piątek, 26 kwietnia 2013

XLV. part 1.

Hey! Hi! Hello! Tsa, coś często dodaję te rozdziały. Rozpieszczam Was... :P Dobra, przechodząc do rzeczy... Mam dla Was rozdział, z którego miałam zrobić dwa osobne, ale po dłuższym namyśle stwierdziłam, że to nie miałoby sensu. Dlatego podzieliłam ów rozdział na trzy części, które zamierzam dodawać codziennie przez ten weekend. Tak więc, jeśli będą wymagane cztery komentarze, następna część powinna ukazać się jutro, znów przed północą. Tsa... To wyjaśniłam. No więc podzieliłam to na bardzo różne, zaskakujące części.
A teraz czytajcie!!!


     Siedzę w wynajętym pokoju w Gala del London i maluję paznokcie. Słucham radia. Odkładam buteleczkę jasnożółtego lakieru i czekam, aż paznokcie wyschną.
- Dzień dobry, mamy naprawdę słoneczną sobotę, a taka pogoda trafia się nam rzadko. - przemawia radiowa dziennikarka, Eloise Tyler. - To całkiem dobry dzień na imprezę, co od dawna przeczuwała Carlicten Orcoto, szykując na dziś swój debiutancki pokaz mody, który odbędzie się w Gala del London. Co ciekawe, prawie nikt nie zna tożsamości Carlicten Orcoto. Zaszczytu tego, jakim jest poznanie i współpraca z Carlicten, dostąpiła Allyson Clark, sponsor i organizator wydarzenia, oraz dziewczyna znana jako Julia Avis i jest ona narzeczoną Louisa Tomlinsona z boybandu One Direction. A co się tyczy tego zespołu - wiemy, że mają się pojawić na pokazie. Jeśli wy również chcecie tam być, piszcie na maila swoje ciekawe przygody z modą i znanymi ludźmi. Do zgarnięcia jest pięć podwójnych wejściówek. Teraz "Sacrifice" Eltona Johna, a następnie informacje ze świata sław.
      Myślę nad dzisiejszym wieczorem., który dopiero ma nadejść. Czy ciuchy się przyjmą? Zresztą, to teraz nieważne... Bo jak zareaguje Louis na fakt, że to ja jestem Carlicten? W ogóle to wszystko... Nie powiem, boję się. Mam wątpliwości co do swojego ewentualnego sukcesu. Zaczynam podejrzewać, że to będzie niewypał. Ale mam też w pamięci i na uwadze słowa pewnej osoby: "Ludzie mądrzy i osiągający sukces nie wierzą w swoje możliwości. Nie są pewni tego, czy zrobili coś dobrze, gdy jest bardzo dobrze. Myślą wtedy, że mogli zrobić to lepiej, a nie zauważają, że jest dobrze."
      Zamyślona patrzę na fioletowe ściany, ciemne meble, paznokcie pomalowane na cytrynowo i beżową pufę, na której spoczywają moje stopy.
- Witam po przerwie. Mam dla was świeże newsy. Czy wiecie, jak wypoczywa One Direction w przerwie w trasie? Otóż Zayn Malik i Liam Payne przebywają obecnie w Rosji. Czyżby odwiedzali byłą dziewczynę pana Malika?
     Po pierwsze, to oni już wrócili z Rosji.
- Natomiast Louis Tomlinson widywany jest albo samotnie, albo w towarzystwie kolegów z zespołu, albo z siostrami, które przyjechały do Londynu na wakacje. Czyżby to oznaczało kryzys w związku Louisa i Julii, niezbyt urodziwej Polki? Miejmy nadzieję, że to tylko stan przejściowy, bo ich rozstanie to rzecz niemożliwa.
     Po drugie - to prawda, nasze rozstanie wydaje się niemożliwe...
     Zmieniam stację i zerkam na biały zegarek na przegubie mojej lewej ręki.
- Już po czwartej... - mówię do siebie. - Wypadałoby się zbierać.
     Poprawiam białą sukienkę, tą, którą miałam na zakończeniu roku szkolnego. Zakładam czarne balerinki i zaplatam włosy w warkocza, ostatnio moją ulubioną fryzurę.
     Wychodzę z pokoju i przemierzam pusty korytarz w poszukiwaniu schodów. Na dole, w recepcji, kręci się parę mało znanych i w ogóle nieznanych ludzi. Idę w stronę sali balowej, by zobaczyć przygotowania do wieczoru.

- Dobry wieczór. Nazywam się Eloise Tyler i jestem z Radio Centre. Zostałam z moją ekipą zaproszona na pokaz Carlicten Orcoto. - mówi średniego wzrostu szatynka.
- Już sprawdzę... - odpowiadam.
     Spoglądam na klipser, który trzymam w dłoniach. Jest...
- Trzeci rząd po lewo, miejsca od ósmego do jedenastego.
- Dziękuję, Julio. - uśmiecha się. - Czy Louis będzie?
- Tak, takie są plany. - odpowiadam i odhaczam przybyłych.
     Pół godziny temu wybiła siódma. Zajmuję się odfajkowywaniem gości na liście. Pojawili się już prawie wszyscy, prócz One Direction i Katyi.
- Julia, idź się przygotuj. Ja zajmę się ostatnimi gośćmi. - proponuje Jake.
- Nie, zostanę. Czekam na Louisa i resztę.
- Idź. - prosi. - To twój dzień, ale nie musisz robić wszystkiego sama.
- No... Dobrze. Ale pilnuj, żeby nie weszli za kulisy.
     Idę do pokoju i zakładam przygotowaną na dziś sukienkę z krótkim rękawem. Biała, doszywana do gorsetu góra koszuli z postawionym czarnym kołnierzykiem obszyta jest pozłacanymi dżetami do połowy rękawków. Szary gorset ma czarne wstawki na biodrach. Na brzegach boków czarnej, rozkloszowanej spódnicy przyszyte są posrebrzane dżety.
     Poprawiam włosy, maluję usta błyszczykiem i zakładam czarne buty na lekkim obcasie. Tak wyszykowana mogę iść. Zabieram jednak jeszcze z szafy futerał oraz statyw i dopiero wychodzę. Bo będę oryginalna. Ostatnimi czasy strasznie zaniedbałam granie, ale na początku czerwca postanowiłam to zmienić i gram teraz regularnie na waltorni. A na dziś przygotowałam ciekawy, moim zdaniem, repertuar.


Nom... Wiem, nie mogłam się wprost powstrzymać przed opisem sukienki. Taka moja wada. Na szczęście darowałam Wam opisy makijażu i innych pierdół :) Hymm... Dobrze się dzisiaj czuję, bo ominęła mnie druga matma (samo zło! xD) i wf... Why? Bo miałam wizyty u lekarzy. Taa, ale się cieszę, bo zwłaszcza wizyta u psychologa bardzo mi pomogła. Tak, chodzę do psychologa i tego nie ukrywam, mhm... No, i zapisałam się do okulisty. Niby tylko na kontrolę, ale coś czuję, że bez wymiany szkieł na mocniejsze się nie obejdzie. Zaczynam ślepnąć...
Dobra, przepraszam, kończę te smęty. Teraz mam coś ważnego do zakomunikowania.
Otóż w komentarzach pod poprzednim rozdziałem pisałyście, że nie chcecie, żeby Julia wyjeżdżała. No cóż, niestety, nie mogę nic na to poradzić, ale Julia zniknie. Dosłownie. Czekajcie do weekendu majowego, to dowiecie się, o co chodzi. A w następnych częściach: pokaz mody, rozmowa z Katyą, Louisem i przemyślenia Julii. 
Rany, nie wierzę, że oto ostatni rozdział. Niby podzielony na trzy, ale to wciąż jedno. Te pięć miesięcy, które upłynęło w środę, minęło strasznie szybko. A Wy jesteście ze mną, komentujecie i tak dalej... Dziękuję :***
Jeszcze coś jeszcze chciałam... Tak, wyrażajcie w komentarzach szczere, powtarzam: SZCZERE opinie. Jutro dam nexta, ale muszą być 4 komentarze! Da radę?

No, to BYE :*
something0more@gmail.com

4 komentarze:

My life:) pisze...

Mam parę rzeczy...
Zaczynam czytać- Julia maluje paznokcie. Hehe... Ja chwilę przed to robiłam.
"Ludzie mądrzy i osiągający sukces nie wierzą w swoje możliwości. Nie są pewni tego, czy zrobili coś dobrze, gdy jest bardzo dobrze. Myślą wtedy, że mogli zrobić to lepiej, a nie zauważają, że jest dobrze."- To było genialne. Kurde, fajnie, że prztoczyłaś ten tekst. Taka jest prawda. Nawet trochę to wiem z własnego doświadczenia.
Ciekawi mnie jak skończy się ten cały pokaz. I to co mówiłaś o zakończeniu.
Sprawa numer trzy- Bosz... To już ostatni? Jestem tym tak podjarana. I już pięć miesięcy? Wiesz co? Chce Ci pogratulować, bo nie wszystkim udaje się dokonczyć pierwsza cześć opowiadania i mam nadzieję, że następna będzie tak samo fantastyczna jak ta, albo jeszcze lepsza :) Okay :) Mam ci jeszcze coś do powiedzenia, ale to już później :D
Czekam na następną część tego ostatniego :( rozdziału pierwszej części :*

Unbroken Girl pisze...

Zarąbisty :) u mnie też nowy:
http://the-story-about-one-direction.blogspot.com/

liczę na twój komentarz!

Fruśka.xoxo pisze...

Wspominałam, że cie kocham? :D Czekam na następny bejb! No i trochę smutno, że Julka zniknie. No, ale... Ech. Nie ważne. Dawaj szybciutko następny! ;*

Marciak pisze...

Julka wyjeżdża... :( szkoda, to już ostatnie rozdziały... :( Ale tak poza tym rozdział bardzo dobry;) Gratuluję Ci tych wszystkich rozdziałów, ale przede wszystkim cierpliwości do pisania ;3 z niecierpliwością czekam na następny rozdziały ;3

Prześlij komentarz

Proszę, zostaw szczery komentarz. Ja wiem, doskonale, że to, co piszę, nie jest dopracowane i zbyt ciekawe, ale to opowiadanie traktuję tylko i wyłącznie jako ćwiczenie. Dlatego proszę o wyrozumiałość :)
Pozdrawiam,
Julia :)