niedziela, 23 grudnia 2012

IX

     No więc cześć, dodaję dziewiątkę i od razu mówię: nie mam weny! Doczłapałam się do dwudziestki dwójki i kaplica! Podrzucajcie pomysły, jakiekolwiek, ważne, żeby były, można razem z tymi pomysłami nadejdzie i natchnienie ;D
     Wątpię, że dorzucę dziesiątkę jutro, więc życzę już wesołych świąt, dużo prezentów pod choinkę i filetów z mintaja zamiast karpia na stole xD
      A teraz zachęcam do czytania ;DDD

~*~

- Na pewno nie chcesz, żebyśmy cię zabrali? - upewniał się przez telefon Zayn.
- Oj, daj spokój! Jeszcze umiem poruszać się sama po mieście, nawet jeśli szkoła jest na drugim końcu miasta. - odpieram.
- No właśnie chociażby dlatego! - słyszę Louisa.
- A jeśli nie chcę? - pytam, choć znam już odpowiedź.
- To zabierzemy cię siłą! - krzyczy Niall. - Bądź gotowa za pół godziny. - i się rozłączyli.
        A nie ma tak dobrze! Ubrałam się (pomarańczowa tunika, zielone rurki, czarne adidasy), uczesałam się (gruby warkocz), zjadłam kanapki z marmoladą, wzięłam torbę i wyszłam z domu, zamykając go na cztery spusty.
              Idąc na przystanek zastanawiam się nad tym, co właśnie zrobiłam. Pewnie będą zdziwieni, ale ja nie chcę się im naprzykrzać. Jakby nie mieli własnych problemów! Nie chcę być dla nich obciążeniem.
- Myślałaś, że ci się uda, Marchewo?! - z zamyślenia wyrywa mnie czyjś wrzask.
Odwracam się i widzę wychylającego się przez okno busa Louisa.
- Ale... Jak? - pytam.
- Wiedzieliśmy, że nie będziesz czekać. - mówi Liam, gdy zatrzymali już auto. - I że będziesz działać po swojemu.
- Ech... - wzdycham zrezygnowana.
- Wsiadaj! Szybko! - krzyczy spanikowany Niall, chowając drożdżówkę. - Dziennikarze lecą, a nie chcę, żeby mi gwizdnęli żarcie! - jest autentycznie wystraszony, dlatego wsiadam mimo wszystko i zajmuję miejsce pasażera koło Louisa, który robi za szofera.
- Zadowoleni? - mruczę.
- Jak nigdy w życiu - szepcze mi do ucha Louis, odpalając auto. - Zwłaszcza, jeśli dziewczyna wygląda jak marchewka. - mówi, wskazując na moje ubranie.
- Jeśli się nie zamkniesz, to zaraz będziesz miał marchewkowy nos. - odpowiadam.
- Oj tam. - mruczy. - Gdzie twoja kumpela mieszka? Ją też zabierzemy. - mówi, już wesołym tonem. - Bo wiesz, Zayn znów wolny, a i ona wolna... Poza tym ciągną do siebie jak lep do muchy.
       Tak więc podjechaliśmy pod jej internat w chwili, gdy wychodziła na ulicę.
- Katiusza! - wołam, uchylając szybę. - Wsiadaj!
Dziewczyna podchodzi do auta zdziwiona. W tym czasie Liam otwiera tylne drzwi.
- Nie wsiadam! Chyba, że Malik się przebierze. - sprzeciwia się.
      Faktycznie. Katya ma na sobie biały top, granatową bejsbolówkę, czarną spódniczkę i białe trampki. A Zayn? Biała koszulka, granatowa bejsbolówka, czarne spodnie i białe trampki.
- Hahahahahaha! - śmiejemy się.
- Ale to tylko dowodzi, że do siebie pasujecie. - parska Harry.
- Hahaha - ironizuje Katya, ale wsiada. Siada koło Zayna. Jednak to tylko z winy zamiany miejsc chłopaków. Jest to jedyne wolne miejsce.
- Musimy ich swatnąć! - szepcze mi do ucha Loczkowaty, pochylając się do przodu.
- Zacny suchar, Haroldzie. - mruczy Zayn.
    Na żartach minęła nam droga do szkoły. Lekcje też...

*po południu*

       Po lekcjach pojechałam do domu, ale już sama. Chciałam porozkoszować się ciszą, spokojem przed powrotem familiady.
       Stęskniłam się przez ten rok za moją Dziurą, w której chyba nigdy nic się nie działo. Za ludźmi ze szkoły, którzy rzadko kiedy okazywali, że mnie zauważają. Którzy nigdy nie wierzyli we mnie i moje marzenia... Nie wierzyli, że w ogóle się przeprowadzę za granicę, a tym bardziej, że poznam kogoś sławnego. Tym kimś mieli być chłopcy z 1D. Wierzyli tylko w to, że jestem grubą kujonką. Jak wszyscy, zresztą...
       Ech... Zebrało mi się na wspomnienia. I po co? Tylko rozdrapuję stare rany...
- Jesteś tu? - dobiegł mnie damski głos, który należy do mojej mamy, na parterze. - Zuza, idź sprawdź, czy jest Julka. A my przyniesiemy bagaże.
       Usłyszałam lekkie, taneczne kroki na schodach, a potem na korytarzu. Kierowały się w stronę drzwi do mojego pokoju. Po chwili w progu stanęła dwunastoletnia długowłosa blondynka z niebieskimi oczami. Włosy miała splecione w gruby warkocz (kopiara!!!), a pojedyncze kosmyki złocistych włosów opadały na uśmiechniętą pyzatą twarzyczkę.
- Ej no... To ja szukałam swoich ciuchów, a się okazuje, że to ty mi je buchnęłaś... - mruknęłam z dezaprobatą.
- Jest!! - wrzasnęła na cały dom. - Cała w skowronkach, czyli tak jak zwykle!!
- Co tam w Polsce? - zmieniłam temat.
- Nic nowego... Poza tym, że w końcu nam chodnik zrobili...
- Żartujesz? - palnęłam. Przez 10 lat nie chcieli nam zrobić chodnika, a teraz nagle im się odmieniło??
- Też nie mogłam w to uwierzyć. - uśmiechnęła się. - A Inka dostała się na Oxford. Ale nie pojedzie, bo matka się o nią boi, jak jej mała królewna sobie poradzi w obcym miejscu...
- Zawsze obie były dziwne... Ale Inka... Wiadomo, kujon, to się dostała. Mi tam nie zależy.
- Aj tam... Babcia paczkę z żarciem dla ciebie dała. No mówię ci, takie delicje! - jęknęła z zachwytem. - Ale nic nie jadłam. Po prostu widziałam, jak pakowała... Ogólnie to dużo paczek do ciebie.
- A jakie?
- Hmm... Od obu babci, od Milki, z jakimiś książkami... I chyba coś za jakieś konkursy... A, i ze szkoły, jakaś wyprawka, czy coś...
- Spoko. - mruknęłam zajęta wsłuchiwaniem się w muzykę dobiegającą z moich słuchawek. "Do kołyski" Dżemu.
- Wiesz co? Ty tu masz niezły chlew... - zbladła wystraszona. - To co u mnie?! - szepnęła głucho i zwiała do siebie.
    Faktycznie, u mnie niezły sajgon, ale resztę wysprzątałam perfekcyjnie.
- Julia, chodź na dół! - zawołała mama.
- Już! Idę!
- Jak ci minął tydzień bez nas? - zapytała, gdy tylko weszłam do kuchni.
- Normalnie, bez wyskoków. A jak u was?
- A wiesz... W Polsce to tak jakoś inaczej niż tutaj...
- Może też... A, są paczki dla ciebie.
- Tak, Zuza coś mówiła. To gdzie są?
- Chyba w garażu. Albo w składziku, nie wiem.
- Mhm... - mruknęłam i poszłam do garażu. Stały tam paczki dla mnie.
     Cóż, było ich całkiem sporo. Przetransportowałam je pojedynczo do swojego pokoju, włączyłam wieżę (czyje piosenki leciały? Oczywiście, że różne) i zabrałam się za rozpakowywanie.
      W paczce od babci (mamy mojej mamy) faktycznie było full jedzenia. Jakieś ciastka, ciasta, jabłka (aaaaach! Kocham!), dżemy i inne przetwory. No i jakieś ciuchy.
      W paczce od babci (mamy mojego taty) były: brązowy sweter "leningradzki", kanarkowy szalik, fioletowe skarpetkowe łapcie i kwieciste oraz gładkie chusty.
       Paczka od Milki (mojej kuzynki) zawierała moje książki, ciuchy i inne takie rzeczy, których nie zabrałam podczas przeprowadzki.
       Konkursowe były ciekawe. W pierwszej, za konkurs o 1D (a jakże!), była płyta z ich trasy z autografami, kuferek z gadżetami (bransoletki, długopisy, piórnik, zeszyty) i słodycze. W następnej książki płyty z muzyką klubową. Płyty dam Katii, ucieszy się. A w ostatniej (to chyba za konkurs o modzie i takich duperelach) znalazłam puste pudełka po ciastkach, ale też dżinsową kurtkę z futerkiem i sweter w kolorze mięty.
      Szkolna paczka zawierała po prostu list w którym słodzą, jaka to ja wspaniała jestem, jaka to szkoda, że się przeprowadzam... Żenada! A, i jeszcze były czekoladki i misiek.
      Fajnie, jak nigdy nic nie wygrywałam, żadnej paczki nie dostawałam, to teraz mam tego od groma... W pewnym momencie urwał i zasnęłam w tym bałaganie z głową w jakimś pudle.

6 komentarze:

Mrs. Malik ; * pisze...

Świetne, czekam na ciąg dalszy : D

Shoowers .♥ pisze...

Zajebiście piszesz . Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział ;3

A tak przy okazji to licze na rev. shoowers.blogspot.com

Mrs. X pisze...

Ja tu jeszczę wrócę. ;D
Genialnie piszesz. Przeczytałam tylko to, ale już nadrabiam resztę .;*
http://causeicanloveyoumorethanthisyeach.blogspot.com/

Unbroken Girl pisze...

Zostałaś przeze mnie nominowana do Liebster Award, gratulacje :D

szczegóły na moim blogu
http://the-story-about-one-direction.blogspot.com/

Daria Hyjek pisze...

Powiem szczerze: nie jestem fanką 1D. Ale to się nie liczy przy tym jak piszesz! Podbiłaś moje serce! Świetne dialogi, ciekawa treść i wogóle wszystko na miejscu. Tylko tło mnie trochę razi. Tło bloga. Ale da się znieść XD. Może tu jeszcze wrócę.

www.mojapasja-pisanie.blogspot.com

monisia pisze...

świetnie piszesz,poruszasz moje serce,wbijaj do mnie i zostaw komentarz :)

Prześlij komentarz

Proszę, zostaw szczery komentarz. Ja wiem, doskonale, że to, co piszę, nie jest dopracowane i zbyt ciekawe, ale to opowiadanie traktuję tylko i wyłącznie jako ćwiczenie. Dlatego proszę o wyrozumiałość :)
Pozdrawiam,
Julia :)