niedziela, 25 listopada 2012

Rozdział II

 Robię wyjątek, ale to tylko dla Sophie ;) Dodaję rozdział bez wymaganej czwórki xD I zapraszam do czytania ;)



- Julka, wszystko okej? - pyta niepewnie. - Ja... Ja przepraszam. Za siebie, chłopaków, a przede wszystkim za Harry'ego... Nie wiem, co on sobie myśli... - urywa.
- Za Harry'ego? - oburzyłam się. - Nie uważasz, że jeśli w ogóle, to sam powinien przeprosić? - wymijam go i ruszam w stronę automatu. - I nie, nic nie jest okej! - rzucam na odchodnym.
- Jula, błagam, posłuchaj mnie! - chłopak złapał mnie za rękę.
- A czego mam niby słuchać? Że jako wielkie gwiazdy, za którymi szaleje chyba każda dziewczyna, możecie pozwalać sobie na wszystko?! I od kiedy jesteśmy na ty?
- Nie! To nie tak... - milknie i wpatruje się w jakiś punkt za mną.
   Odwracam się, ale widzę tylko Katyę rozmawiającą z Miszą i innych uczniów.
- Na co ty się tak gapisz? - pytam. - Jeśli na Katyę i Michała, to nic niezwykłego... - szepczę bezsilnie, ledwie powstrzymując łzy.
- Nie, nie na nich... - potrząsa głową, jakby próbując odgonić natrętne myśli. - Nieważne...
- Puścisz mnie wreszcie? - pytam i już nie powstrzymuję potoku łez.
- Nie... Tak... Ja... Przepraszam cię. - mówi zdławionym głosem, puszczając moją rękę.
   Natychmiast idę w stronę swojej szafki po chusteczki i książki. Gdy już mam wyciągnąć chusteczkę z opakowania, czyjaś ręka dotyka moich pleców. Odskakuję jak oparzona i widzę Liama, który patrzy się na mnie tak jak zwykle w takiej sytuacji: jak mały chłopiec, przyłapany na gorącym uczynku. W dodatku automatycznie robi oczka Kota ze Shreka. Niepewnie przeczesuje swoją grzywę.
- Czego tym razem się boisz? Że pogryzę cię jak na początku znajomości? - śmieję się gorzko. Dobrze, że się nie maluję, przynajmniej nie straszę wyglądem.
- Nie, nie tego. - mówi, czerwieniąc się na samo wspomnienie. I nie tylko on. - Boję się powodu, dla którego płaczesz. - dodaje zmieszany. - Chyba, że nie chcesz o tym mówić, nie nalegam.
- Wręcz przeciwnie, aż chcę o tym gadać! - wołam histerycznie. - Twój kumpel Harry znowu zachował się jak ostatni idiota. Podstawił nogę, ale, żeby było śmieszniej, padłam w ramiona Louisa! - drę się histerycznie na cały korytarz.
- Ale jak to? - pyta zdumiony.
- Tak to. - i opowiadam mu wszystko.
- Będę musiał sobie z nim porozmawiać, bo inaczej osiągnie odwrotny efekt do zamierzonego. - stwierdził po wysłuchaniu mojej relacji.
- Nie! Będzie jeszcze gorzej... - mówię płaczliwie (co się ze mną, kurczę, dzieje??).
- Jak tam chcesz. Ale ja naprawdę chcę ci pomóc. Wiem czemu to robi, ale... - nie zdążył dokończyć, bo zadzwonił dzwonek na lekcję. - Jakby co, za godzinę będę w Gaju! - zdążył krzyknąć i poszedł na lekcję.
    Wymieniłam książki i ruszyłam na historię.
    Tym razem się nie spóźniłam. Usiadłam z tyłu sali. Po chwili dosiadł się Seba, jako że było to ostatnie wolne miejsce.
- No hej! - zawołał, szczerząc zęby.
- Cześć.
- Co tam? - pyta, a widząc mój czerwony nos, tylko kręci głową z niezadowoleniem. - Jak tak można się opić do szkoły?
- Cóż, twoi koledzy nie mają z tym chyba problemu. - mruknęłam, a po twarzy przemknął mi cień uśmiechu.
- A ty? - docieka rozbawiony.
- Ja abstynentka. Przynajmniej w szkole.
- To czemu twój nos ma kolor buraka?
- Ha, ha, ha. - zaśmiałam się ironicznie i podniosłam głowę.
- O rany! Płakałaś?
- Nie, wiesz?! Wodę wylałam na twarz, dlatego jest mokra. - powiedziałam urażona.
- Ej no! Okej?
- Nie jest okej, zrozumiano? - tym samym zakończyłam rozmowę.
     Jednakże Katya musiała i tak wtrącić swoje trzy grosze:
- Albo romansujecie, albo się zabijacie! Wybierajta! - krzyknęła ze swojej ławki.
     Pozostałe lekcje minęły bez większych emocji. Przerwy spędziłam w Gaju na huśtawkach z Liamem.
     Gdy chowałam książki do szafki i zabierałam inne potrzebne rzeczy mój wzrok przykuła koperta w kolorze czekolady. Niepewnie ją otworzyłam, spodziewając się najgorszego. Zdziwiłam się, bo zawierała zaproszenie. Do kina. Na seans filmowy. Dzisiaj. W Cinema World. O 5.20.
     Po długim namyśle zdecydowałam. A co mi tam, pójdę! Co najwyżej mnie porwą. To i tak nie robi mi różnicy...

___________________________________________________________________________________
______________________________________________________________
_____________________________

No i jest, ciut dłuższy. Wiem, że niezbyt, ale nikt nie jest perfekcyjną panią domu.

5 komentarzy = następny rozdział

5 komentarze:

Sophie . ★ pisze...

Dziękuję! :3

Julia Avis pisze...

Nie ma za co ;)

Schooki pisze...

świetny rozdział :D czekam na następny :)

monisia pisze...

świetny rozdział,zapraszam do mnie :)

Agnieszka Włoch pisze...

Świetne ! :D

Prześlij komentarz

Proszę, zostaw szczery komentarz. Ja wiem, doskonale, że to, co piszę, nie jest dopracowane i zbyt ciekawe, ale to opowiadanie traktuję tylko i wyłącznie jako ćwiczenie. Dlatego proszę o wyrozumiałość :)
Pozdrawiam,
Julia :)