niedziela, 30 grudnia 2012

Rozdział XII.

--------- Harry ---------

     Ruszam za dziewczynami. Louis zresztą też. Zatrzymujemy się pod drzwiami damskiej toalety.
- Harry... - zaczyna chłopak. - Wszystko okej? - stara śpiewka.
- No właśnie chyba nie. - szepczę cicho i opieram się o ścianę. - Louis... Co z Eleanor? Pomyślałeś o niej? Jak ona się poczuje, kiedy dowie się, że flirtujesz za jej plecami? Ja rozumiem Zayna, on to co innego, on jest wolny, chyba naprawdę ciągnie go do Katii... Ale ty?
- Ja też jestem sam. Eleanor dała spokój... - przyjaciel smutnieje. - Ja... Kocham ją nadal, ale ona miała dosyć ciągłych nieobecności. Próbowałem ją zatrzymać, ale powiedziała, że to nie ma sensu, że musimy ułożyć sobie życie. Od nowa i osobno... - ostatnie słowa wypowiada z trudem, a potem zaczyna płakać. Obejmuję go po przyjacielsku.
- Od... Od kiedy nie jesteście razem? - pytam.
- Dwa tygodnie... Tydzień jechałem na środkach nasennych, przeciwbólowych... Niewiele brakowało, a zacząłbym coś brać... Nie wiesz nawet, jak to boli... I wtedy, tydzień temu, na matmie, zobaczyłem Julię. Ale zobaczyłem ją tak jakby po praz pierwszy w życiu. To było wtedy, kiedy podstawiłeś jej nogę... I wtedy coś się we mnie obudziło. Znowu zaświeciło dla mnie słońce, a moje serce zaczęło znowu żyć. - kończy.
     Jestem w szoku. Ten pogodny, wiecznie wesoły Louis cierpiał, a ja, jak ślepiec, nic nie zauważyłem. Ale.. To oznaczało, że on też ją kocha. Ja sam coś do niej czuję. Od chwili, kiedy pracowaliśmy razem nad projektem na geografię na początku roku szkolnego. Mimo widocznej niechęci do mnie, próbowała ją chyba przezwyciężyć. No i jej cierpliwość... Próbowała mi wytłumaczyć zawiłości liczby ludności w Indiach, nie poddawała się o wytrwale mnie przygotowywała do prezentacji. A mimo to nie wiem, co tak naprawdę czuję.
     Ale którego wybierze? Nieważne którego, drugi i tak będzie zraniony.
     Ty, który rządzisz nami tam na górze, dlaczego to robisz? Wystawiasz nas na próbę, strasznie ciężką próbę. Jedna osoba będzie smutna, dwie zadowolone... Ale gdzie będę ja? Gdzie Louis?

------------ Louis ------------

- Harry, jak to się skończy? - pytam, spragniony na nowo marchewek i kojącej dawki tabletek nasennych.
- Nie wiem, wiem tylko, że jeden z nas będzie cierpiał.
- Wiesz... - nagle coś sobie przypominam. - Pamiętasz może, co kiedyś ustaliliśmy? - kręci głową. - Ustaliliśmy, że jeżeli jakaś dziewczyna spodoba się więcej niż jednemu z nas, gramy w 'papier, kamień, nożyce'...
- Nie, nie będziecie tak rozwiązywać tego problemu. - słyszymy stanowczy głos Julki, stojącej w drzwiach do łazienki.
- Dziewczyno, powiedz, co w takim razie mamy zrobić? - jęczę zrezygnowany.
- Wiecie... Chwilę nad tym myślałam... - mówi, powoli dobierając słowa. - i zdecydowałam, że na jakiś czas wrócę do Polski. - nie, to nie może być prawda!
      Spoglądam na Harry'ego. On także jest przerażony, dolna warga niebezpiecznie mu drży. Także Katya wydaje się być zaskoczona jej słowami.
- Ale... Ale dla-dlaczego? - Hazza zaczyna "gubić" język, nie panuje nad swoimi emocjami.
- Uznałam, że przez te parę miesięcy zajmiecie się sobą, karierą, a ja sobą... Jest październik. Najpóźniej w lipcu będę z powrotem... - spoglądam na nią błagalnie. Ona kuca i łapie nas za dłonie. Z powagą mówi - Zrozumcie, nie chcę was ranić. Przez ten czas może któryś z was znajdzie sobie dziewczynę, nie wiem... Za kilka miesięcy zobaczymy, co się zmieniło, jak z naszymi uczuciami... To jedyne słuszne wyjście. Wyjadę jak tylko znajdę miejsce w jakiejś szkole.
- Jula... - szepczę dramatycznie. To nie jest dobry pomysł. Ona nie może teraz wyjeżdżać. To się źle skończy...
     Ale Julia już nie słucha. Podnosi się, rusza w stronę stolika, zabiera rzeczy, wręcza kelnerowi pieniądze za swoje zamówienie (jak później opowiadał Liam) i nim zdążyłem ją dogonić, ona wsiada już do taksówki...

___________________________________________________________________________________
__________________________________________________________
____________________________

Tak wygląda dwunastka ;) Nawet nie wiecie, jak mnie wasze ostatnie komentarze zachęciły do umieszczania kolejnych rozdziałów, dzięki ;* Poza tym dzięki wam przybiegło natchnienie i zaczęłam dwudziesty czwarty rozdział. Ech... Powiem jedno: będzie się działo, będzie gorąco! W każdym razie podrzucajcie pomysły na następne rozdziały, coś z tego sklecę ;D Jeśli chcecie wiedzieć coś na temat bohaterów, wydarzeń, opowiadania itd.  to szukajcie mnie na Twitterze: @Juliafor1D1

4 komentarze:

Mrs. X pisze...

ale fajnieeeeeeee. ♥
ale niech nie wyjeżdża . :<
bosko bosko bosko .^.^

Julia Avis pisze...

Niestety, wyjedzie, już postanowione. Ale na góra 2 rozdziały :) prawdopodobnie trzynastka jutro.

Unbroken Girl pisze...

u mnie już nowy rozdział na blogu zapraszam
http://the-story-about-one-direction.blogspot.com/

Ola Gatz pisze...

Super! ;D Szkoda tylko, że taki krótki ;c A dodasz jakoś jutro rano ten rozdział? ;pp

Prześlij komentarz

Proszę, zostaw szczery komentarz. Ja wiem, doskonale, że to, co piszę, nie jest dopracowane i zbyt ciekawe, ale to opowiadanie traktuję tylko i wyłącznie jako ćwiczenie. Dlatego proszę o wyrozumiałość :)
Pozdrawiam,
Julia :)