niedziela, 9 grudnia 2012

Rozdział VI

     Zajechaliśmy pod ich dom, a ja wciąż nie znałam odpowiedzi.
- Powiecie mi wreszcie? Czy mam innych ciągnąć za ozory?
- Pogadamy, ale jeśli wejdziesz do środka. - powiedział po chwili namysłu Harry.
     Jeszcze tylko tego brakowało. Żebym musiała gadać z Loczkiem? Chyba śni. Uch... Aż mi niedobrze.
- Bo co?
- Julka, proszę... - jęknął Zayn.
- Ech... Już idę. - mruknęłam.

    Nie wiem, czego się spodziewałam, ale na pewno nie tego: wszędzie walały się opakowania po chipsach, ciastkach, butelki po napojach i poduszki.
- To wasz dom? Wow.
- Wiem, pewnie się spodziewałaś jakiegoś luksusu, co...
- Nie. Nie spodziewałam się takiego bałaganu. - przerywam Harry'emu.
- No tak, robota Nialla i Zayna przekracza wszelkie granice - mówi ze śmiechem Louis, wychylając się z kuchni w fartuszku Perfekcyjnej Pani Domu.
- Dokładnie.
    Nagle zostaję otoczona przez całą piątkę (Niall i Liam musieli gdzieś czatować). Przewrócili mnie, po czym Harry złapał mnie za ręce, Louis za nogi i huśtając mną przeszli do salonu. Rozbujali mnie i rzucili na kanapę. A potem zaczęli mnie łaskotać.
- Stop!.. ! Stop! - krzyczę, dusząc się za śmiechu.
- Nie ma tak dobrze, bejbe! - odpowiada Niall i popycha Harry'ego. Ten upada na mnie tak, że całuje moją szyję.
- Nie... - jęczy Louis.
- To my idziemy! - krzyczy wesoło Liam. - Chodź, stary. - mruczy do chłopaka.
- Nie... - powtarza Lou. Ja odpycham Loczkowatego i siadam na kanapie.
- Chodź i nie truj. Niall ci zaraz marchewki wtrąbi! - mruczy Zayn.
- CO? Tylko nie moje marchewki! - drze się, i już ma lecieć za blondynem, gdy zatrzymuje się w pół kroku. - Ej, moja marchewka jest tutaj. - mówi do Liama ledwie dosłyszalnie.
- Gdzie? - chłopak szepcze mu coś do ucha. - To jak ci zależy, to siedź. - mruczy po chwili. Louis znowu coś szepcze. - Louis... Ty naprawdę jesteś tępy. - teraz sam pochyla się Tomlinsonowi nad uchem.
- Uch... Dobra... - mówi zrezygnowany i siada koło mnie. Liam idzie na górę.
- Dobra... Czego chcecie?
- Pokoju, porozumienia i miłości. - mówi całkiem poważnie Harry, siadając po turecku.
- A tak naprawdę? - dociekam.
- A tak naprawdę, to jest naprawdę.
- Nie rozumiem.
- No bo... Kurczę, nie powiem tego. - jęczy Louis.
- Ja też nie... - wtóruje mu Loczek.
- Jedno jest pewne, Zayn buchnął się w Katyi... O kurczę, on nas zabije...
- A co to wspólnego ze mną, co? - pytam, wstając z kanapy.
- Julka... - Louis też się podnosi i szepcze - Nie tylko Zayn się buchnął. Ja i Hazza też...
- Dobra, przekażę jej, że ma wielu adoratorów. - o co im, kurde, chodzi?
- Dziewczyno... Nie rozumiesz? - dziwi się Loczek.
- Nie. I mam dość waszych zagadek! - ruszam w stronę wyjścia, jednak Harry łapie mnie za rękę.
- Musisz zrozumieć... - podchodzi bliżej, tak, że jego nos dotyka mojego czoła. - Ja... Jestem w tobie zakochany...
- Nie... To kłamstwo... - odpycham go i naprawdę idę w stronę wyjścia. Już mam zamknąć za sobą drzwi, gdy pojawia się Louis.
- Ja... Też jestem zakochany... - szepcze. - Kurde, jesteś moją Marchewką, a mało kogo tak nazywam. To nie moja wina, że musisz wybierać. Wybierz  właściwie. Ale wiedz, że ja też coś do ciebie czuję.
- Louis... Dajcie mi spokój! - krzyczę, oddalając się.się w mroku. - Tak być nie może! To nie jest prawda! Wy tylko sobie żartujecie! Ja to wiem, i mnie nie oszukacie!

__________________________________________________________________________________
________________________________________________
__________________

Jest szóstka. Jak myślicie, jak to się rozkręci? Wiem że krótkie, ale i tak zmieniłam akcję w tej części. Siódemka może w tygodniu, albo najprawdopodobniej w weekend, bo jeszcze na kompa trzeba przepisać xD

Co do bloga Katiii, jednakże będzie to opowiadanie osobne, ale z podobną akcją i bohaterami, ponieważ... My to my! Papużki!

Dobra, zostawcie po sobie ślad i do następnego!

4 komentarze:

Weronika Kowalska pisze...

super rozdział ;)

Unbroken Girl pisze...

Hej nowy rozdział mojego opowiadania :D
http://the-story-about-one-direction.blogspot.com/

zapraszam ! :)

Kasia Inez pisze...

Świetny rozdział, czekam na więcej ;)

M. pisze...

dołączyłam do Twoich obserwujących, dołączysz do moich? czekam na rewanżyk. c;
pozdrawiam, xoxo

Prześlij komentarz

Proszę, zostaw szczery komentarz. Ja wiem, doskonale, że to, co piszę, nie jest dopracowane i zbyt ciekawe, ale to opowiadanie traktuję tylko i wyłącznie jako ćwiczenie. Dlatego proszę o wyrozumiałość :)
Pozdrawiam,
Julia :)