piątek, 28 grudnia 2012

Rozdział X. + Liebster Award po raz drugi

- Śpiąca królewno! - budzi mnie czyjś wrzask. - Wake up, idiot!!
- Shut up, monkey! - odpowiadam sennie.
- Mama! A Julka nazwała mnie małpa! - wyje dramatycznie.
- A ty ją nazwałaś idiotką! - huczy obcy damski głos. - I jest równowaga!
- Kto tu jest? - pytam zdezorientowana.
- Ciocia Alice przyjechała.
- Kto?? - nie łapię, jaka ciotka?!
- Ta ciotka, którą mnie zawsze straszyłaś. Alicja... No ta... Co się wyprowadziła do Walii...
- Ta ciotka Alicja? - no nie wierzę! Ja ją lubię... Do czasu. Bo to Sherlock w spódnicy. Wszystko wytropi...
       O w cholercię! Jak wytropi chłopaków to kicha! Zaprezentuje wykłady, jakie to szkodliwe są znajomości siedemnastolatki z chłopakami. A co dopiero sławnymi chłopakami! A jeśli pozna Katyę, to też wykłady mam gwarantowane. No bo jak młoda "dama" może przeklinać? Używać wulgaryzmów czasem w co drugim zdaniu? Totalnie źle. Mam nadzieję, że długo nie zabawi u nas.
- Zuza, nadal jest piątek? Bo straciłam rachubę czasu...
- Tak, siostro najdroższa, nadal trwa piątek... - urywa, intensywnie nad czymś myśląc. Ja w tym czasie podnoszę się z podłogi. - Radzę ci sprzątnąć ten syf, bo planuje tu zajrzeć. Pomóc ci?
- Jak najbardziej. - rozglądam się po sporej sypialni. - Wynieś pudła na strych, ja pochowam ciuchy i książki.
       Uwijamy się jak w ukropie. Ścielę łóżko, sprzątam rzeczy, razem upychamy jedzenie do lodówki, aż ledwo się domyka.
- Dobra, chyba gotowe. - mruczę zasapana i znowu się rozglądam po pokoju.
       Biurko jako tako ogarnięte. Z szafek ciuchy się nie wywalają. Rolety zasłaniają widok na dwór, a żółte lampki choinkowe niepoplątane i włączone zwisają z ramy okna balkonowego. Jest dobrze.
- Julciu! Przyjdziesz? - woła ciocia tak śpiewnie, że aż skrzekliwie.
- Chwilkę! - krzyczę i poprawiam warkocza. Spoglądam w kąt między ścianą a łóżkiem i widzę futerał. Waltornia! To ją przegoni, jak zwykle. - Mam pomysł! - mówię siostrze i wychodzę z pokoju.
      Skręcam w prawo i schodzę po schodach do korytarza. Wyglądam przez okno: ciemno jak nie wiem co! Znowu zakręt w prawo i wchodzę do jadalni. Mama krząta się w kuchni, które jest na lewo od wejścia, a tata oglądał telewizję w salonie (drzwi na wprost drzwi do jadalni). Oglądał, bo teraz już chyba śpi.
- Och! Julia! - wyje ciotka - Jak ty pięknie wyglądasz! No bym cię na ulicy nie poznała! No tak wydoroślałaś, spoważniałaś! No, cud-miód! - cholerka, jej skrzek przyprawia mnie o myśli samobójcze.
- Ale twarz drapie. - wtrąca się mama, podchodząc do stołu z kubkami pełnymi kawy. Stawia je na stole i rusza w moją stronę. - Znowu drapałaś!
- Nie.
- To czemu jesteś czerwona na twarzy, co?
- Bo sprzątałam.
- Daj jej spokój. - broni mnie ciotka.
- Dobrze, dobrze...
- No, jak tam, Julciu? - zwraca się do mnie.
      Czy tylko ja zauważyłam, że większość zdań zaczyna od "no"?
- Dobrze, ale bywało lepiej. - mówię, siadając przy stole.
- Nie narzekaj, nie narzekaj - mimo pięćdziesiątki na karku ma głos (efekt operacji plastycznej krtani albo strun głosowych, w każdym razie jakiś dziwny zabieg), który brzmi jak pisk zarzynanego Plastiku (bezmózgiego stworzenia).
       Wstaję i ruszam do kuchni. Nalewam wody do czajnika i stawiam na ogniu, by się zagotowała. Sięgam po kubek z Michaelem Jacksonem (prezent od Jaśka, bardzo trafiony), wsypuję 6 łyżeczek czekoladowego cappuccino ze słoika w misie. Przy okazji przysłuchuję się rozmowie.
- No, Marysiu, córki to ty masz udane. Takie duże, mądre, śliczne... - wychwala ciotka, gdy sypię cukier do kubka. - A jak tam twój Jaś? Ile on już ma lat?
- Jasiek? Został w Polsce, ale jeździ cały czas po Europie. Startuje w wyścigach, ostatnio dostał propozycję startowania w F1, ale to jak skończy osiemnastkę. Czyli dopiero za rok. Ale jak mówią, jest obiecującym, młodym kierowcą. Na jego korzyść załatwiliśmy, żeby mógł wyrobić prawo jazdy wcześniej. Było latania po urzędach, ale chyba warto... - wyciągam mleko z lodówki i wlewam trochę do kubka.
- Kierowca? Żartujesz?! - piszczy oburzona ciotka. Woda się gotuje. - Kogo ty z niego chcesz zrobić? Społecznego durnia?!
- Wiem, jakie ten sport niesie zagrożenia, ale to była tylko i wyłącznie jego decyzja. Dlatego się nie wtrącaj! - mama podnosi głos. Zdejmuję czajnik z ognia.
      Zalewam cappuccino i ruszam na górę.
- To ja idę grać na waltorni! - próbuję je przekrzyczeć. Efekt widać od razu.
- To idź! - pogania mnie mama, wyczuwam nutkę nadziei w jej głosie.
- W takim razie ja idę! Jesteście pomyleni! Cała ta rodzina... Wyrzekam się was! To taki wstyd, tfu! - splunęła z obrzydzeniem, podnosi się i bez pożegnania rusza do wyjścia. Po chwili słyszymy głośny huk zamykanych drzwi, a następnie okropny łoskot w salonie.
- No co tam się dzieje? - jęknęła zrezygnowana mama.
      Zawróciłam ze schodów widząc, że katastrofa zażegnana. Stawiam kubek na stoliku w salonie, wyciągam gazety z koszyka pod oknem i rozwalam się w fotelu.
- Tomek, co się stało? - mama odzywa się do taty.
- Spałem. Ale wy tak hałasowałyśta, że aż huknąłym z łóżka. - odpiera tato swoim językiem, czyli naszą tradycyjną gwarą wiejską, wśród której się wychował. Masuje plecy i lewą rękę.
- Nie z łóżka, tylko z kanapy. - poprawiam.
- Łoj tam, nieważne... Jest coś do jedzenia?
- Jak sobie zrobisz, to będzie. - mruczy mamcia. - Co to ja jestem? Za wszystkich mam sprzątać, prać, obiadki gotować? Też mam prawo do odpoczynku.
- O przepraszam, ja swój pokój dziś posprzątałam. - wtrącam swoje trzy grosze i upijam łyk gorącego napoju. - O kurde! - jęczę, parząc się w język.
- Dzisiaj sprzątnęłaś, a jutro znowu będzie pobojowisko.
- Oj tam, oj tam... - ucinam rozmowę i sięgam po pilota. Przełączam na Live For Music TV, jedyną porządną stację muzyczną, i wsłuchuję się w "The Way You Make Me Feel" Michaela Jacksona. Rodzice, widząc, że nie odzyskają pilota i nie ściszą muzyki, zwiali do kuchni.
     Spoglądam na zegar za moimi plecami. Dochodzi 22. Nagle słyszę "Lullaby" Nickelback. Dziwne, w telewizji grają co innego. Dopiero po chwili uświadamiam sobie, że to mój telefon. Wyciągam komórkę z kieszeni spodni. Albo Katya, albo Jasiek. Jednak na ekraniku wyświetla mi się nieznany numer. Wciskam zieloną słuchawkę i przykładam telefon do ucha, a przedtem wyłączam dźwięk w telewizji.
- Halo? - pytam oryginalnie.
- Jula, co robisz? - słyszę głos próbujący przekrzyczeć muzykę.
- Zależy, kto pyta.
- Zależy, jakie masz plany, Marchewko! - krzyczy Louis. Tylko on mnie tak nazywa.
- Ej, jak to możliwe, że wy macie mój numer, a ja waszych nie? Sorry, mam Zayna.
- Bo wiesz, mamy swoje sposoby...
- Już to gdzieś słyszałam...
- Dobra, ale co dziś robisz? - docieka.
- Planuję iść spać, bo co?
- Bo robimy maraton filmowy.
- Beze mnie. Ja naprawdę idę zaraz kimać. - ziewam.
- No wiesz co?... Dobranoc. - szepnął i się rozłączył.
      Wyłączam telewizor, biorę pusty kubek, który odstawiam po drodze w kuchni i wlokę się po schodach do swojego pokoju. Biorę prysznic i walę w kimono. Spać!!!!!

___________________________________________________________________________________
_______________________________________________
_____________________

      Hej, no więc macie dziesiątkę. Jak oceniacie Jaśka? Nie wiem, czy w ogóle się pojawi w którymś rozdziale, czy tylko będzie o nim mowa, ale nigdy nic nie wiadomo... Dalej... Ciotki już nie będzie, to gwarantuję xD A tak poza tym, to był taki rozdział głośny. Darli się na siebie i darli xD
      A jak tam święta? Chyba nikt rózgi nie dostał?
      A tak w ogóle, po raz drugi mnie nominowano ;D Nikogo nie będę nominować, bo nie wiem, kogo. Jeśli chcecie nominację, to piszcie w komentarzach ;)

1) Jak długo jesteś Directionerką?
Już jakieś 8-9 miesięcy.

2) Dlaczego jesteś Directionerką?
Ponieważ kocham ich muzykę, która nie jest kiczowata, jak to niektórzy twierdzą. Jestem nią, ponieważ podziwiam chłopaków za ich osobowości.

3) Którego z chłopaków cenisz najbardziej?
Wszystkich bez wyjątku. Może trochę wyróżniam Louisa, ale to tylko trochę.

4) Dlaczego właśnie jego? ( za co )
Nie wiem, no... Za marchewki, za poczucie humoru, za wszystko ;)

5) Największe marzenie?
Pojechać do Finlandii. Ale też chcę mieć swoje pokazy mody na najlepszych wybiegach świata ;)

6) Ulubiona piosenka z albumu Take Me Home.
Summer Love ;)

7) Co kojarzy Ci się z zespołem One Direction?
Wielka Brytania, Irlandia, mnóstwo jedzenia, X Factor... Ogółem - wszystko, co możliwe ;)

8) Dlaczego prowadzisz bloga?
W listopadzie zaczęłam pisać w zeszycie opowiadanie. O 1D. Ale chciałam, żeby ktoś to ocenił. Dlatego założyłam tego bloga.

9) Jesteś tolerancyjna?
Nie wiem, na ile, ale staram się być takim człowiekiem.

10) Co jest dla Ciebie w życiu najważniejsze?
Przyjaźń, zgoda, miłość i marzenia. I nadzieja.

11) Cytat/słowa które prowadzą Cię przez życie/Twoje ulubione?
Hmm... "Nie idź za mną, bo nie umiem prowadzić. Nie idź przede mną, bo mogę za tobą nie nadążyć. Idź po prostu obok mnie i bądź moim przyjacielem" - Albert Camus

Moje pytania będą jutro, albo w nocy xD

5 komentarze:

Mrs. X pisze...

Aaaaaaaaaaaaaaaa .♥
Wreszcie wreszcie wreszcie .:D :*
Nie mogłam się doczekać rozdziału.^^
Ej, moze to zabrzmi głupio, ale co to waltornia? ;o :D hahahaha . Nie no ja cie wprost KOCHAM.! :D hahaha . Naprawdę, no. Marchewko ty moja - genialna jesteś! Awwww *_* Czekam na następny z niecierpliwością.^.^
Pozdroo .;p

Julia Avis pisze...

Ach, miło mi, że ci się podoba :) następny rozdział koło wtorku, może ciut wcześniej ;) A co do pytania, to nie jest głupie. Mało osób wie, co to jest waltornia. Jest to odmiana rogu myśliwskiego, taka duża odmiana. I jest to trudny instrument, ciężko się na niej gra, wiem, bo gram od września xD Jeśli moja odpowiedź jest niewystarczająca, znajdziesz zdjęcia na google :)

Mrs. Malik ; * pisze...

świetne, kocham twoje opowiadania : D są świetne, w porównaniu do tego co ja pisze, to moje to badziewie, twoje to cudo, zazdroszczę,że masz taki talent do pisania : D

Julia Avis pisze...

Ja mam talent?! Nie, to tylko ciekawy efekt nieciekawych lekcji, na których przez ponad miesiąc zapisałam 22 rozdziały, na które poszło 164 strony xD A to, że jest ciekawe, to po prostu efekt mojej znajomości z Katyą. I moich pomysłów. Zobaczymy, co powiesz po jedenastce xD

Onedirection pisze...

Rozdział super, czytam od dziś i te 10 rozdziałów jest cudnych!
Zajrzę tu niebawem :)

Prześlij komentarz

Proszę, zostaw szczery komentarz. Ja wiem, doskonale, że to, co piszę, nie jest dopracowane i zbyt ciekawe, ale to opowiadanie traktuję tylko i wyłącznie jako ćwiczenie. Dlatego proszę o wyrozumiałość :)
Pozdrawiam,
Julia :)