poniedziałek, 31 grudnia 2012

Rozdział XIII.

    Nastał wtorek, znalazłam już szkołę, teraz się pakuję. Mam spędzić ponad pół roku w Poznaniu w szkole plastycznej, kierunek: projektowanie. Będę mieszkać u kuzynki studentki. Najgorzej było namówić rodziców, ale chyba zrozumieli, że nie ma innego wyboru.
    Ogarniam pokój wzrokiem, wycieram wierzchem dłoni kilka łez smutku, które staczały się po policzku, zbieram walizki (5 wielkich sztuk) i ruszam na dół.
- Daj, wezmę. - mówi tata, gdy jestem już w korytarzu i wyręcza mnie w chowaniu bagaży do auta.
     Wsiadamy wszyscy i jedziemy na lotnisko. Ustawiam się w kolejce do odprawy, a rodzice zajmują się walizkami. Została ze mną Zuza i godzina do odlotu.
- Ej, Julka - ciągnie mnie za rękaw bluzy młoda. - Ty, to nie... One Direction! - szepcze podekscytowana do mojego ucha.
      Faktycznie, to oni. Idą w towarzystwie Katii. Podchodzą do nas.
- Taa, Zuza, to oni, ale nie masz się czym podniecać, to przez nich jadę do Polski. - odpowiadam jej smutno.
- Cz-cześć. - mówi speszony Harry.
- Chcieliśmy cię pożegnać... - dodaje Louis.
- Widzę... Ale wy naprawdę dziwni jesteście. Czy ja umieram albo co? - kręcą głowami. - No właśnie. Dajcie spokój, co? Za mniej niż rok będę z powrotem.
- Ale to mnóstwo czasu, będzie smutno, nie będzie tak samo, no i w ogóle... - mówi smutno Lou.
- Wiem. Ale dlatego założyłam bloga, na którym będę was o wszystkim informować, co u mnie, jak mi życie leci... Poza tym są jeszcze maile, ewentualnie komentarze pod wpisami... - dostrzegam paparazzi. - Nie wiem, czy to ma jakieś znaczenie, ale dziennikarze za wami...
- Nam nic nie zrobią, gorzej z wami. - mówi Zayn.
- Kurde, a co oni nam mogą zrobić? Nie wiedzą, kim jesteśmy, mają tylko zdjęcia. Niech się odpieprzą. - odpowiada Katya. I tu muszę przyznać jej rację.
      Przytulam każdego po kolei, żegnam się wylewnie, jak nie ja. No bo nigdy wcześniej nie dałabym chłopakowi, żadnemu!, na pożegnanie buziaka w policzek... Gdy dochodzę do przyjaciółki, coś mnie dziwi.
- Ej, co się stało? Czemu płaczesz? Przecież wrócę.
- Wiem... Ale Seba też wraca do Polski. - łka.
- Och, rozumiem... - przytulam ją mocniej. - Muszę już iść.
       Ruszam do kolejki.
- A adres bloga? - woła za mną Liam.
- Wyślę esemesem! Tak będzie najlepiej.
- Cześć! - woła cała szóstka.
       Przytulam jeszcze rodzinkę, przechodzę kontrolę i wchodzę na pokład samolotu. Zajmuję swoje miejsce i wyciągam jakieś czytadła, ale zanim się za nie zabieram, wystukuję esemesa z adresem do Katii. W końcu usypiam, a gazety przesuwają się po podłodze...

**** po przylocie ****

   Budzę się już po wylądowaniu. Zbieram torbę, podnoszę gazety i je chowam, po czym ruszam za innymi do wyjścia.
    Godzinę zajmuje mi odbiór walizek. Wyjeżdżają osobno co -naście minut, ale w końcu mam wszystkie. Ruszam z nimi samotnie przez pustą w tej chwili halę przylotów. Na zewnątrz jest postój taksówek. Wybieram największą, ze względu na bagaże.
- Gdzie panią zawieźć? - pyta kierowca po upchnięciu moich klamotów.
- Na dworzec. Ale ten pociągowy.
- Skąd pani wraca? Jeśli można wiedzieć... Bo mówi pani z akcentem, ale przede wszystkim skądś panią kojarzę. - pyta facet, młody, chyba niewiele po dwudziestce.
- Wracam z Anglii... Ale skąd miałby mnie pan kojarzyć?
     Podaje mi czasopismo i rusza przez zakorkowaną Warszawę. Na pierwszej stronie jest coś o chłopakach. Tytuł: "Nowe szczęścia chłopców?". Zaciekawiona zerkam na artykuł. Są tam zdjęcia Katii i Zayna pod jej internatem, moje i Zayna w kawiarni, moje i chłopaków w kinie, pod moim domem, grupowe z soboty w tamtej knajpce...

   Od ponad tygodnia można było spotkać naszych chłopców w towarzystwie dwóch tajemniczych dziewczyn. Jak widać, dobrze się razem bawią. Jednak pewne pytania cisną się nam na usta: Kim one są? Czy któraś jest dziewczyną Zayna, jego nową miłością? A może któraś z nich jest pocieszeniem dla Louisa, który, jak dowiedzieliśmy się z zaufanego źródła, rozstał się z Eleanor? (...)
   Na razie wiemy tylko, że znają się ze szkoły (...) Tymczasem czekajmy na rozwój wypadków i życzmy im szczęścia. (...)

      Wycieram łzy i podnoszę głowę. Jesteśmy na miejscu.
- To była pani, prawda? Ty jesteś jedną z nich? - kręcę głową. - To kim? - wychodzimy z auta.
- Przyjaciółką.
- A mi się wydaje, że nie tylko... Dlaczego wyjechałaś? - wyciąga bagaże.
- Nieważne... - odpowiadam smutno, ale po chwili zmieniam zdanie. - Musiałam wyjechać, żeby to wszystko na spokojnie przemyśleć... Ile płacę?
- Dwadzieścia złotych. - podaję mu banknot. - Mam na imię Łukasz, a ty?
- J-Julia... Ale po co to?
- Ile masz lat? Ja dwadzieścia dwa.
- A po co to panu?! Bardzo mi przykro, ale nie zadaję się z nachalami... - wymijam go i kieruję się do okienka, by kupić bilet. - Do widzenia!
- Przepraszam. Ale jakby co, to dzwoń. - wyciąga w moją stronę dłoń, a w niej wizytówka.
       Nie słucham go i ignoruję. Kupuję bilet, biorę bagaże i ruszam na peron. Koleś daje spokój. Według rozkładu pociąg powinien być za 10 minut... Ale przyjechał dodatkowe 10 minut później. No tak, nie ma to jak punktualność PKP.
       Znajduję wolny przedział, rozkładam się i wyciągam laptopa z torby.  Wchodzę na bloga i zaczynam pisać...

   Cześć wam! Właśnie wsiadłam do pociągu. W samolocie spałam ;) Prawie godzinę czekałam na bagaże. I jeszcze taksówkarz. Okropny! Pokazał mi gazetę, w której są nasze zdjęcia i snują domysły... Ale to szczegół. Za parę godzin będę na miejscu. 
Julia ;*

       Publikuję i zaglądam na Fejsa. Eee... jest mnóstwo zaproszeń od nieznanych osób. I mnóstwo komentarzy. Ale pierwsze pytanie: Skąd wiedzą, jak się nazywam???

   ''Daj spokój chłopcom!!!''
''Niech mają normalne dziewczyny,
nie wieloryby!''
''Wierzę w was! Nie poddawaj
się! Każdy ma prawo do miłości.''

''Jesteś moją idolką. Nie wierzyłam,
że chłopakowi może podobać 
się dziewczyna, która nie jest anorektyczką.Dopiero, 
gdy zobaczyłam wasze zdjęcia, uwierzyłam. Dziękuję ;*''


     Takich komentarzy jest mnóstwo. Na Twitterze całkiem podobnie... Nie, chyba skasuję konta... W końcu wyłączam laptopa, i to w momencie, gdy ktoś wchodzi.
- Można? - pyta nieśmiało wysoki chłopak. Towarzyszy mu niska dziewczyna o różowych włosach i facet napakowany jak świąteczny indyk.
- Jasne. - odpowiadam i opieram głowę o szybę.
     Ach, po tych komentarzach i tej całej akcji miło jest poczuć chłód szyby na czole. Milczymy przez jakieś dziesięć minut, aż w końcu odzywa się dziewczyna.
- Jestem Iza. To jest Maks - wskazuje na Indyka - a to Adrian. - przedstawia wysokiego chłopca. - A ty?
- Julia... Miło mi was poznać.
- I nawzajem. - uśmiecha się dziewczyna. - Do Poznania?
- Mhmm... A wy?
- Też. Studiujesz? - pyta Adrian.
- Nie, jeszcze nie. Chodzę... Właściwie to dopiero będę chodzić do do liceum plastycznego, kierunek: projektowanie. A wy? Studiujecie?- Też nie. Ale ja i Adrian chodzimy do tej szkoły co ty. Ja ogólnie na plastykę, Adrian projektowanie. - szczerzy się Iza. - Ale ciebie nie kojarzę.
- Bo jestem nowa. - powtarzam z naciskiem.
      Po tej wymianie zdań dziewczyna zajęła się konwersacją z Indykiem, który okazał się być jej chłopakiem. A ja zaczęłam gadać z Adrianem, który usiadł koło mnie. Wyszło na to, że mamy sporo wspólnych tematów, jak na przykład One Direction. Poza tym opowiada mi, jak jest w mieście, w szkole, a ja w zamian opowiadam o Anglii, Londynie, tamtejszej społeczności.
      W końcu dojeżdżamy. Zbieramy rzeczy i wychodzimy. Na peronie już czeka Baśka, moja kuzynka. Wymieniam się numerem telefonu z Adrianem i ruszamy, każde w swoją stronę.
- Cześć, jak podróż? - pyta wesoło.
- Do niczego. - śmieję się.
       I kierujemy się na parking do jej auta.

___________________________________________________________________________________
_____________________________________________________
________________________

Hej ;* Tak wygląda trzynastka, mam nadzieję, że nie będzie pechowa xD Komentujcie, bo tylko to motywuje mnie do dalszego pisania. Kto czeka na romantyczną czternastkę, niech pisze, to może dodam przed Nowym Rokiem, bo nigdzie na Sylwestra nie idę xD A tak przy okazji:
Życzę Wam zdrowia, szczęścia, pomyślności, spełnienia marzeń, przyjazdu 1D do Polski i wszystkiego, co najlepsze ♥♥ 
Wiecie co? Piszcie mi swoje daty urodzin (dzień i miesiąc). Dlaczego? Wczoraj wpadłam na pomysł, że jeśli będę dodawać rozdział w dniu albo tygodniu urodzin czytelniczki, rozdział będzie z dedykacją dla niej ;D Tylko nie oszukujcie ;)
I jeszcze jedno: chyba was nieco rozpieściłam ;) No bo dodaję już chyba czwarty rozdział dzień po dniu xD Ale wiecie, po powrocie do szkoły to czekajcie tylko w weekendy, chyba, że poprzepisuję sporo rozdziałów i gdy będę mogła wejść na kompa, to opublikuję, ale jeszcze nie wiem ;D

3 komentarze:

Ola Gatz pisze...

Fajnee ;D Ale mam nadzieję , że szybko wróci do Londynu ;) Kiedy następny rozdział?

Vicki. pisze...

Kocham twoje opowiadania : D czekam na kolejny rozdział :D

I ♥ OneDirection pisze...

Świetny! Czekam na następny rozdział ;pp

Prześlij komentarz

Proszę, zostaw szczery komentarz. Ja wiem, doskonale, że to, co piszę, nie jest dopracowane i zbyt ciekawe, ale to opowiadanie traktuję tylko i wyłącznie jako ćwiczenie. Dlatego proszę o wyrozumiałość :)
Pozdrawiam,
Julia :)