niedziela, 6 stycznia 2013

Imagin z Hazzą ;)

  No więc mówię wam: cześć ;) Teraz dodaję imagina, a rozdział będzie, jeśli uda mi się później zgonić braciszka, wieczorem... A teraz zapraszam do czytania i oceniania ;)

Bohaterowie:
[T.I.] - Twoje Imię (czyli Ty)
H. -Harry
[I.T.W.] - Imię Twojej Współlokatorki

--------- Twoimi oczami ---------

    Brr... Znowu zaspałam. Zabiję [I.T.W.]. Znowu wyłączyła mi budzik. Jak ja mam w takiej sytuacji zdążyć do pracy? A tam przed otwarciem trzeba jeszcze nakarmić zwierzaki... 
    Niechętnie zwlokłam się z łóżka i podeszłam do szafy. I pojawił się odwieczny problem: co założyć? Dla ułatwienia spojrzałam w stronę okna. Deszcz. A więc dżinsy, koszulka w paski i bluza. Zjadłam w biegu kanapkę i wybiegłam z mieszkania, zapinając po drodze kurtkę. 
    Sklep otworzyłam z półgodzinnym opóźnieniem. Już po chwili lokal tętnił życiem, co dla mnie oznaczało kolejny monotonny dzień. Podaj, pomóż, przynieś, obsłuż, sprzątnij... 
     I nagle otworzyły się drzwi, w moją stronę przyleciał podmuch wiatru niosący za sobą zapach powalających męskich perfum. Ich właściciel musiał być równie powalający. I rzeczywiście. Gdy go ujrzałam, zdało mi się, że to sam Apollo zstąpił z Olimpu. Wysoki szatyn z kręconymi włosami, twarz delikatna, jakby anielska. W dłoniach trzymał rudego kociaka. Podszedł do mnie, a ja zatonęłam w jego szmaragdowych oczkach okolonych gęstą siecią rzęs.
H.- Dzień dobry. Chciałem kupić coś dla tego kiciusia. - powiedział z seksowną chrypką.
T.I.- Dzień dobry, mam na imię [T.I.]. Co konkretnie chce pan kupić? - musiałam wywiązywać się z obowiązków. Ale jak tego dokonać, kiedy on do mnie mówił? Poza tym... Ja go skądś znam... Ale skąd?
H.- A czego mu potrzeba? Bo ja go znalazłem przed chwilą...
T.I.- Już czegoś poszukamy. Proszę za mną...

*trochę później*

      Z żalem wyglądałam przez okno i odprowadzałam wzrokiem tego sympatycznego, choć trochę nieogarniętego chłopaka. Rany, ja się chyba zakochałam...
T.I.- Ciociu, mogę dziś wcześniej wyjść? Dziwnie się czuję... - zapytałam, gdy tylko ciotka weszła do sklepu, którego jest właścicielką. Dorabiam tutaj przez większość wakacji od paru lat.
     Ciocia zgodziła się od razu. Porwałam swoje rzeczy i wybiegłam... 

-------- Paczadłami Hazzy --------

     Nawet się nie przedstawiłem, o ja głupi! Dobrze chociaż, że zdążyłem nabazgrać swój numer na odwrocie paragonu i wsunąć do kieszeni jej bluzy... I wreszcie poznałem jej imię... A dzień miał przecież wyglądać inaczej...

*wcześniej*

     Szedłem zamyślony przez miasto i zastanawiałem się nad słowami Louisa. ''Harry, z tobą dzieje się coś dziwnego. Rozkojarzony, zamyślony, niecierpliwy... I codziennie zmuszasz mnie do wracania z prób koło tamtego sklepu... Zagadaj do niej...'' No właśnie. Jestem zakochany. W dziewczynie, którą widziałem zaledwie parę razy. Ale zagadać do niej? Owszem, mógłbym śpiewać dla milionów ludzi, ale zagadać? To nie dla mnie. Bałem się.
     Nagle zmaterializował się przede mną rudy kot, o jakim zawsze marzyłem. Kot na coś czekał. I się doczekał... Zahaczyłem o niego i wywinąłem orła. Gdy uniosłem głowę, moim oczom ukazała się witryna sklepu zoologicznego, w którym pracowała Ona. To znak. Wziąłem futrzaka na ręce i pchnąłem drzwi sklepu...

*parę tygodni później*

H.- Louis! - wrzasnąłem. - Gdzie Tom? - tak nazwałem kota, choć Lou wolał Marchewę ku czci jego ulubionemu warzywu. 
Lo. - Nie wiem, nie widziałem go od wczoraj, jak wróciliśmy z próby.
H. - Kurczę, chyba zaginął... - byłem przerażony, przywiązałem się do tego pociesznego stworzenia, które rozbawiało nas ciągle swoim denerwowaniem Zayna i niszczeniem jego fryzury.
     Zdecydowałem, że pójdę do jej sklepu. Przez ostatnie tygodnie widywaliśmy się dość często, bo kot ciągle czegoś potrzebował. I przede wszystkim rozmawialiśmy...
H.- [T.I.], nie widziałaś Toma? - pokręciła głową. - Zaginął...
T.I.- Nie martw się, może jest teraz w schronisku, Grajku? - nienawidziłem tego przezwiska. - Za godzinę kończę. Jeśli będę mogła, to go poszukam...
     Mruknąłem słowa podziękowania i wybiegłem.

-------- Ty -------

     Zmieniłam się z Jessie, drugą pracowniczką, i ruszyłam do siebie. Bez życia weszłam do mieszkania, potem skierowałam się do swojego pokoju. Już miałam się rzucić na łóżko, gdy spostrzegłam na nim rudą kulkę futra. I przypomniałam sobie o Harry'm. Spróbowałam go złapać, ale on uciekał w stronę drzwi. To Tom, byłam tego pewna. Wybiegł przez uchylone drzwi, a ja za nim. Goniłam go i goniłam, ale on zawsze wymykał się z moich rąk.
T.I.- Tom! - znowu go zawołałam. Pościg trwał już dobrą godzinę.
      Wtem na kogoś upadłam, a moje usta złączyły się z ustami tego kogoś. Nie chciałam przerywać. Wtedy kocur dał o sobie znać ostrym drapnięciem mnie w policzek.
H.- Jak mnie znalazłaś? No i kota?
T.I.- To Tom mnie znalazł. I zaprowadził do ciebie...
H.- [T.I.], już dawno chciałem ci to powiedzieć, ale nie miałem odwagi... Tom... Tom pomógł.... [T.I.], kocham cię, ale wstyd mi, że kot załatwił to za nas...
T.I.- Nie gadaj tyle... Ja też cię kocham... Grajku... - i pocałunek...

__________________________________________________________________________________
____________________________________________________
____________________________

Hahaha, nie no, tego imagina pisałam po nocy, a wtedy mam zajebiście debilne pomysły xD Ale jeżeli wam się spodobało, to komentujcie. A jeśli chcecie więcej, to piszcie propozycje, które mają zawierać: o czym tak mniej więcej, z którym chłopakiem... No więc dziękuję za uwagę, do następnej notki, w której bd siedemnastka xD 

4 komentarze:

Hope . ♥ pisze...

genialneeeeee. <33
aww . "Apollo zstąpił z Olimpu" Dobre, dobre. Czekam na rozdział, a imagin też możesz dodać . ^ ^

Ola Gatz pisze...

Fajnee ;** Czekam na rozdział ;pp

Agnes May pisze...

Hej! Zgłosiłaś się na szczerych i sprawiedliwych do oceny, ale nie podałaś kontaktu, który teoretycznie jest wymagany. Te najważniejsze elementy są, więc dopisuję cię do kolejki, ale proszę, żebyś pod zgłoszeniem dopisała nr. gadu albo e-mail. Są sytuacje, w których trzeba się z autorem skontaktować, a przecież nie chcesz, żebym ci spamowała w komentarzach na blogu, tak jak robię to teraz. ;)

Lou Baby pisze...

Awww. Jakie slodkie *.* hahah, 'Grajek' :D Swietne!
-@andzelikaab

www.directionersimaginy69.blogspot.com

Prześlij komentarz

Proszę, zostaw szczery komentarz. Ja wiem, doskonale, że to, co piszę, nie jest dopracowane i zbyt ciekawe, ale to opowiadanie traktuję tylko i wyłącznie jako ćwiczenie. Dlatego proszę o wyrozumiałość :)
Pozdrawiam,
Julia :)