sobota, 24 listopada 2012

Rozdział I

       Kiedy wchodzę do klasy, jest już dawno po dzwonku. Próbuję udawać, że nic się nie dzieje, ale jest to tym trudniejsze, że wszyscy, włącznie z nauczycielem, się na mnie gapią. Gdy przeciskam się w stronę ławki (czemu, kurde, jest tak daleko?!) nauczyciel powoli zbliża się w moją stronę. W dodatku któryś chłopak, mogę się założyć, że to Harry, podstawia mi nogę. Przewracam się i lecę wprost na Louisa. O MÓJ BOŻE!!... A, sorki, jestem niewierząca: O W CHOLERCIĘ!!! Dlaczego mnie to zawsze spotyka?!
        Patrzę zawstydzona na Louisa, ale on nie patrzy się na mnie, lecz na Harry'ego. Jego oczy ciskają błyskawice, a twarz jest spięta, jakby był zdenerwowany, ale tak porządnie. Po chwili spogląda na mnie, gdy ja się podnoszę. Mruczę pod nosem "sorki" i pędzę do ławki. Tam niestety czeka już pan Norsay... Jestem już strasznie podenerwowana, nie mogę podnieść wzroku, żeby się nie rozpłakać.
- Julia, co się z tobą dzieje? - pyta tym swoim dobrodusznym głosem.
- A czy to ważne? - mamroczę, wyciągając książki z torby. Opuszczam głowę jeszcze niżej, by włosy zakryły moją twarz. Niestety, jest to nierealne – włosy mam spięte w koka. Po policzkach płyną łzy złości i upokorzenia.
- Jak widać – tak. - facet spojrzał na mnie, ale gdy nie odpowiadam, a na ławkę kapią słone krople, daje za wygraną. Przynajmniej na razie. - Proszę cię, zostań na przerwie. Może wtedy porozmawiamy. - mówi, po czym wraca do swojego biurka i kontynuuje lekcję.
        Cały czas czuję na sobie wzrok całej klasy, ale najmocniej Louisa. Wytrzymam, na pewno... Już nieraz się udało...
W końcu dzwonek obwieszcza przerwę. Michelle i jej świta wylatuje jako jedni z pierwszych. Sala zaczyna pustoszeć. Zostajemy w niej tylko ja, matematyk i (o kurka!!) Louis. Wyraźnie się ociąga.
- Chłopcze, proszę, wyjdź! - zagrzmiał zniecierpliwiony Norsay.
- Ale... Dobrze, to ja już pójdę. - mruczy chłopak i wychodzi.
- No więc? - pyta profesor, gdy tylko drzwi się zamykają.
- Ale co?
- Co jest grane? - docieka.
- Zależy, co ma pan na myśli.
- Dziecko, ja cię proszę, nie baw się w te głupie gierki z odwlekaniem tego, co nieuniknione. - czyżby?
- Ale ja naprawdę nie wiem, o co panu chodzi! - bronię się jak tylko mogę.
- Więc zacznę od początku: dlaczego się spóźniłaś?
- Sprawy rodzinne. - krótko i na temat.
- Nie będę wnikał... Ale czemu byłaś zdenerwowana? Co cię aż tak rozstroiło, że upadłaś, hmm? - a co go to obchodzi?
- Po pierwsze, dziś denerwują mnie wszyscy i wszystko. Po drugie: jeśli pan nie zauważył, Styles podstawił mi nogę. - powoli zaczynałam się denerwować.
- Rozumiem... - Norsay zamyślił się na chwilę. - Ale czemu w takim razie płakałaś? Nie powiesz chyba, że przez Styles'a? - pozwolił sobie na uśmiech. Po co mu to? Żeby mnie do psychiatry wysłać?
- Tak, po części przez niego. Ale też i przez innych. To boli... Mogę iść? - pytam zła.
- Co?... Ach, tak, tak. Idź. - facet był pogrążony w rozmyślaniach, więc nie przeszkadzałam.

        Opuściłam pracownię najszybciej, jak tylko mogłam. Skierowałam się w stronę automatu z kawą, który najpewniej był okupowany przez Katyę. Niestety, właśnie wtedy drogę zaszedł mi Louis...


___________________________________________________________________________________
_______________________________________________
_______________________

Jest pierwszy rozdział! Niespecjalny, ale takie są początki. Komentujcie, sugerujcie itp. itd.

4 komentarze = następny rozdział

7 komentarze:

Luśka pisze...

Nie za bardzo lubię 1D, ale ten rozdział jest całkiem spoko.. Fajny styl pisania :D

diverse-mind.blogspot.com

Sophie . ★ pisze...

Pisz, pisz, pisz! Zaobserwuję, ale pisz drugi rozdział! ;((

http://onedirection-is-my-music.blogspot.com/

nataliana n pisze...

love :) xoxo

Anonimowy pisze...

Świetny rozdział llove :**

monisia pisze...

świetny rozdział też pisze i czytam mnóstwo opowiadań wiec coś o tym wiem :) wbijaj do mnie liczę na ocenę:)

Kira Tomilson pisze...

Łał piękne *.*
Znaazłąm link w gazecie i powiem ci że po przeczytaniu się zakochałam ;*



Kira Tomilson <3

zmotywowana pisze...

Cześć, właśnie zaczęłam czytać :) Ciekawie się zapowiada, na pewno będę czytać dalej.
Widzę, że już trochę tu jesteś. Ja dopiero zaczynam. Wiem, że mnie zrozumiesz- początki są trudne. ;)) Proszę, wejdź i skomentuj

http://pojdewnieznane.blogspot.com/

Pozdrawiam

Prześlij komentarz

Proszę, zostaw szczery komentarz. Ja wiem, doskonale, że to, co piszę, nie jest dopracowane i zbyt ciekawe, ale to opowiadanie traktuję tylko i wyłącznie jako ćwiczenie. Dlatego proszę o wyrozumiałość :)
Pozdrawiam,
Julia :)