niedziela, 28 kwietnia 2013

XLV. part 3.

Cześć! No i jak wrażenia po poprzednich dwóch częściach? Mam nadzieję, że miłe. Ta część jednak powinna spodobać się Wam najbardziej. Niestety, Louis nie wyjdzie na scenę i nie wyzna, jak bardzo kocha Julię, jak chciała Fruśka.xoxo, ale podobna akcja będzie całkiem niedługo. :)
Dobra, czytajcie, a na dole czeka na Was reszta informacji. :))


- Uff, wreszcie cię dopadłem. - Louis pojawia się u mego boku. - Możemy pogadać?
- Jeśli tego chcesz... - kiwam głową.
     Chwyta moją dłoń i prowadzi w stronę stolika blisko baru. Siadamy na miękkich fotelach.
- Co słychać? - Julia, co się z tobą dzieje?! Twoje uczucia wyparowały czy co?
- Prawie dobrze. Życie się toczy. Ale... - urywa i patrzy na mnie niewidzącym spojrzeniem. - Nieważne. A ty? Widzę, że wiedzie ci się nieźle.
- Bywało lepiej. Dawniej, gdy byliśmy...
- Nie kończ, proszę. - przerywa mi.
     Smutno kiwam głową.
- To... o czym chciałeś pogadać? - pytam.
- Czy to było celowe? Ta cała piosenka, podziękowania? Chciałaś mnie dobić?
- Nie... Chciałam ci w ten sposób podziękować. Chociaż tyle jestem ci winna. - nerwowo strzelam palcami.
- Nie przejmuj się. Widać tak miało być. - jego słowa wskazują, że w końcu przyjął to wszystko do wiadomości. Jednak głos i sposób, w jaki to mówi, świadczą o czymś zupełnie innym. - Może jednak nie jesteśmy sobie pisani? A może nasze losy połączą się znów, ale za jakiś czas? Niczego nie możemy być pewni.
- W sumie, to chyba masz rację - stwierdzam. - Muszę chyba iść. - denerwuję się. - Znajdę cię później, dobrze?
     Wstaję i patrzę na Louisa. Ubrany w fioletowe spodnie, błękitną koszulę, granatową marynarkę i czarne buty ''lakierki'' wygląda... smutno. Smutno i przystojnie... Ech, ja to umiem zawodzić ludzi, nie ma co.
     Przechodzę obok niego, pochylam się i całuję Lou w policzek. Idę dalej, podczas gdy do oczu cisną się łzy złości na samą siebie.
- Julia, chodź no! - woła do mnie Katya. - Jesteś wredna, wiesz?
- Jak to? - spoglądam na nią tępo.
- Po co wysyłałaś do mnie Zayna?
- Ja go nie wysyłałam. - zaprzeczam. - Nic nie wiedziałam do wczorajszej rozmowy na Skype...
- Aha - mruczy uspokojona.
- A jak tam u ciebie? - zmieniam temat. - Zayn czy Valentin?
- Ja... Nie wiem. Jeszcze nie wiem.
- Rozumiem... - wzdycham.
- Ej, nie przejmuj się mną. Czy się mylę, czy dziś jest twój dzień? - przytula mnie. - Nieźle ci to wyszło.
- Oj tam... - uśmiecham się lekko. - To prawda, że jak Lolita Valentina leje parasolką z frędzlami, tak ty lałaś Zayna batonem? A te kaktusy?
- Aaa... To nic. - szczerzy się, aż parskam śmiechem. - Gorzej by było, gdybym zadzwoniła po Dmitrija i jego bandę...
- Ale?
- Ale ostatnio się nie dogaduję. Ze wszystkimi, z Valentinem też.
     Przytulam ją mocno. Jest dla mnie prawie jak starsza siostra. Dlatego to, co jest dla niej przykre, odczuwam i ja.
- Nie martw się, będzie dobrze. - szepczę. - Rozmawiałaś z Zaynem na ten temat?
- Jeszcze nie.
- No to na co czekasz? Leć. - popycham ją w stronę Zayna, który właśnie koło nas przechodzi.
     Samotnie krążę między gośćmi, wysłuchując zarówno pochwał, jak i krytyki. Co jakiś czas jestem zatrzymywana, by odpowiedzieć na parę pytać lub by zrobić zdjęcie.
     Gram pewną siebie dziewczynę, uśmiecham się, ale w głębi duszy chcę już zakończyć tę grę. Denerwuję się, bo nigdzie nie ma Louisa. Szukam go wszędzie, ale na próżno.
- Julia, sprzedałyśmy już osiem sztuk. - mówi pani Clark, gdy na nią wpadam.
- Super. - mówię beznamiętnie. Patrzę na wszystko pustym wzrokiem. Mam wrażenie, jakbym była robotem pozbawionym uczuć i emocji.
     Idę dalej, przeszukuję do końca ogród. Gdy to nie przynosi rezultatu, wracam do budynku. W kolejnych pomieszczeniach napotykam tylko pustkę. Zrezygnowana siadam na schodach prowadzących na piętro, do pokoi. Twarz chowam w dłoniach.
- Płaczesz? - pyta ktoś ze szczytu schodów.
     Nie podnoszę głowy, nie odwracam się, ale przytakuję.
- Przeze mnie? Nie warto.
     Tym razem odwracam głowę w stronę tego ''ktosia''.
- Przecież nic dla ciebie nie znaczę, czyż nie? -kontynuuje Louis. - Postawiłaś na nas krzyżyk. A ja? Co ja mam powiedzieć? - podnosi głos. - Że się zawiodłem? To mało powiedziane. Bo ja cię wciąż kocham! Co z tego, że ty chcesz przyjaźni, kiedy dla mnie to o wiele za mało? Co się stało z tamtą uroczą Julią, którą poznałem? Kto ją podmienił? Czy nie widzisz, że boli mnie serce? W każdej chwili, gdy jestem przy tobie, modlę się, żebyś zmieniła zdanie.
- Louis, ja...
     Wstaję i, chwiejnym z emocji krokiem, wspinam się do niego.
- Nie tłumacz się, to nic nie da. Wiem, że chciałaś dobrze, ale, jak widać, coś nie wyszło.
     Siadam koło Louisa. W tej chwili chłopak wyciąga zza pleców butelkę. Pociąga z gwinta duży łyk, krzywiąc przy tym twarz w grymasie.
- Czemu pijesz? - pytam.
- A czemu pytasz?
- Proszę, nie rób tego. Nie niszcz się.
- Nagle cię obchodzę? - pyta zimno.
- Cały czas...
- I mam ci uwierzyć? - znów pije.
     Wykorzystuję okazję i przytulam go. Zachowuję się jak małe dziecko, które nie wie, czego chce, ale czuję, że oboje tego potrzebujemy.
- Ale... - Louis urywa.
     Obejmuje mnie mocno. Siedzimy tak przez jakiś czas, aż się reflektuję:
- Louis, chodź do mnie. Co tu będziemy tak siedzieć? - opieram głowę o jego ramię.
- A goście?
- A goście przeżyją. Mam coś ważniejszego do zrobienia - muszę z tobą pogadać. - podnoszę się z miejsca.
     Ciągnę go za rękę, aż i on wstanie. Idziemy do mojego pokoju. Piszę jeszcze esemesa do pani Clark z prośbą, by mnie zastąpiła i zajmuję się niezbyt trzeźwym Louisem. Rozmawiamy ze sobą całkiem długo.
- Spać mi się chce. - mruczy Louis.
- To idź spać na moim łóżku.
- A ty?
- Ja przeżyję. To ty piłeś.
- Co to to nie. - zaprzecza. - Też musisz się wyspać.
- To co proponujesz?
- Śpimy razem? - czy mi się wydaje, czy powiedział to z nadzieją?
- Eee...
     Koniec końców, z racji tego, że w pokoju nie ma żadnej kanapy czy foteli (jeśli nie liczyć małej pufy), idę spać w jednym łóżku z Louisem. Zasypiamy na odległych końcach mebla. Nim odlecę do krainy snów, przez głowę przemyka mi jeszcze pewna myśl... Może jeszcze będzie dobrze.


No... Mi się strasznie podoba takie zakończenie rozdziału :) Tym bardziej, że wiem, co będzie dalej. :P A Wy jak oceniacie? Co jeszcze... Mam parę pytań:
1. Chcecie epilog podzielony na dwie części??
2. Co Wy na to, żeby zrobić notkę albo podstronę z najwspanialszymi komentarzami od Was? :)
3. Jakie bonusowe notki (i o czym) chciałybyście w trakcie przerwy między częściami?
4. O czym chciałybyście więcej przeczytać w drugiej części lub jakie akcje mogłyby się wydarzyć?

To tyle z pytań. I wiecie... Strasznie dziękuję za to, że jesteście, czytacie i komentujecie. Może wczoraj były tylko cztery komentarze, ale powaliliście mnie liczbą wyświetleń - 159!! Trochę brakuje do rekordu, ale to nieważne :) Ważne, że ja mam Was. (A Wy mnie, co nie? :P). Dobra, już nie smęcę. Ale pamiętajcie: 5 komentarzy = następny rozdział! 
A!, jakbyście chciały się czegoś dowiedzieć, o coś zapytać czy co tam wpadnie Wam do głowy, to piszcie na maila podanego na dole.

No, to do następnego :*
Julia Avis - something0more@gmail.com

Edytowane 28.04.2013 o godzinie 15.54, bo... Mam taką fajną historyjkę :)

Bo wiecie, śniło mi się, że jadę autobusem i jest mega ścisk. Stoję z przodu, za mną jakaś banda, no i okazuje się, że wszyscy gadają po angielsku. Odwracam się i widzę chłopaków, ale bez Louisa. I kierowca pyta się Nialla, czemu ma okulary przeciwsłoneczne, bo słońca nie ma. Ten coś mamrocze, a ja, po polsku, mówię "Bo chciał wyglądać bardziej modnie". Chłopcy parskają śmiechem, gdy słyszą mój głos, a Liam, który stoi po mojej lewej stronie, pyta, co powiedziałam. Więc przetłumaczyłam, a on stwierdził, że musi dać mi swój numer telefonu, który daje tylko bardzo fajnym osobom. I ja się tu tym jaram, przychodzi Louis i... Sen się urywa. A już się tak cieszyłam, że będę miała numer telefonu któregoś z nich... -,-

6 komentarze:

My life:) pisze...

Jezu... Jakie tajemnicze zakończenie. Chce mi się płakać, że to już koniec pierwszej części :' Ale grunt, że będzie następna.
A co do końcówki rozdziału to jest boska, fantastyczna, no nie do opisania :*
A teraz epilog... Kurcze. No tak muszę pamiętać, by coś napisać :)
Szczerze? To nie wyobrażam sobie tych ostatnich miesięcy, bez twojego opowiadania. Tak mnie wciągnęłaś, że jakby jestem uzależniona od czytania Towjej cudnej twórczości. Dziękuje ci za to :)
A i odpowiem na pytania:
1. Hmm... Trudne pytanie. Może być :) Jak chcesz to tak :)
2. Ciekawy pomysł :) Fajnie by było :D
3. Miałam się nad tym zastanowić i oczywiście zapomniałam.... Co się ze mną ostatnio dzieje? Skleroza... Ale jak coś to napisze :) Aaa... Mogłabys zrobić zapowiedź drugiej części, ale wiesz, abyśmy się za dużo nie dowiedzieli :*
4. Naprawdę nie wiem. Sorki, ale takie typy pytań nie są dla mnie. Zresztą stawiam na Twoją wyobraźnie i na to co wymyśli Twoja główka :)
Tyle ode mnie ^^ Czekam na epilog :)

Fruśka.xoxo pisze...

Rany... No ja się pobeczę zaraz.:c Jak ty tak możesz mnie krzywdzić?xd
Ale dobra, mniejsza o to... Fajnie by było mieć numer któregoś z chłopców. To by było.. niesamowite. Nie! To mało powiedziane.:D
A co do rozdział€ to normalnie nie wiem co napisać. Ja po prostu kocham to opowiadanie, ciebie i wszystko co z tym blogiem związane.
1. Epilog dodaj w jednej części. Jeśli mam płakać to raz, a porządnie!
2. Zrób, zrób. Mam nadzieję, że się tam znajdę. Hahahaha.xd
3. Notka o tobie. Wiesz jakieś ciekawostki, ewentualnie zdjęcie.:D xx
4. No nie wiem... Katya i Zayn together? Fajnie by było. Może... Nie wiem. Nie mam pojęcia, ale to w końcu twoje opowiadanie i zrobisz co zechcesz.
No to teraz czekam na epilog i mam nadzieję, że jednak nie będzie tak źle. Ech... Nie wiem co napisać. Bo szkoda mi, że już się kończy. No ale dzięki Bogu będzie druga część. To mnie jakoś uszczęśliwia. Mam nadzieję, że będzie równie dobra jak ta. No to teraz pozdrawiam i czekam na epilog (wiem, już to mówiłam...).:) xx

Marciak pisze...

Jakie wyznanie Louisa <3 Prawie się popłakałam. Nie mamdostępu do komputera więc nie napiszę Ci tych wszystkich odpowiedzi na pytania;( Ale postaram się to zrobic jak najszybciej;3

Sophie96 pisze...

Świetny rozdział. Czekam nn.Odpowiedzi na pytania:
1.Nie, wole mieć w jednej części.
2.Super pomysł.
3.Nie wiem.
4.Według mnie w drugiej części powinno być więcej Zayna i Katyi i może by wrócili do siebie?
Fajnie by było gdyby Lou i Julia byli znowu ze sobą. Zapraszam do mnie:
real-life-sophie.blogspot.com

alisononedirection.blogspot.com

elisabethmonroe1995.blogspot.com

Sophie96 pisze...

P.S.
Fajne masz sny :)

Onedirection pisze...

Świetne, zakończenie. Były takie momenty, że śmiałam się z sytuacji (nie teraz, w wcześniejszych rozdziałach). Gdyby nie Bravo girl nie znalazłabym twojego bloga.
Uwielbiam twoje opowiadanie :)

Prześlij komentarz

Proszę, zostaw szczery komentarz. Ja wiem, doskonale, że to, co piszę, nie jest dopracowane i zbyt ciekawe, ale to opowiadanie traktuję tylko i wyłącznie jako ćwiczenie. Dlatego proszę o wyrozumiałość :)
Pozdrawiam,
Julia :)