niedziela, 2 grudnia 2012

Rozdział III

    Wróciłam do domu przed trzecią. Ruszyłam do kuchni, by przygotować coś do jedzenia. Zrobiłam i szybko zjadłam tosty ze śliwkową Nutellą, po czym poleciałam na piętro do swojego pokoju. Rzuciłam szkolną torbę na łóżko i wzięłam ciuchy (czarne rurki, różowy top, czarny sweterek, białe trampki plus biżuteria).
    Gdy byłam gotowa, sięgnęłam po torebkę i zeszłam na dół. Zostawiłam kartkę z informacją, której i tak nikt nie przeczyta, sprawdzam godzinę (czwarta pięćdziesiąt) i wychodzę. Idę na przystanek tramwajowy i wsiadam do tego jadącego do kina. Po dotarciu na miejsce wchodzę do sklepiku i kupuję małą colę.
   Pod kinem rozglądam się, w poszukiwaniu osoby, od której mogłam ewentualnie otrzymać zaproszenie. Wtem ktoś delikatnie puka mnie w ramię. Odwracam się i widzę Harry'ego Styles'a, Louisa Tomlinsona, Zayna Malika, Nialla Horana i Liama Payne'a.
- Cześć! - zawołali chórem.
- Eeee... - nie powiem, totalnie mnie zamurowało.
- No co, nie cieszysz się? - zapytał urażony moją reakcją Harry.
- Niby z czego mam się cieszyć? - burknęłam.
- Jak to: z czego? Z tego, że zostałaś zaproszona do kina przez członków najpopularniejszego boysbandu na świecie! - prycha zniecierpliwiony Loczek.
- Oj, chłopie, chyba przesadziłeś. - mówi Louis.
- Nie przeszkadzaj! Proszę... - prosi cicho Harry.
- Nie żeby coś, ale jak tak dalej będziesz się zachowywał, to nici z twojego "super planu". - odezwał się Zayn.
- Przepraszam bardzo, ale czy mógłby mi ktoś wreszcie powiedzieć, o co chodzi? - zapytałam i popatrzyłam na każdego po kolei. - I jaki super plan?
- O kurczę! Jakby ci to powiedzieć... - zaczął Niall ( to on umie mówić? Ja już myślałam, że tylko śpiewać, ciągle jeść, no i brzdąkać na gitarce). - Jeden z nich czuje do ciebie kanapkę... Sorry, miętę.
- Ty sobie jaja ze mnie robisz? - O KURCZĘ!
- No... Nie.
- Ale to jest nierealne, niemożliwe.
- Jak widać - jest. - Niall wyszczerzył zęby.
 - A... ty? - nie no, jeszcze tylko tego mi brakuje, żeby któryś z nich się we mnie zakochał. To już jest szczyt żartów.
- Może, może... - i dalej suszenie niezbyt prostych ząbków.
- Ech, daj spokój...
- Dobra, już! - zgodził się i odwrócił się do reszty, - To co? Idziemy? - gdy kiwnęli głowami (je też, ale tak a'la  automat), ruszył do wejścia i zanim zniknął w drzwiach jeszcze krzyknął. - Jakby co, to kupuję żarcie. Dla siebie. - podkreślił.
   My także weszliśmy do budynku. Skierowaliśmy się do kas.
- Czemu wzięliście akurat mnie? Jest tyle innych dziewczyn, a wybraliście kujonkę... - nie no, musiałam zapytać.
- To Horanek nic ci nie powiedział? - zdziwił się Zayn.
- Zacznijmy może od tego: co niby miał mi powiedzieć? - znowu robię się nerwowa.
- No eee... - zająknął się Harry (on się jąka?!).
- Noe to był w Biblii... - przerywam. - No więc?

___________________________________________________________________________________
________________________________________________________________
_________________________


I jest! Komentujcie, poddawajcie sugestie...

Ale już chyba bez ogranicznika, że tyle komentarzy, to następny rozdział. Po prostu - dajcie czasem komenta, żebym wiedziała, że czytacie ;)

7 komentarze:

Masha pisze...

Noe to był w Biblii.... do wykorzystania przy najbliższej rozmowie z Lublinem xD <3

Julia Avis pisze...

Zapewne xD Ale pytanie: kiedy się pokażą?? xD

Sophie . ★ pisze...

Fajne. :D A tak między nami: który z nich się w jej kocha? Zapewne Harry, nie? Albo Louis! ;D

Julia Avis pisze...

Szczerze? Obaj... Ale sugestie, jak podejść do tematu są mi potrzebne, bo nie wiem, którego ona ma wybrać, no i jak to rozegrać. Więc - proszę o sugestie ;D

т я υ ѕ к α ω к σ ω α pisze...

;D Bardzo fajne opowiadania;) Będe często wchodzić;) Obiecuje;D

monisia pisze...

świetne,zapraszam do mnie :)

Anonimowy pisze...

Troche chaotycznie piszesz :)

Prześlij komentarz

Proszę, zostaw szczery komentarz. Ja wiem, doskonale, że to, co piszę, nie jest dopracowane i zbyt ciekawe, ale to opowiadanie traktuję tylko i wyłącznie jako ćwiczenie. Dlatego proszę o wyrozumiałość :)
Pozdrawiam,
Julia :)