanie na koncercie, a potem na wyprawę do Nandos. A wszystko to dzisiejszego wieczoru, w dniu trzydziestego pierwszego maja.
- If I'm louder, would you see me? Would you lay down in my arms and rescue me. Cause we are the same, you save me, but when you leave it's gone again... - zaśpiewała solówkę "More Than This" z Niallem, jej ulubionym członkiem zespołu, dalej nawijając włosy.
     Urwała w pół ruchu i przyjrzała się bliżej wiadomości od N.
"Hej, Soph :) Bardzo Cię przepraszam, ale na koncercie się nie zobaczymy. To znaczy... Ty mnie chyba zobaczysz, a czy ja Ciebie... Nie wiem.
Prosiłbym Cię, żebyś po koncercie czekała w uliczce przy bocznym wyjściu po lewej stronie sceny. Tam się powinniśmy znaleźć.
N."


Szybko odpisała:
"N., co się stało? Boisz się tego spotkania? Za trzy godziny koncert, a Ty informujesz mnie dopiero teraz?
Dobrze, zaczekam przy wyjściu. Ale będę po koncercie. Mam bilet VIP, więc zostaję na podpisywaniu i zdjęciach. A Ty? W której części masz miejsce? Po czym poznam, że Ty to Ty?
Sophie"


Odpisał, gdy skończyła nawijanie włosów.
"Tak, boję się tego spotkania. Przede wszystkim tego, jak na mnie zareagujesz. Być może spodziewasz się jakiegoś przystojniaka, ale informuję: ja nim nie jestem.
Przeżyję to, że będę musiał na Ciebie zaczekać, ale... W sumie, to sam zostaję na podpisywaniu. Cóż... Poznasz mnie po aparacie na zęby lub czerwonej koszulce polo. A Ciebie po czym znajdę?
N."


"Będę miała warkocza, włosy blond. Różowo-zielona sukienka i do tego kremowa ramoneska.
N... Nurtuje mnie jedno pytanie. Dlaczego jeszcze nie znam Twojego imienia?
Sophie"


"Soph, moje imię jest dziwne, ale na pewno dzisiaj je poznasz. Mam nadzieję, że Cię nie zanudzę.
N."


     Nie odpisała. Bała się. Bo jeśli miną się w tłumie? Jeśli on okaże się jakimś starym dziadkiem? Westchnęła i zeszła na dół po sok pomarańczowy. Napiła się i zagapiła się w widok za oknem. Zobaczyła sąsiada parkującego na podjeździe. Zobaczyła Jake'a idącego chodnikiem w stronę jej domu, który jednak jak zawsze minie obojętnie. Jak zawsze.
     Jake był jej pierwszą, nieodwzajemnioną zresztą, miłością. A potem trafiła na casting dla modelek. Nie przyjęto jej, ponieważ była "za gruba". Ważyła wtedy mmiej niż sześćdziesiąt kilogramów.
     Przerzuciła się więc na taniec. Wreszcie została zauważona. Zaprzyjaźniła się z Danielle Peazer. Tańczyły w X Factorze, osobno i razem na różnych występach. Nigdy nie była jakoś specjalnie znana, ale jej to wystarczyło do szczęścia. No i w końcu pojawiły się oferty modelingu, więc korzystała i z tego.
     Odłożyła szklankę po napoju do zlewu i wróciła do pokoju. Wybrała numer i zadzwoniła do przyjaciółki.
- Dan, masz chwilkę? - zapytała.
- Teraz tak. Coś się stało? On w ogóle przyjdzie?
- Przyjdzie, przyjdzie... Ale poradź mi, jak się zachować?
- Bądź spokojna, a będzie dobrze.
- Wykorzystujesz to przy Liamie? - uśmiechnęła się do siebie. - Będziesz na koncercie?
- Będę po.
- Okej. To... na razie?
- Na razie. - rozłączyły się.

     Dotarła pod scenę, nim zegar wybił szóstą wieczór. Rozejrzała się dookoła. Same obce twarze. Zerknęła na scenę. Chłopcy jeszcze nie wyszli. Zamknęła oczy i usłyszała melodię.
- Hey girl, I'm waitin' on ya, I'm waitin' on ya. Come on and let me sneak you out. And have a celebration, a celebration. The musics up, the windows down. Yeah, we'll be doing what we do, just pretending that we're cool and we know it too. Yeah, we'll be doing what we do, just pretending that we're cool, so tonight...
- Cześć, Londyn! - zawołał Niall.
     Otworzyła wreszcie oczy. Spojrzała w stronę blondyna. Chłopak patrzył w jej stronę. Ale czy na pewno? Chłopcy zaczęli śpiewać ''Heart Attack".

     Koncert minął szybko. Zdecydowanie za szybko. Sophie próbowała utrwalić w pamięci każdą sekundę z tych prawie dwóch godzin. Gdy chłopcy zeszli już ostatecznie ze sceny, ruszyła w stronę tej części, w której miały być rozdawane autografy i robione zdjęcia. Minęła jakiegoś blondyna w czerwonej koszulce, ten jednak nie zwrócił na nią uwagi. Po drodze minął ją blondyn w czerwonej koszulce. Nie zwrócił na nią jednak uwagi.
     Odstała w kolejce blisko godzinę, nim przypadła jej kolej. Harry uśmiechnął się do niej promiennie.
- Jak masz na imię? - zapytał. - Wiesz, żebym mógł napisać przy dedykacji.
- Sophie. - odparła.
- Ładnie. - zauważył i zaczął pisać. Następnie podał kartę Niallowi. - Przejdź już do Liama.
     Podeszła tam, gdzie jej wskazano. Payne wyciągnął w jej stronę dłoń z kartą, gdy niespodziewanie jakiś blondyn zabrał pamiątkę, powiedział "przepraszam" i zaczął coś pisać. Liam spokojnie do niego podszedł i zabrał kartę, gdy tamten skończył. Oddał własność Sophie i zaprosił ją do wspólnego pamiątkowego zdjęcia. Obok dziewczyny ustawili się Niall i Louis. Wszyscy uśmiechnęli się do aparatu Sophie. Zdjęcie zostało zrobione. Chłopcy pożegnali dziewczynę i ta wyszła bocznymi drzwiami. Oparła się o ścianę.
     Spojrzała na zdjęcie w aparacie. Niall ją przytulał. Coś wspaniałego. Następnie przyjrzała się autografom.
"Miło Cię poznać, Sophie.
N."


"Żebyś zawsze była uśmiechnięta. I dalej słuchaj naszej muzyki xx.
Niall Horan"


     Zaskrzypiały drzwi. Spojrzała w tamtą stronę. Najpierw ukazały się białe sneakersy, potem szare spodnie z obniżonym krokiem i szary sweter, spod którego wystawała czerwona koszulka. Postać okazała się blondwłosym chłopakiem w okularach na nosie.
     W pierwszej chwili pomyślała, że to tamten chłopak, który coś napisał. Ale różnili się wzrostem. Tamten był dość niski, ten natomiast wysoki. Nie drgnęła, odwróciła tylko wzrok.
- Cześć. - zagadał, podchodząc bliżej. Jego głos brzmiał bardziej niż znajomo.
- Znamy się? - zapytała odwracając głowę. Z trudem powstrzymywała drżenie rąk.
- Może nie osobiście, ale tak. Znamy się. Sophie - spojrzała na niego. Zdjął okulary, a ona głośno wypuściła powietrze. - To ja jestem "N.", a tak naprawdę to Niall. Rozumiesz już, dlaczego nie podałem ci mojego imienia? - niepewnie przytaknęła. - Wtedy byś raczej mi nie uwierzyła. Bo jak tu nie połączyć Nandos, One Direction i mnie w jedno? Poza tym... Wielu ludzi chciałoby się pode mnie podszyć i tak dalej.
- Niall - nadal nie wierzyła w to, co co się stało. - To nie dzieje się naprawdę. - pokręciła głową.
- Chyba musisz uwierzyć, że tak jest. - uśmiechnął się i wyciągnął do niej rękę. - To jak, do Nandos?
     Poszli do Nandos. Po drodze rozmawiali. O wszystkim i o niczym. Sophie była w siódmym niebie, bo szła pod rękę z chłopakiem z marzeń, w które tak naprawdę nie wierzyła. Do dziś. Niall był w siódmym niebie, ponieważ wiedział, że się nie pomylił. Uważał, że dziewczyna obok niego to osoba idealna.
- Czym zajmujesz się na co dzień? - zapytał, gdy usiedli przy stoliku w Nandos.
- Tańczę, ewentualnie chodzę po wybiegu. - odparła.
- Nie mów, że tańczysz z Danielle Peazer. - mruknął zaskoczony.
- Tańczę. Nawet się z nią przyjaźnię. - parsknęli śmiechem. - Niall... Nie spodziewałam się, że będziesz taki... Inny, sympatyczny, wesoły.
- Bo taki jestem.
- Owszem, ale myślałam, że taki wizerunek kreujesz na potrzeby sławy czy coś... Nieważne.
- Mhm... - przytaknął. - Co zamawiasz?
- Kawę i spaghetti. A ty?
- Kawa i spaghetti. - wyszczerzył się i wstał. - Pójdę zamówić.
     Gdy zniknął, wyciągnęła telefon. Czekał na nią esemes od Danielle.
"I jak? Spotkałaś go? :P Kto to jest?
D. P. xx."


Wystukała odpowiedź:
"Jest... Fajnie. To takie dziwne, że aż nieprawdziwe...
Soph. xx."


"Muszę go kiedyś poznać. Jeśli coś z tego wyjdzie.
D. P. xx."


     Nie odpisała, bo wrócił blondyn. Uśmiechnęła się, gdy postawił przed nią talerz i kubek. Mimo godziny dziesiątej za pasem nie czuła się zmęczona. Niall czuł się tak samo.
- Spotkamy się jutro? - zapytał z nadzieją.
- Jeśli chcesz, to tak. - odparła po chwili namysłu. - Będzie mi miło.
- Mnie również.
     Zjedli i szybko wyszli, gdyż zamykano lokal. Niall odprowadził Sophie na stację metra. Odruchowo złapał ją za rękę. Nie wyrwała się, ścisnęła mocniej jego dużą i silną dłoń. Spojrzeli sobie w oczy.
- Naprawdę chcesz się ze mną jutro spotkać? - zapytała dziewczyna.
- Oczywiście. - pokazał jej szeroki uśmiech składający się z prawie prostych zębów i aparatu dentystycznego. - A nie uciekniesz mi?
- Nie. W razie czego znajdziesz mnie z pomocą Dan. Gdzie się umówimy?
- Tutaj przed południem... O jedenastej? - przytaknęła. - Dobrze. To do jutra?
- Do jutra.
     Ale nie puściła jego ręki. Nie spuściła z niego wzroku. Potrząsnęła głową i cofnęła dłoń. Ruszyła do wagonu metra, który właśnie zajechał.
- Nie spodziewałem się, że będziesz taka wspaniała. - mruknął Niall idąc w stronę wyjścia.
- Nie wiedziałam, że będziesz taki idealny. - szepnęła do siebie Sophie i usiadła na krześle w wagonie.


No, zakończenie do niczego mi wyszło. Reszta może być :) No i jak oceniacie spotkanie, Sophie i w ogóle wszystko? Hmm, mogłabym wspomnieć, że na pomysł, jak Niall i Sophie się spotkają, wpadła Marciak, ja tylko trochę przerobiłam ten pomysł. Dzięki wielkie, Marciak :)
Co dalej... Parę z Was zgodziło się na filmik. Nie wiem, kiedy powstanie, bo musi być na komputerze zainstalowana jakaś karta, której nie posiadam i inne takie, ale mam w planach taki filmik. Ale zadawajcie pytania, na które odpowiem xD Taa, głupia jestem, ale mi się trochę nudzi... :P
Co jeszcze... Piszcie na maila: something0more@gmail.com, jeśli chcecie. Piszcie o czym chcecie, możemy pogadać :))

I... Następny rozdział - 5 komentarzy
Wiem, że potraficie :)

Pa, do następnego :)

6 komentarze:

My life:) pisze...

Kurcze...Ale super Ci ten rozdział wyszedł :) Nie wyobrażam co czuła tą Sophie kiedy faktycznie okazało się, że "N." to Niall. Masakra. Tylko zastanawia mnie to jak ja wytrzymam przez te dwa tygodnie, gdy będę czekać na drugą część. How?
Okay :) Piszcie szybko komentarze :*

Fruśka.xoxo pisze...

Wspaniały! <3 Naprawdę. Normalnie rozpływam się... Oczywiście w pozytywnym sensie.:) Czekam z niecierpliwością na następny i mam nadzieję, że będzie tak samo fantastyczny.xx

Ja Kotecek pisze...

No niezłe rzeczy się dzieją ;3 Fajny rozdział jak najbardziej na + ;> Czekam na więcej. Wenyy ;D

paulla pisze...

bosko <3

Małgorzata Ochmańska pisze...

cuuudne :P
Powodzenia w pisaniu :D

margarett-world.blogspot.com

Marciak pisze...

Genialny :) I nie ma za co :) Polecam się na przyszłość ;) Niech im się ułoży <3

Prześlij komentarz

Proszę, zostaw szczery komentarz. Ja wiem, doskonale, że to, co piszę, nie jest dopracowane i zbyt ciekawe, ale to opowiadanie traktuję tylko i wyłącznie jako ćwiczenie. Dlatego proszę o wyrozumiałość :)
Pozdrawiam,
Julia :)